Setki elektrowni wiatrowych w pobliżu Ustki

Pompy ciepła | Oświetlenie LED, żarówki LED | Kolektory słoneczne | Certyfikat energetyczny | Podłogówka

Setki elektrowni wiatrowych w pobliżu Ustki... Las pół tysiąca elektrowni na kilkuset kilometrach kwadratowych na pełnym morzu ma powstać w okolicach Ustki. Brzmi jak science fiction, ale zaczyna nabierać realnych kształtów. Gigantyczna farma miałaby stanąć na tzw. Ławicy Słupskiej. To obszar o p

Tu jest miejsce na reklamę.
Zobacz cennik
Las pół tysiąca elektrowni na kilkuset kilometrach kwadratowych na pełnym morzu ma powstać w okolicach Ustki. Brzmi jak science fiction, ale zaczyna nabierać realnych kształtów. Gigantyczna farma miałaby stanąć na tzw. Ławicy Słupskiej. To obszar o powierzchni setek kilometrów kwadratowych na otwartym morzu pomiędzy Ustką a Łebą. Zajęłaby obszar 550 kilometrów kwadratowych. To obszar porównywalny z powierzchnią Zatoki Gdańskiej. Najbliższy wiatrak stanąłby 14 kilometrów od brzegu. Moc farmy przekroczyłaby 2240 megawatów, czyli tyle, ile wytwarza duża elektrownia opalana węglem. Dla porównania: największa polska elektrownia Bełchatów może wytworzyć 3490 megawatów. Inwestycja firmy Enertrag, jeżeli zostałaby wykonana w całości, kosztowałaby grubo ponad 2 mld dolarów. Ani szybko... Liczby są imponujące, jednak dopiero w styczniu 2002 roku Urząd Morski w Słupsku rozpoczął postępowanie administracyjne związane z budową farmy. Może ono potrwać kilkanaście miesięcy, bo przy wydawaniu pozwolenia na budowę trzeba uwzględnić szereg opinii, poczynając od ekologicznych na nawigacyjnych kończąc. Jest jednak jedna najważniejsza przyczyna, z powodu której farma nie powstanie szybko. To technologia. - Chcielibyśmy zainstalować tam elektrownie wiatrowe o mocy 5 megawatów każda, a takie technologie zaczną wchodzić dopiero za kilka lat - powiedział "Gazecie" Olaf Meyer z Enertrag. Według specjalistów z Delft Uniwersity of Technology z Holandii turbiny wytwarzające prąd o takiej mocy znajdują się dopiero w fazie konstrukcyjnej, ale już w połowie tej dekady będzie można wybierać pomiędzy kilkoma gotowymi prototypami. W sumie będą to gigantyczne konstrukcje, których wysokość przekraczać będzie 150 metrów, a średnica śmigieł 120 metrów. Być może maszty elektrowni, zamiast stać w dnie morskim, będą pływać. Jedną z pierwszych wykorzystujących tak duże turbiny farm chce zbudować Dania. Miałaby ona powstać u zachodnich wybrzeży Półwyspu Jutlandzkiego, 45 kilometrów od brzegu wyspy Borkum na wodach o głębokości 30 metrów. ... ani łatwo Podobne parametry ma obszar Ławicy Słupskiej, na której Enertrag chce zbudować farmę. Przede wszystkim dlatego, że w pobliżu Ławicy przebiega kabel energetyczny łączący Polskę ze Szwecją. Kable to dla elektrowni dostęp do rynku zbytu. Wieją tu też dobre wiatry, a dno jest stabilne. Jednak już teraz inwestor powinien zacząć myśleć o rozwiązaniu szeregu problemów. Prawie połowa farmy leżałaby na obszarze wód terytorialnych, które zgodnie z prawem są obszarem Rzeczypospolitej Polskiej. Reszta jest w wyłącznej strefie ekonomicznej naszego kraju. Urzędnicy z Urzędu Morskiego w Słupsku nie ukrywają, że to dla nich zupełnie nowy problem. Farmy, które do tej pory dostały pozwolenie na budowę, stoją bowiem w całości na wodach terytorialnych. Trzeba będzie uwzględnić kwestie bezpieczeństwa żeglugi, oddziaływania na krajobraz, rybołówstwo. Urząd Morski zwraca również uwagę na zagrożenie zanieczyszczeniem wód - na przykład, gdy stalowe konstrukcje zanurzone w morzu zostaną pokryte szkodliwą dla środowiska farbą. Żeby inwestycja doszła do skutku, musi się też wiele zmienić w polskim prawie. Chodzi przede wszystkim o ustalenie, podobnie jak w Europie Zachodniej, minimalnych cen na energię wiatrową. Przy okazji tej inwestycji można zrobić coś dla naszej gospodarki. Żeby tak się stało, trzeba zachęcić inwestorów, żeby produkowali w Polsce nie tylko stalowe elementy konstrukcji siłowni wiatrowych, ale również skomplikowane technologicznie turbiny. To stworzyłoby wiele nowych miejsc pracy.

Setki elektrowni wiatrowych w pobliżu Ustki

Promocje: