Czy nowoczesna pierwsza polska farma wiatrowa koło Darłowa oraz następne budowane i planowane zyskają zrozumienie naszych urzędników od wielkiej energetyki i sympatię tych od ochrony środowiska?Po przeszło stu latach krętej historii polskiej energetyki odnawialnej - pierwsze małe elektrownie wodne powstały aż tak dawno - ich udział w produkcji energii sięga zaledwie 1,8 proc. Biomasa - słoma, drewno i jego odpady, rośliny energetyczne - szybko rosnące, jak wierzba, oraz niedoceniony w naszym kraju do produkcji paliwa rzepak - to przede wszystkim szansa na nowoczesność dla polskiej wsi.
Pierwsza prywatna
Pan Piotr Kokoszka pierwszy raz zobaczył projekt elektrowni wiatrowej rodzimej produkcji na targach Polagra w Poznaniu. Od tamtej pory nie zaznał spokoju. Pod pożyczkę zastawił swoje specjalistyczne gospodarstwo pszczelarskie i dom rodzinny. Jego małżonka, pani Barbara, nie protestowała. Nie będzie potrzebowała ani gazu, ani węgla, kotłownia domowa znalazła inne przeznaczenie.
I tak kilka lat temu pośród łanu miododajnej facelii we wsi Wrocki, w gminie Golub Dobrzyń w Toruńskiem, stanął trzydziestometrowy metalowy maszt. Piotr Kokoszka jest hodowcą trzody chlewnej, ale na wizytówce widnieje: specjalistyczne gospodarstwo pszczelarskie. Jego dziadek i ojciec zajmowali się hodowlą pszczół. Gospodarz mógł wykorzystać gnojowicę do budowy biogazowni, ale powiada: Wiatr ładniej pachnie.
- Ten wiatrak jest mój, ja to widzę jako nową drogę do zdrowia, lepszej ekonomii. To służy ochronie środowiska - tłumaczył swą odważną decyzję postawienia wiatraka.
Małżonkowie wieczorami siadali przed domem i z miłością spoglądali na trójramienne płaty wirnika łapiące podmuchy wiatru. Cztery lata temu popłynęły pierwsze kilowaty na potrzeby gospodarstwa i do sieci Zakładów Energetycznych w Toruniu. Potem było "pod górkę". Zdarzały się awarie, bo elektrownia o mocy 160 kW zakupiona w Zakładach Urządzeń Górniczych "Nowomag" w Nowym Sączu była jedną z pierwszych. Specjaliści kilka razy w roku przyjeżdżali do Wrocek, by poprawiać konstrukcję. Były kłopoty ze spłatą kredytu. - Tym, którzy chcą budować elektrownię wiatrową, mam dużo do powiedzenia. Ale może lepiej niech ktoś wyda poradnik: jakie trzeba mieć dokumenty, by rozpocząć taką inwestycję, dokąd iść po kredyt, kogo się poradzić. Wiatrak to nie tylko romantyczny fragment w krajobrazie... - powiada właściciel pierwszej prywatnej elektrowni wiatrowej. Już nie myśli o postawieniu drugiego wiatraka. Niech inni o nie walczą.
Pierwsza profesjonalna
Wojciech Romaniszyn założył przedsiębiorstwo Polskie Elektrownie Wiatrowe Spółka Akcyjna, które rozpoczęło działalność od dokładnych pomiarów warunków wiatrowych w różnych regionach Polski. Potem zaczął szukać pieniędzy. O wielkiej elektrowni wiatrowej myślał już 10 lat temu. Urzędnicy traktowali go jak fantastę, a energię wiatru jako dobrą co najwyżej do napędu młyna.
Z czasem klimat dla energii z czystych źródeł stawał się przychylniejszy. Do Konstytucji RP wprowadzony został zapis o rozwoju państwa zgodnym z zasadami zrównoważonego rozwoju, a w lutym 1999 r. minister gospodarki wydał rozporządzenie (zmodyfikowane w grudniu 2000 r.) nakładające na zakłady energetyczne konieczność zakupu nie mniej niż 2,4 proc. energii ze źródeł odnawialnych w 2001 r. Ten limit już w dniu wejścia w życie rozporządzenia wyczerpało 5 zakładów energetycznych. Ale zawsze to jakiś początek.
W ub.r. rząd przyjął "Strategię rozwoju energetyki odnawialnej". Grzegorz Wiśniewski, dyrektor Europejskiego Centrum Energii Odnawialnej w Warszawie powiedział przy tej okazji: - Strategia powinna nam pomóc w negocjacjach z Unią Europejską, zwłaszcza w zakresie energii i ochrony środowiska i ewentualnie ułatwić pozyskanie odpowiednich funduszy unijnych.
Romaniszyn jest właścicielem pierwszej w Polsce i największej (jak na razie) profesjonalnej farmy wiatrowej w Borowicach k. Darłowa. Inwestycja pochłonęła 25 mln zł - dopomógł Narodowy (oraz wojewódzki) Fundusz Ochrony Środowiska udzielając kredytu preferencyjnego, a Fundacja Ekofundusz wspomogła dotacją.
Zakład Energetyczny w Koszalinie płaci Barzowicom po 20 gr za 1 kWh, dwa razy tyle, ile wynosi cena za energię z węgla brunatnego. Ale zanim do tego doszło, Romaniszyn poznał ciężką rękę lobbystów wielkiej energetyki (jego perypetie opisywaliśmy wcześniej).
W Polsce pracuje 30 elektrowni wiatrowych o mocy od 30 do 200 kW (łącznie blisko 16 tys. kW), które sprzedają energię zakładom energetycznym.
W gminie Darłowo w pobliżu miejscowości Cisowo i Kopań spółka "Energia-Eco" kończy budowę drugiego etapu zespołu elektrowni wiatrowych o mocy 12 MW.
Pasjonaci - hobbyści
Od 15 lat działa Towarzystwo Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych. Zrzesza kilkuset członków, osoby prywatne, spółki, rolników i mieszczuchów - odpornych psychicznie inwestorów pasjonatów. Mają wspólny cel - popierać się w staraniach, aby powstało jak najwięcej małych elektrowni wodnych.
- Koronnym argumentem za odbudową MEW jest produkowana w nich czysta energia, ale jeszcze większe korzyści niż pozyskanie prądu daje zgromadzona przy okazji woda - przekonuje inż. Marian Hoffmann, były prezes Towarzystwa, syn Alfonsa Hoffmanna, znanego na Pomorzu działacza niepodległościowego i działacza gospodarczego, który zbudował i uruchomił elektrownię wodną Gródek na rzece Wdzie, zaraz po wojnie. Pracuje do dziś. Produkuje rocznie 18 mln kWh.
Przed wojną działało w kraju 10 tys. małych siłowni wodnych. Dawały energię elektryczną, siłę dla młynów, foluszy, tartaków. W latach 50. mieliśmy jeszcze czynnych 6330 tego rodzaju obiektów. Nie pasowały do wielkich elektrowni węglowych.
W 1985 r. działało już tylko 30. To, że dziś mamy blisko 300 pracujących małych hydroelektrowni i 100 w budowie, jest zasługą Towarzystwa, które od lat walczy o promocyjne warunki inwestowania przy budowie i rekonstrukcji wielu tysięcy małych turbinek wodnych w Polsce.
Inż. Marian Hoffmann patrzy na mapę: - W kraju jest blisko 400 zbiorników wodnych i zapór z kanałami. Gdyby ten potencjał został wykorzystany, MEW mogłyby produkować nie tylko energię, ale miałyby też znaczny wpływ na poprawę czystości naszego środowiska. Produkcja minielektrowni na poziomie 1GWh (1 mln kWh) pozwala zaoszczędzić prawie 650 ton węgla. Emisja dwutlenku węgla spadłaby o prawie 1100 ton, dwutlenku siarki - 11 ton, tlenków azotu - 3,5 tony oraz o 130 ton mniej żużlu i popiołów trafiłoby na składowiska. To już powinno się liczyć.
Milion hektarów leży odłogiem
- W Polsce 1 mln ha ziem leży odłogiem. Są ludzie do pracy i jeżeli tylko stworzymy odpowiednie warunki finansowe, to zrodzi się wielka szansa, żeby w końcu ruszyć z programem produkcji biopaliw w Polsce - uważa prof. Wiesław Ciechanowicz z Instytutu Badań Systemowych Polskiej Akademii Nauk.
Profesor jest jednym z założycieli, działającego od czerwca 2001 r., społeczno-naukowego konsorcjum, którego celem jest realizacja programu "Bioenergia na rzecz Rozwoju Wsi". Do konsorcjum weszło 8 wyższych uczelni i instytutów naukowych oraz kilka stowarzyszeń powiatów i gmin. Dołączyły niedawno powiaty i gminy w Zielonogórskiem, Gorzowskiem i Koszalińskiem, które zamierzają na zanieczyszczonych ropą terenach byłych lotnisk wojskowych - na 570 tys. ha - uprawiać rośliny energetyczne, głównie wierzbę, ale też rzepak.
