Płynie woda, czemu jej nie wykorzystać...

Pompy ciepła | Oświetlenie LED, żarówki LED | Kolektory słoneczne | Certyfikat energetyczny | Podłogówka

Płynie woda, czemu jej nie wykorzystać...... W podhalańskiej wsi Podczerwone, położonej między Czarnym Dunajcem a Chochołowem, od siedmiu lat pracuje mała elektrownia wodna usytuowana na potoku Czarny Dunajec.

Tu jest miejsce na reklamę.
Zobacz cennik
W podhalańskiej wsi Podczerwone, położonej między Czarnym Dunajcem a Chochołowem, od siedmiu lat pracuje mała elektrownia wodna usytuowana na potoku Czarny Dunajec. Siłownia ta, uruchomiona w 1995 r., powstała jako pierwsza w tej części Podhala. Zbudował ją mieszkaniec Podczerwonego Jan Sroka ze swoim synem Tadeuszem i zięciem Stanisławem Fudalą.
- Płynie woda, czemu jej nie wykorzystać - odpowiadają na pytanie, co skłoniło ich do podjęcia tego wielkiego przedsięwzięcia. Tym samym niewątpliwie kierowali się ci, za sprawą których na ziemiach polskich w latach międzywojennych działało 6350 małych siłowni wodnych, poruszjacych młyny, tartaki, folusze. Łączna ich moc wynosiła 65 MW. Jest to wielkość nieporównywalna ze współczesnym zapotrzebowaniem kraju na energię, ale małe obiekty, oprócz ważnych, lokalnych walorów czysto energetycznych, spełniały i nadal mogą spełniać funkcje aktywizujące życie gospodarcze małych miejscowości. Energetyka ta tworzy retencję wodną, niejednokrotnie poprawiającą także lokalne bilanse wodne.
Przeciwne kategorie myślenia i działania wyznawały władze Polski Ludowej, które we wczesnych latach socjalizmu w Polsce, wysyłały w teren komisje partyjne z zadaniem likwidowania małych obiektów energetycznych, zmuszając ich właścicieli w ramach tzw., "rozkułaczania wsi" do demontażu turbin i ich złomowania. Z nakazu ówczesnych władz uległa likwidacji Fabryka Maszyn i Odlewów Krygiel - Wojakowski w Radomsku, wytwarzająca wysokosprawne turbiny dla małych elektrowni wodnych.
Drugie, wcale nie mniejsze uderzenie w małą energetykę wodną, nadeszło ze strony gigantomanii. Przyjmowano bowiem jako rzecz całkowicie oczywistą i naturalną, bez posługiwania się argumentami ideologicznymi, że małe musi przegrać z wielkim. I tak doszło do tego, że stanęły ocalałe z poprzednich pogromów, napędzane siłą wody liczne zakłady gospodarcze na Dolnym Śląsku, na północy i południu Polski. Jeden z ostatnich bastionów małej energetyki wodnej padł pod koniec lat 70. Był to zespół bardzo dobrze działających 30 elektrowni wodnych w województwie gdańskim. Nie uratowały się nawet te obiekty, które były jedynymi zakładami produkcyjnymi w niektórych wsiach i miasteczkach. Trudno się więc dziwić, że z końcem lat 80. ostało się w Polsce zaledwie 60 obiektów małej energetyki wodnej, czyli niewiele powyżej 10% potencjału z roku 1945.

Dokończenie artykułu w czasopiśmie Nafta & Gaz Biznes nr 6/2002

Płynie woda, czemu jej nie wykorzystać...

Promocje: