Czy największym polskim elektrowniom wiatrowym grozi zamknięcie

Pompy ciepła | Oświetlenie LED, żarówki LED | Kolektory słoneczne | Certyfikat energetyczny | Podłogówka

Czy największym polskim elektrowniom wiatrowym grozi zamknięcie... Czy dwie największe w kraju farmy wiatrowe oraz następne, już budowane, trzeba będzie pozamykać na życzenie urzędników i za milczącą zgodą tych od ochrony środowiska?

Tu jest miejsce na reklamę.
Zobacz cennik

Wszystko pod prąd

Prawo dotyczące energii wiatrowej

 

Czy dwie największe w kraju farmy wiatrowe oraz następne, już budowane, trzeba będzie pozamykać na życzenie urzędników i za milczącą zgodą tych od ochrony środowiska? Od 1 lipca br. elektrownie wiatrowe produkują energię, nie mając umów na jej przesyłanie i sprzedaż.

- Jeśli przepisy się nie zmienią, z początkiem sierpnia zostanie wyłączona największa w kraju farma wiatrowa o mocy 18 MW, położona w Cisowie pod Darłowem - zapowiada Piotr Wiśniewski z zarządu Energii-Eco. Dziewięć wiatraków należących do tej spółki może produkować 55 GWh energii rocznie (jedno gospodarstwo domowe wykorzystuje 10 tys. kWh na rok).

Elektrownia w Cisowie kosztowała 90 mln zł. Problemy ma Wojciech Romaniszyn, twórca i właściciel pierwszej w Polsce komercyjnej siłowni wiatrowej w Barzowicach, też pod Darłowem (obecnie prezes spółki Elektrownie Wiatrowe SA). W zeszłym roku zaczęły działać wiatraki na Górze Barzowickiej. Jest ich sześć, każdy o mocy 833 kW. W ciągu roku są w stanie wygenerować prawie 12 GWh energii. Inwestycja pochłonęła 25 mln zł.

Zanosi się na skandal, gdyż 30 proc. środków wyłożonych na farmy w Cisowie i Barzowicach pochodzą z ekokonwersji polskiego zadłużenia zagranicznego (pod warunkiem przeznaczenia na inwestycje w ochronie środowiska) lub wprost ze środków inwestorów zagranicznych.

Problem w tym, że 1 lipca Polskie Sieci Elektroenergetyczne SA wprowadziły nowe zasady rozliczeń zakupu i sprzedaży energii (tzw. nowe regulacje dla rynku bilansującego). Oznacza to, że cena sprzedaży energii jest inna niż zakupu. Zakłady energetyczne, sprzedając innym zakładom nadwyżkę energii, otrzymują obecnie mniej niż do tej pory, a uzupełniając jej niedobór - płacą kilkakrotnie więcej. Jeśli zakład energetyczny ma nadwyżkę energii, może ją sprzedać w cenie od 50 do 120 zł, zależnie od sytuacji na rynku. Gdy mu jej brakuje, musi dokupić, płacąc od 120 do 1500 zł.

Po zmianach wprowadzonych przez PSE zakład energetyczny, aby nie ponosić dodatkowych kosztów (kar), musi narzucić elektrowniom wiatrowym precyzyjny, godzinowy grafik dostaw prądu.

- Obecnie elektrownie wiatrowe muszą prognozować z 48-godzinnym wyprzedzeniem godzinową ilość energii wprowadzaną na rynek bilansujący - mówi W. Romaniszyn. - Problem w tym, że nie wiadomo, jaki będzie wiatr, i w elektrowniach wiatrowych nie wiedzą, ile wyprodukują prądu. Choć generalnie zawsze gdzieś wieje.

Z tego względu jeden z uczestników procesu sprzedaży i przesyłania "zielonej" energii elektrycznej musi ponieść wszystkie koszty odchyleń od prognozowanej produkcji. Dla właścicieli elektrowni wiatrowych poniesienie tych kosztów oznacza zakończenie działalności, bo koszty produkcji energii znacznie przewyższą przychody ze sprzedaży.

Zakład Energetyczny Koszalin SA (odbiera energię z farmy w Cisowie) nie chce ponosić tych kosztów, gdyż w taryfach zatwierdzonych przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki dla tego zakładu nie są one ujęte. Odbiorca energii (np. Energetyczne Konsorcjum Zachodnie) również nie zamierza ponosić tych kosztów, prędzej zrezygnuje z zakupu energii wyprodukowanej przez elektrownie wiatrowe.

Z tego względu od 1 lipca elektrownie wiatrowe produkują energię, nie mając zawartej żadnej umowy sprzedaży oraz przesyłowej. Jeśli przepisy nie rozwiążą patowej sytuacji w najbliższych dniach, konieczne będzie zamknięcie Energii-Eco i barzowickich Elektrowni Wiatrowych SA oraz wszystkich innych zakładów wybudowanych z olbrzymim zaangażowaniem i wiarą w prawomyślność organów państwa i jego urzędów.

Wiceprezes URE Wiesław Wójcik ufa, że do skandalu nie dojdzie.

- Wyłączenie elektrowni wiatrowych byłoby niezgodne z duchem czasu i literą prawa - zapewnia.

URE zapowiada modyfikację nowych przepisów, a nawet wyłączenie energii odnawialnej z rynku bilansującego. Jednak z decyzją czeka na stanowisko Zakładu Energetycznego w Koszalinie.

- Rozumiemy, że nie może on ponosić z tego względu dodatkowych kosztów - zastrzega wiceprezes Wójcik.

Prawo dotyczące energii wiatrowej

- Na mocy art. 8 ust. 1 prawa energetycznego prezes URE jest właściwy do rozstrzygania, na wniosek strony, ewentualnych sporów dotyczących odmowy świadczenia usług przesyłowych, odmowy zawarcia umowy sprzedaży energii elektrycznej albo nieuzasadnionego wstrzymania dostaw.

- Minister gospodarki w grudniu 2000 r. wydał rozporządzenie, na mocy którego każdy zakład energetyczny zobowiązany jest do zakupu 2,4 proc. energii ze źródeł odnawialnych (np. energii wiatrowej). W następnych latach ilość energii ekologicznej ma wzrastać - do 7,5 proc. w 2010 r. Jest to stopniowe dostosowywanie się do wymagań Unii Europejskiej, gdzie w 2010 r. ze źródeł odnawialnych pochodzić powinno 22,1 proc. energii elektrycznej (źródło: europejska dyrektywa o energii odnawialnej).

Czy największym polskim elektrowniom wiatrowym grozi zamknięcie

Promocje: