Rozmowa z inż. Wernerem Körbitzem, prezesem zarządu Austriackiego Instytutu Biopaliw (ÖBI)Rozmowa z inż. Wernerem Körbitzem, prezesem zarządu
Austriackiego Instytutu Biopaliw (ÖBI)
- Jest Pan prezesem instytucji, określanej mianem wiodącego
centrum kompetencji w zakresie płynnych biopaliw. Na czym polega ta rola
lidera?
- Głównie na propagowaniu surowców jako paliw. Zaczęliśmy
od oleju rzepakowego. Dzisiaj w grę wchodzą też inne oleje: słonecznikowy,
sojowy, palmowy, recyklingowy, tłuszcze zwierzęce. Nasz Instytut wiedzie też
prym w dziedzinie technologii doświadczalnych, dużą rolę odgrywamy w
zakresie opracowywania norm jakościowych produktów; jeden z naszych zespołów
pracuje obecnie w Australii nad zdefiniowaniem tamtejszych standardów biodiesla.
Mamy też swoich pracowników w USA, którzy prowadzą testy nad najnowocześniejszymi
typami silników Common Rail z elektronicznym sterowaniem, przy którym zwiększa
się wydajność paliwa i zmniejsza zanieczyszczenie atmosfery. Po raz pierwszy
na tych silnikach testowany jest biodiesel.
- W jakim kierunku rozwijają się badania ÖBI i plany
Pana Instytutu?
- Badamy surowce i opracowywanie dobrych receptur dla
mieszanek paliw, dzięki którym zmniejszają się koszty użytkowania, lecz
jakość pozostaje na wysokim poziomie. W tym zakresie współpracujemy z
polskimi ośrodkami, m.in. z Instytutem Technik Rolniczych w Warszawie i Zakładami
Komunikacyjnymi w Lublinie. Jeden z naszych głównych celów wiąże się bezpośrednio
z silnikami. Chcemy mianowicie przekonać do biodiesla konstruktorów tych urządzeń.
Do ekologicznych paliw przekonała się już Toyota, która ma już zaawansowaną
produkcję takich silników.
- Pana Instytut preferuje rzepak, jako surowiec do
produkcji biodiesla. Czy w przyszłości roślina ta utrzyma swoją obecną
pozycję rynkową?
- To zależy od regionu świata. Rzepak jest idealną rośliną
oleistą w naszym klimacie: w północnej i środkowej Europie, m.in. w północnej
Francji, Niemczech, Anglii, Danii i Polsce. Austria jest na granicy upraw południowych.
W Bruck an der Leitha uprawia się i rzepak, i słoneczniki, i soję. Kraje
dalej na południe to już teren uprawy słoneczników. Z kolei dla takich krajów
jak USA czy Argentyna główną rośliną oleistą będzie soja.
- Koszty produkcji biodiesla ze zużytego oleju jadalnego
są niższe, niż w przypadku innych surowców. Czy nie zajmie on wkrótce
miejsca rzepaku?
- Wykorzystanie takiego oleju w produkcji biodiesla uzależnione
jest od zużycia samego oleju jadalnego. Dlatego też należy być ostrożnym i
podejmować produkcję tego typu paliwa tylko w przypadku gwarancji stałych
dostaw oleju, którego spożycie może zacząć wkrótce spadać, ze względu na
propagowanie bezcholesterolowego żywienia.
- Dyrektywy zgodne z linią UE przewidują obowiązkowy
udział biopaliw w rynku na poziomie 2% w roku 2005 i 5,75% w 2010 r. W jaki
sposób można wypełnić te zobowiązania?
- Osiągnięcie tego poziomu jest możliwe. Niemcy osiągną
3-4% udział rynkowy w połowie 2003 r. Austria nie jest w tak dobrym położeniu,
gdyż ma ograniczoną powierzchnię upraw. W naszym kraju jest dużo regionów górzystych,
wiele lasów, ale mało pól. Jeśli Austria nie zdoła własnymi siłami osiągnąć
wymaganego poziomu, będzie musiała importować. W tym dostrzegam szansę dla
Polski, która może stać się eksporterem. To jest ogromna szansa dla państw,
które mają duże tereny uprawne, a małe spożycie własne. Polska, Czechy, Słowacja,
Węgry, Rumunia, Bułgaria będą mogły za 5-10 lat eksportować biopaliwa na
Zachód.
- Zrealizowanie celów UE w odniesieniu do biopaliw zależy
w dużym stopniu od popytu na te produkty. ÖBI zajmuje się też opracowaniem
strategii marketingowych dla biopaliw. W jaki sposób można przekonać
potencjalnego kupca do takiego wyrobu?
- Istnieją w chwili obecnej trzy możliwości. Tak, jak robią
to z powodzeniem Niemcy i Austria: propaguje się wyższość paliw
ekologicznych nad kopalnianymi, przekonując do zakupu. Na stacjach benzynowych
Shella, obok konwencjonalnych benzyn sprzedaje się droższą "Optimax".
Celem strategii rynkowej jest pokazanie zalet proponowanego produktu i wyjaśnienie
jego odpowiednio wyższej ceny. Jeśli oferuje się produkt niskosiarkowy, jakim
jest biodiesel, można domagać się za niego wyższej ceny. Inny rodzaj
filozofii reprezentują Amerykanie. Ich strategia polega na tworzeniu marki i
uzyskiwania dla niej pozycji. Trzecia możliwość, której bym nie polecał, to
anonimowość produktu. Firmy francuskie produkują mieszankę do 5% biodiesla,
ale nikt na rynku biodiesla nie zna.
- Czy polityka państwa pomaga w propagowaniu biopaliw?
- Rząd wspiera w takim stopniu, w jakim jest do tego
zmuszony przez dyrektywy Komisji Europejskiej. W pierwszej kolejności jest to
wyznaczanie przez UE obowiązkowych udziałów energii odnawialnej na rynku. Do
tego rząd jest zmuszony i przeprowadził to już w sektorze
elektroenergetycznym. Celem była redukcja zatrucia atmosfery.
- Wspomniał Pan wcześniej współpracę z Polską. Jak
się ona rozwija?
- Głównym punktem naszej współpracy z polskimi
instytucjami jest badanie różnych surowców ze względu na ich przydatność
do produkcji biodiesla, poszukiwanie najefektywniejszej mieszanki. Otrzymywany w
ramach projektu pilotażowego biodiesel testujemy w miejskich zakładach
komunikacyjnych. Przeprowadzamy testy silnikowe mieszanek, obecnie na kilku
autobusach w Lublinie, których załogi przeszkolone zostały w Grazu. Specjaliści
mieli możliwość rozmawiania z mechanikami, wymieniali doświadczenia. Jest to
projekt międzynarodowy, w którym uczestniczy, obok Polski i Austrii, także
Litwa, Słowacja, Niemcy i Dania. To takie drobne, ale istotne kroki na drodze
integracji europejskiej.
- Dziękuję za rozmowę
Rozmawiała Agnieszka Hofman-Pianka
Promocje: