Na początku 2003 roku ma być uruchomiona największa w kraju elektrownia wiatrowa. Duński potentat energetyczny - Alsam uznał, że warto zainwestować 125 mln koron i wykorzystać siłę wiatru we wsi Zagórze na południowy wschód od wyspy Wolin.
Na początku 2003 roku ma być uruchomiona największa w kraju elektrownia
wiatrowa. Duński potentat energetyczny - Alsam uznał, że warto zainwestować
125 mln koron i wykorzystać siłę wiatru we wsi Zagórze na południowy wschód
od wyspy Wolin.
Chodzi o Zespół Elektrowni Wiatrowych Zagórze, który rocznie ma
produkować 70 tys. MWh energii. Buduje ją spółka Wolin North, której
jedynym udziałowcem jest duński koncern energetyczny Alsam A/S. Farma ma składać
się z 15 turbin wiatrowych o mocy 2 MW każda, zatem łączna moc to 30 MW.
Energię z Zagórza odbierać będzie grupa zakładów energetycznych, tworząca
pierwsze konsorcjum w sektorze dystrybucji energii w kraju. - Obecnie trwa
rozruch, pierwszy prąd popłynie na dobre w styczniu - mówi Jacek Roman,
specjalista ds. energetyki wiatrowej w firmie EPA.
Inwestycja w Zagórzu jest pierwszą tego typu dokonaną przez firmę duńską
Alsam A/S, która jest największym w Danii producentem energii elektrycznej i
ciepła. Do koncernu należy sześć elektrowni konwencjonalnych na zachodzie
kraju o mocy 3,5 tys. megawatów. Jest także udziałowcem w 23 małych
elektrowniach i właścicielem 455 turbin wiatrowych. Z danych na koniec czerwca
2002 r. wynika, że obroty koncernu wynosiły ok. 2,9 mld koron duńskich, a
zysk po opodatkowaniu - 238 mln koron. Władze koncernu przewidywały, że na
koniec 2002 roku zysk wyniesie ok. 600 mln koron. Prezes Peter Hostgaard-Jensen
zapowiadał przy okazji publikacji wyników finansowych za pierwsze półrocze,
że Alsam będzie w stanie zainwestować w projekty zagraniczne kwotę 1,5-2 mld
koron duńskich. Firma zainteresowana jest projektami w Wielkiej Brytanii,
Irlandii, krajach nadbałtyckich oraz Grecji - gdzie buduje wspólnie z lokalnym
partnerem elektrownię na gaz.
Drugie tyle
Uruchomienie Zespołu Elektrowni w Zagórzu spowoduje, że moc elektrowni
wiatrowych w kraju zostanie podwojona.
Z danych przedstawionych podczas Ogólnopolskiego Forum Odnawialnych Źródeł
Energii wynika, że w kraju powstało do tej pory ponad 40 profesjonalnych
elektrowni wiatrowych o łącznej mocy ponad 28 MW, które są podłączone do
sieci i sprzedają energię zakładom energetycznym. Oprócz tego pracuje także
kilkadziesiąt mniejszych elektrowni. Poza inwestycją w rejonie wyspy Wolin są
plany wybudowania kilkunastu innych farm wiatrowych, m.in. na wybrzeżu, w województwie
pomorskim i podkarpackim, a nawet na morzu.
Żeby takie przedsięwzięcie miało sens, musi powstać w rejonie, gdzie prędkość
wiatru wynosi co najmniej 4 m na sekundę - bo taka uważana jest za użyteczną
dla potrzeb energetycznych.
Energia odnawialna jest jednak znacząco droższa od konwencjonalnej. - Jej
zaletą ma być nie to, że jest tania, ale fakt, iż została wyprodukowana w
sposób nieszkodliwy dla środowiska - mówi Jacek Roman.
Cena powinna pokryć koszty produkcji i zapewnić zwrot inwestycji. Według
Macieja Bartmańskiego - szefa Polskiego Towarzystwa Energetyki Wiatrowej, cena
optymalna to 260-300 zł za 1 MWh. Zakłady energetyczne płacą po ok. 160-220
zł.
Dla porównania, średnia cena energii w kraju to obecnie ok. 130 zł za 1
MWh. Zdaniem Dariusza Lubery, prezesa Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału
Energii, skupiającego zakłady energetyczne, zakłady tracą na zakupie energii
wiatrowej. - To dlatego, że koszty nabycia takiej energii nigdy nie są
przenoszone w całości do taryfy, czyli cennika - mówi. - Tymczasem energia
wiatrowa jest najdroższą z energii odnawialnych w kraju ze względu na wysokie
nakłady na uruchomienie inwestycji.
Promocja, czyli obowiązek
W Polsce na zakłady energetyczne nałożono obowiązek odkupowania
energii ze źródeł odnawialnych i niekonwencjonalnych, w ubiegłym roku było
to 2,4 proc. całkowitej sprzedaży przez spółki dystrybucyjne energii. Urząd
Regulacji Energetyki ostatnio sprawdza, czy każdy z zakładów energetycznych
wykonał obowiązkowy limit.
Zdaniem prezesa Lubery, oprócz samego obowiązku nakładanego na zakłady
powinny być stosowane przez państwo faktyczne formy zachęt. - Może wyjściem
byłyby preferencje podatkowe, na przykład obniżka podatku VAT. To byłby
skuteczniejszy sposób promocji energii odnawialnej - dodaje.
Z roku na rok - zgodnie z rozporządzeniem ministra gospodarki sprzed dwóch
lat - nałożony na zakłady energetyczne limit zakupu energii pochodzącej ze
źródeł odnawialnych będzie coraz wyższy, a w 2010 roku ma osiągnąć
poziom 7,5 proc.
W przyjętych przez rząd w kwietniu 2002 roku "Założeniach polityki
energetycznej do 2020 roku" uznano, że wykorzystanie odnawialnych źródeł
energii będzie niższe od początkowo zakładanego bez wprowadzenia subwencji
dla inwestorów lub zwiększenia ceny zakupu tej energii. "Biorąc pod uwagę
obecną i przewidywaną sytuację gospodarczą i budżetową Polski, należy
oczekiwać trudności z uzyskaniem znaczących subwencji na rozwój energetyki
odnawialnej" - czytamy w "Założeniach". Z dokumentu wynika, że
najbliższych siedem lat nie będzie sprzyjać szybkiemu rozwojowi energetyki
odnawialnej. Wymienia się takie czynniki, jak: niskie tempo wzrostu
gospodarczego, duża rezerwa mocy elektrowni systemowych, spadek zapotrzebowania
na ciepło, które sprawiają, że "wprowadzenie źródeł odnawialnych
powoduje dodatkowe koszty związane z koniecznością odstawienia źródeł
konwencjonalnych". A.łA.
Promocje: