Odżył projekt Elektrowni Młoty

Pompy ciepła | Oświetlenie LED, żarówki LED | Kolektory słoneczne | Certyfikat energetyczny | Podłogówka

Odżył projekt Elektrowni Młoty... Kogeneracja wraz z Elektrownią Turów i Opole, Zakładem Energetycznym Wałbrzych i dwiema spółkami z grupy Polskich Sieci Elektroenergetycznych chce reaktywować projekt budowy elektrowni szczytowo-pompowej Młoty.

Tu jest miejsce na reklamę.
Zobacz cennik

Kogeneracja wraz z Elektrownią Turów i Opole, Zakładem Energetycznym Wałbrzych i dwiema spółkami z grupy Polskich Sieci Elektroenergetycznych chce reaktywować projekt budowy elektrowni szczytowo-pompowej Młoty. Analizy opłacalności inwestycji wartej około 1,5 mld zł potrwają do września.


Konsorcjum sześciu firm - Zespołu Elektrociepłowni Wrocławskich Kogeneracja, El Turów i Opole, ZE Wałbrzych oraz Elektrowni Szczytowo-Pompowych i PSE Electra - zleciło warszawskiemu Energoprojektowi przygotowanie analizy opłacalności projektu El Młoty. Budowę elektrowni szczytowo-pompowej o mocy 750 MW rozpoczęto jeszcze jako inwestycję centralną. Obiekt, którego zadaniem miało być regulowanie krajowego systemu energetycznego, zlokalizowano we wsi Młoty położonej na południowy-zachód od Bystrzycy Kłodzkiej.

- Zbudowano część sztolni ciśnieniowych, którymi miała przepływać woda między górnym i dolnym zbiornikiem elektrowni. Powstała również niemal w całości sztolnia obiegowa. Pod koniec lat 80. inwestycję wstrzymano - mówi Eugeniusz Kierat, dyrektor ds. rozwoju w Kogeneracji.

Projekt realizowano najpierw w ramach Dolnośląskiego, a później - Zachodniego Okręgu Energetycznego. Stamtąd trafił do wrocławskiej elektrociepłowni.

- Na początku lat 90. powstała spółka Młoty z udziałem Kogeneracji, Electricite de France, Tractebela i PSE, która miała zająć się kontynuowaniem przedsięwzięcia. Analizy wykazały jednak, że w krajowym systemie energetycznym są takie rezerwy mocy, iż nie ma perspektyw na wykorzystanie dodatkowej elektrowni szczytowej - wyjaśnia dyrektor Kierat.

Nie powiodła się również kolejna próba reaktywowania projektu w 1997 r., kiedy PSE ogłosiły przetarg na moce szczytowe.

Zdaniem Eugeniusza Kierata, zmiany, jakie rozpoczęły się już na polskim rynku energii, stwarzają szansę realizacji inwestycji w Młotach.

- Za budową przemawia bliskość dwóch granic państwowych - z Czechami i Niemcami - oraz dwóch dużych elektrowni systemowych - Turowa i Opola, które są potencjalnymi odbiorcami usług regulacyjnych - argumentuje dyrektor z Kogeneracji.

Ostatecznie jednak o powodzeniu przedsięwzięcia przesądzi jego opłacalność, która będzie zależała od zapotrzebowania na energię szczytową i relacji cen energii w dziennym szczycie i tzw. nocnej dolinie. Na tej różnicy bazują elektrownie szczytowo-pompowe. W nocy, kiedy energia jest tania, kupują ją w celu napompowania zbiornika, a sprzedają w szczycie - kiedy ceny są najwyższe.

Zdaniem Andrzeja Wysockiego, dyrektora handlowego Elektrowni Szczytowo-Pompowych, na perspektywy realizacji projektu Młoty wpłynie tempo rozwoju krajowej energetyki wiatrowej.

- Na razie energetyka wiatrowa rozwija się w Polsce bardzo dynamicznie. Jeśli to tempo się utrzyma, zapotrzebowanie na moce szczytowe, które umożliwiają stabilizację systemu, będzie rosło. Taka elektrownia, jak planowana w Młotach, z pewnością będzie potrzebna. Pytanie tylko, kiedy - dodaje Andrzej Wysocki.

Obecnie w kraju istnieje około 1,7 tys. mocy szczytowych. 85 proc. z nich jest zainstalowane w elektrowniach należących do ESP.

Odżył projekt Elektrowni Młoty

Promocje: