Ujarzmić wiatr

Pompy ciepła | Oświetlenie LED, żarówki LED | Kolektory słoneczne | Certyfikat energetyczny | Podłogówka

Ujarzmić wiatr... Kacper ze Szpęgawska Nazywa się Kacper, ma dziesięć metrów wysokości, rozpiętość ramion wynosi tyle samo. Stoi na podwórzu - generator wiatrowy o mocy trzynastu kilowatów. Andrzej Gajewski ze Szpęgawska, z wykształcenia ślusarz, uważa, że wiatr to po

Tu jest miejsce na reklamę.
Zobacz cennik
Kacper ze Szpęgawska Nazywa się Kacper, ma dziesięć metrów wysokości, rozpiętość ramion wynosi tyle samo. Stoi na podwórzu - generator wiatrowy o mocy trzynastu kilowatów. Andrzej Gajewski ze Szpęgawska, z wykształcenia ślusarz, uważa, że wiatr to potęga. Największą jego pasją jest przetwarzanie energii wiatrowej w elektryczną. Dopiero gdy przeszedł na zasiłek przedemerytalny, mógł pozwolić sobie na realizację swoich marzeń. Zbudował ogromny wiatrak, który zimą zapewnia mu ogrzewanie, a latem ciepłą wodę, trochę światła i mnóstwo zainteresowanych samym pomysłem. Kacper po wnuku - Po tym jak mój mąż postawił wiatrak, mamy mnóstwo gości - mówi Maria Gajewska. - Przejeżdżający pobliską drogą ludzie często do nas zachodzą i pytają o wiatrak. Stanowi on niebywałą atrakcję turystyczną. Mąż nazwał go Kacper, bo wnuk ma tak na imię. Widok rzadko spotykany na Kociewiu. Ogromne dziesięciometrowe śmigła wznoszą się nad ziemią. Zbudowany wyłącznie z elementów samodzielnie dobranych przez konstruktora i budowniczego w jednej osobie, Andrzeja Gajewskiego. Spełnione marzenie - Teraz mam dużo czasu - mówi. - Spełniają się moje dziecięce marzenia. Zawsze chciałem zbudować taki wiatrak. Jak byłem młodym chłopakiem, robiłem sobie samoloty z napędem śmigłowym. Podłączałem dynamo do różnych urządzeń podobnych do wiatraków. - Andrzej o tej konstrukcji mówił chyba dziesięć lat - dodaje pani Gajewska. - Na początku nie wierzyłam, że mu się to uda. Myślałam, że skończy się tylko na tym jego gadaniu. Teraz jak już stoi, to naprawdę się cieszę. Ze złomowiska Jedyny w swoim rodzaju, składa się z części, które można znaleźć na złomowisku. Do budowy wykorzystano m.in. stary komin z pobliskiej ciepłowni i zawieszenie od Stara. - Jeszcze przed zbudowaniem swojego wiatraka jeździłem po całym województwie pomorskim i sprawdzałem, czy gdzieś jest podobny - wspomina pan Andrzej. - Natknąłem się na inne konstrukcje jedynie w pobliżu Chwaszczyna i pod Kościerzyną. Chciałem od właścicieli zaciągnąć trochę informacji. Niestety, nie mogli mi za dużo powiedzieć, ich elektrownie po prostu nie działały. Z lotniczych czasopism Aby zbudować małą elektrownię wiatrową, należało się dobrze przygotować. Pan Andrzej czerpał informacje z różnych źródeł. - Najwięcej wiadomości na ten temat dostarczał mi mój syn - przyznaje. - Przywoził z Warszawy ciekawe czasopisma, najczęściej lotnicze. Zawsze wyłapałem coś, jeśli było o tym w telewizji. Teraz szukam informacji w Internecie. Mała elektrownia na działce pana Andrzeja przeżyła niejedną burzę. Nie obyło się bez małych wypadków. - Wiatr to potęga - wyjaśnia pan Andrzej. - Mój wiatrak został już doświadczony przez silny wiatr. Przeszedł po roku użytkowania kapitalny remont. Cały czas staram się go udoskonalać. Posiada prądnicę o mocy 13 kW. Pomaga mi w tym zięć, Krzysztof Stobba. Wiatrak pracuje bez zarzutu. Myślę, że zda egzamin i zdoła ogrzać całe mieszkanie, które buduję dla syna. Wznieść się w powietrze Pan Andrzej ma mnóstwo ciekawych pomysłów. - Zbudowałem ciekawe urządzenie do kwaszenia kapusty - cieszy się. - Zrobiłem sobie bramę na pilota i inne drobne udogodnienia. Nasz konstruktor zapowiedział już teraz, że na tym nie zakończy. - Moim kolejnym, i największym, marzeniem jest wznieść się w powietrze - entuzjazmuje się pan Andrzej. - Buduję motolotnię. Krzysztof Korczak Zródło: Dziennik Bałtycki Wydanie: Kociewie Strona: 4 Autor: Korczak Krzysztof Wkładka: Dziennik Kociewski Data: 2001-08-10

Ujarzmić wiatr

Promocje: