|
Szczyt Ziemi osiągnął porozumienie w sprawie energii... Uczestniczący w ONZ-owskim Szczycie Ziemi w Johannesburgu przedstawiciele rządów wynegocjowali w poniedziałek uchwałę promującą wykorzystywanie odnawialnych źródeł energii.
Uczestniczący w ONZ-owskim Szczycie Ziemi w Johannesburgu przedstawiciele rządów
wynegocjowali w poniedziałek uchwałę promującą wykorzystywanie odnawialnych
źródeł energii.
Dokument ma jednak charakter kompromisowy, zalecając jedynie "istotny
wzrost" wykorzystania energii odnawialnej - na przykład słonecznej czy
wiatrowej. Lansowany przez Unię Europejską postulat zwiększenia udziału tej
energii w łącznym bilansie energetycznym świata z obecnych około 14 procent
do 15 procent w roku 2010 nie znalazł się w ostatecznej wersji uchwały.
Zdecydowanymi przeciwnikami sformalizowania tego postulatu są Stany Zjednoczone
i państwa OPEC.
"Amerykanie, Saudyjczycy i Japończycy dostali, czego chcieli. To gorzej niż
moglibyśmy sobie wyobrazić" - powiedział Steve Sawyer z Greenpeace.
"Jestem szczęśliwy, że się porozumieliśmy" - oświadczył
natomiast Poul Nielsen, komisarz UE do spraw pomocy rozwojowej. Zaznaczył
jednak, że kwestia ogólnego planu zmniejszania nędzy na świecie jest nadal w
impasie, ze względu na kontrowersje wokół kontroli urodzeń.
Apele krajów Południa o zniesienie subwencji rolnych w krajach bogatych
przeplatały się w poniedziałek na Szczycie Ziemi z obietnicami ich
zmniejszenia i zapowiedziami zwiększenia pomocy rozwojowej dla Trzeciego Świata.
Na ostatnie trzy dni Światowego Szczytu Zrównoważonego Rozwoju zjechali do
Johannesburga prezydenci i premierzy 103 krajów świata, aby wziąć udział w
debacie ogólnej. Tymczasem w kuluarach eksperci i ministrowie starali się
uzgodnić sporne punkty planu działania, który ma wskazać, jak zwalczyć ubóstwo
nie niszcząc zasobów naturalnych Ziemi.
"Rozwój nie może być zrównoważony i trwały, jeśli jest
niesprawiedliwy - powiedział prezydent Brazylii Fernando Henrique Cardoso. -
Dla naszej walki z ubóstwem rzeczą zasadniczą jest to, by kraje rozwinięte
zerwały z protekcjonizmem, zlikwidowały subwencje rolne oraz wszelkie bariery
celne i inne".
Biedne kraje Południa skarżą się, że dzięki subwencjom rolnym kraje bogate
mogą oferować swe płody rolne po niskich cenach, z którymi rolnicy Trzeciego
Świata, pozbawieni wsparcia finansowego, nie mogą konkurować.
Ian Goldin, dyrektor pionu polityki rozwojowej w Banku Światowym, powiedział w
Johannesburgu, że zniesienie subwencji dla rolnictwa bardziej niż cokolwiek
innego poprawiłoby dolę biedaków w Trzecim Świecie. Bank Światowy ocenia,
że położenie kresu protekcjonizmowi w rolnictwie bardzo szybko zwiększyłoby
produkt krajowy krajów ubogich o 30 miliardów dolarów rocznie.
Zniesienia subwencji rolnych żądali w poniedziałek także prezydent Wenezueli
Hugo Chavez i gospodarz konferencji, prezydent RPA Thabo Mbeki, który ponowił
apel o położenie kresu "globalnemu apartheidowi" między bogatą
mniejszością a rzeszą krajów cierpiących biedę.
Stany Zjednoczone, gdzie prezydent George W. Bush dołożył niedawno do subsydiów
dla swych farmerów jeszcze 6,4 mld dolarów rocznie, nie chcą zrezygnować z
protekcjonizmu.
Ze swej strony Unia Europejska potwierdziła w poniedziałek gotowość zwiększenia
dostępu na swój rynek dla produktów Południa i ograniczenia subwencji
rolnych zgodnie z zobowiązaniami, jakie wzięła na siebie w zeszłym roku na
konferencji Światowej Organizacji Handlu w Doha (Katar).
Obecny na Szczycie Ziemi prezydent Aleksander Kwaśniewski oświadczył, że
deklaracje przedstawicieli UE zapowiadające ograniczenie dotacji dla rolnictwa
są dobrą wiadomością także dla krajów takich jak Polska, bo oznaczają wyrównywanie
szans rolników w państwach kandydujących do Unii.
Zapytany, czy wierzy, że nie są to tylko słowa, odparł: "To jest być
może najważniejsze pytanie tego Szczytu".
"USA są jedynym supermocarstwem, mają możliwość rozwiązywania problemów
nie tylko terroryzmu, ale także ubóstwa. Myślę, że apele, które stąd płyną
w stronę Waszyngtonu będą wysłuchane. Tu chodzi nie tylko o ratyfikację
protokołu z Kioto (ws. emisji gazów cieplarnianych), ale chodzi o większą
aktywność na rzecz zahamowania postępującego rozwarstwienia między bogatymi
a biednymi" - powiedział.
Kwaśniewski przewodniczył w poniedziałek okrągłemu stołowi, przy którym
uczestnicy szczytu zastanawiali się, jak wcielić w życie program, który ma
zostać przyjęty na johannesburskiej konferencji. Fot. - PAP/Radek Pietruszka
Każdy mówca miał na swe wystąpienie pięć minut. Prezydent Francji Jacques
Chirac, który zaapelował o wprowadzenie międzynarodowego podatku solidarnościowego
na zasilenie funduszu walki z ubóstwem, nie rozwinął tej propozycji, ale jego
doradca powiedział potem, że "można by opodatkować bilety lotnicze,
emisję dwutlenku węgla, a nawet międzynarodowe transakcje finansowe".
Chirac zapowiedział, że Francja podwoi w ciągu pięciu lat swą pomoc
rozwojową do 0,7 proc. produktu krajowego brutto. Wskaźnik ten bogata Północ
przyjęła za cel już w roku 1970, ale na razie osiągnęły go tylko Dania,
Holandia, Szwecja, Norwegia i Luksemburg. Procentowo jednym z najmniejszych
darczyńców są USA, które nawet po spełnieniu dodatkowych obietnic z wiosny
tego roku będą przeznaczać na pomoc rozwojową nie więcej niż 0,14 proc.
PKB.
Premier Kanady Jean Chretien ucieszył obrońców środowiska, komunikując, że
przed końcem roku prześle do parlamentu wniosek o ratyfikację protokołu z
Kioto. Jeśli podobnie postąpi Rosja, protokół zyska akceptację wymaganej
liczby państw i wejdzie w życie.
Izrael i Jordania uzgodniły w niedzielę plan ratowania Morza Martwego, zakładający
budowę rurociągu nakładem 800 mln dolarów. Oba kraje poinformowały, że
prowadzą badania w sprawie dostarczenia rurociągiem wody z Morza Czerwonego.
Jest to największy projekt dwustronnej współpracy od czasu zawarcia przez obu
sąsiadów układu pokojowego w 1994 roku.
Zdaniem ekologów jeśli nic nie zostanie zrobione, słone jezioro zniknie do
2050 roku.
Australia - oskarżana o znaczny udział w spowodowaniu zmian klimatycznych w
rejonie Pacyfiku - obiecała w poniedziałek wyspiarskim krajom pomoc w wysokości
4 milionów dolarów australijskich (2,19 mln dol.US).
Jednocześnie rząd Australii po raz kolejny wykluczył możliwość podpisania
protokółu z Kioto.
Także USA nie zamierzają wiązać się protokołem z Kioto. Ludność USA
stanowi tylko 4,6 proc. ludności świata, ale na Stany Zjednoczone przypada aż
25 proc. światowej emisji gazów cieplarnianych.
Protokół z Kioto zobowiązuje państwa uprzemysłowione do zmniejszenia emisji
gazów cieplarnianych do roku 2012 średnio o 5,2 proc. w porównaniu z poziomem
z 1990 roku. Polska ratyfikowała protokół w zeszłym miesiącu.
Światowy Szczyt Zrównoważonego Rozwoju jest największą w historii
konferencją organizowaną przez ONZ. Uczestniczy w nim ponad 50 tys. delegatów
ze 189 krajów świata.
Promocje:
|
|