|
Główny negocjator zainteresuje się losem energetyki odnawialnej... Polsce grozi, że w chwili wejścia do Unii Europejskiej będą łamane zapisy jednej z dyrektyw. Tymczasem polski rząd obiecywał, że wdroży ją jeszcze przed wejściem do Unii Europejskiej.Polsce grozi, że w chwili wejścia do Unii Europejskiej będą łamane zapisy jednej z dyrektyw. Tymczasem polski rząd obiecywał, że wdroży ją jeszcze przed wejściem do Unii Europejskiej
Jak dowiedziała się "Gazeta", główny negocjator Jan Truszczyński zapyta na najbliższym (piątkowym) posiedzeniu tzw. zespołu przygotowawczego Komitetu Integracji Europejskiej (KIE), jak naprawdę wygląda sytuacja z wdrożeniem dyrektywy 2001/077/EC (obowiązującej w Unii od roku).
- Z piątkowego artykułu w "Gazecie" dowiedziałem się, że to nie wygląda najlepiej. A w 2001 r. Ministerstwo Gospodarki deklarowało, że Polska akceptuje i chce wdrożyć całość acquis communautaire, także z 2001 r. - powiedział nam minister Truszczyński.
Od lipca br. w Polsce obowiązuje nowy regulamin Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE), który spowodował, że zakłady energetyczne nie chcą kupować od elektrowni wiatrowych prądu. Nakazują im bowiem sporządzać dokładne "plany produkcji energii" niemożliwe do przygotowania, nie sposób bowiem przewidzieć, jaki będzie wiał wiatr, a co za tym idzie - ile elektrownia wyprodukuje energii.
Tymczasem wspomniana unijna dyrektywa nakazuje, by przepisy - oraz operatorzy sieci energetycznej - nie dyskryminowali producentów energii odnawialnej oraz brali pod uwagę specyfikę alternatywnych źródeł prądu. W wypadku siłowni wiatrowych taką specyfiką jest właśnie nieprzewidywalność.
Dyrektywa 2001/077/EC jest dla Unii ważna, ma jej bowiem umożliwić realizację ambitnej strategii rozwoju energetyki odnawialnej. W 2010 r. 12 proc. całej energii (i 22 proc. elektryczności!) zużywanej przez państwa członkowskie ma pochodzić ze źródeł odnawialnych.
W październiku 2004 r. Komisja Europejska ma przygotować pierwszy raport, w jaki sposób państwa członkowskie - wówczas będzie nim już także Polska - wdrażają postanowienia dyrektywy.
Obecnie Polska nie wdraża ich wcale, a farmy wiatrowe są dyskryminowane.
Gorzej nawet - zakłady energetyczne kupują mniej zielonej elektryczności, niż nakazują im to wewnętrzne, polskie przepisy. W 2001 r. ekologiczny prąd miał stanowić 2,4 proc. zakupionej przez ZE energii. Stanowił 2,3 proc. W tym roku limit (wynikający z rozporządzenia ministra gospodarki - 2,5 proc.) prawdopodobnie także nie zostanie wykonany.
Ministerstwo Gospodarki zapewnia, że 1 stycznia 2003 r. prawo energetyczne będzie całkowicie zgodne z unijnymi dyrektywami. Przyznaje jednocześnie, że nie oznacza to, że elektrownie wiatrowe nie są dyskryminowane (czego zabrania unijna dyrektywa). - Jeżeli operatorzy sieci dyskryminują je, to Urząd Regulacji Energetyki powinien podjąć działania - mówi urzędnik resortu. Ministerstwo boi się też, że za sześć lat będziemy bardzo daleko od unijnej średniej 22 proc. elektryczności dostarczanej ze źródeł odnawialnych. - Zakłady energetyczne rzeczywiście bronią się przed prawnym obowiązkiem nałożonym przez państwo - twierdzi urzędnik.
Promocje:
|
|