Przykładem dla nas może być Australia - wierzy prof. Ciechanowicz. Kraj ten zamierza przeznaczyć na uprawę biomasy i przetwarzanie jej do postaci metanolu 30 mln hektarów. Taki np. metanol może zastąpić ropę, szczególnie w przemyśle motoryzacyjnym. Metanol - przypomnijmy - można produkować stosując gaz naturalny lub gaz powstały w wyniku gazyfikacji biomasy. Tylko to drugie rozwiązanie może stanowić paliwo neutralne wobec efektu cieplarnianego.
- Polska wieś może już wkrótce stać się "Zielonym Kuwejtem", bo produkcja metanolu stworzy nam nieograniczone rynki zbytu - przewiduje polski uczony.
Położone w pobliżu lasów miejscowości zaczynają wykorzystywać drewno odpadowe, zrębki lub trociny jako paliwo opałowe w nowoczesnych kotłowniach.
Produkty odpadowe m. in. z tartaków wykorzystywane są do ogrzewania np. budynków w miejscowości Czarna Białostocka w woj. podlaskim, której przyznano w 2001 roku pożyczkę z Narodowego Funduszu w wysokości 3380 tys. zł i 1365 tys. dotacji. Środki te zostały przeznaczone na modernizację systemu ciepłowniczego w mieście. Miejską kotłownię opalaną miałem węglowym zastąpiła kotłownia opalana zrębkami drewnianymi o mocy 14,5 MW.
Każdego roku w całej Polsce można pozyskać 4 mln ton drewna odpadowego - szacuje Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Patrzymy na Europę
Energia odnawialna w krajach UE jest traktowana poważnie, a jej rozwój zapisano w deklaracjach Rady Europy już w 1985 i 1988 r. W 1995 r. ogłoszono energetyczną Deklarację Madrycką, w której państwa promujące zrównoważony rozwój, postanowiły zwiększyć wytwarzanie energii odnawialnej do 15 proc. Konwencja klimatyczna i zobowiązania do wypełnienia postanowień Protokołu z Kioto spowodowały kolejny raz zwrócenie uwagi na czyste źródła energii. -
Jerzy W. Pietrewicz, prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej
Udział energii ze źródeł odnawialnych w bilansie paliwowo- -energetycznym Polski wynosi 2,5 proc. Ze środków publicznych wydajemy na ten cel 50 razy mniej pieniędzy niż kraje należące do UE. Polska, starając się o przyjęcie do Unii Europejskiej, musi do 2010 roku pozyskiwać 7,5 proc. energii odnawialnej, a do 2020 roku - 12 proc. O środki na tego typu przedsięwzięcia można się starać w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W 2001 roku z kasy Funduszu dofinansowanlismy budowę lub modernizację 28 inwestycji, wykorzystujących energię odnawialną, na kwotę ponad 67 mln zł. W większości były to drobne przedsięwzięcia związane z instalowaniem pomp cieplnych lub kolektorów słonecznych, budową małych elektrowni wodnych lub kotłowni opalanych biomasą. Dofinansowalismy również budowę farmy wiatrowej. Realizowane przedsięwzięcia przyniosą w sumie określone efekty ekologiczne w postaci redukcji szkodliwych zanieczyszczeń do atmosfery.
Mimo barier finansowych inwestorzy coraz częściej decydują się na modernizację lub odtwarzanie małych elektrowni wodnych, wiatrowych oraz na budowę kotłowni na biomasę. Świadczy o tym rosnąca z każdym rokiem liczba wniosków kierowanych do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej o udzielenie finansowego wsparcia na realizację takich przedsięwzięć. Na sesję zimową 2002 roku wpłynęło prawie 50 takich wniosków. Każda, nawet najdrobniejsza inicjatywa tego typu przynosi środowisku przyrodniczemu i jego mieszkańcom wymierne korzyści.
Maciej Nowicki, prezes Fundacji EkoFundusz
Wzrastająca z roku na rok świadomość korzyści z wykorzystania odnawialnych źródeł energii wraz z równoczesnym szybkim wzrostem cen gazu i oleju opałowego spowodowały oczekiwane otwarcie się rynku dla produkcji "czystej" energii. Widać to najlepiej po szybko wzrastającej liczbie wniosków w tej dziedzinie, jakie napływają do EkoFunduszu. O ile w 1999 roku Fundacja wydała zaledwie 2,5 mln zł na 6 projektów, w 2000 roku już 12 mln zł na 23 projekty, o tyle w 2001 roku wydatki te osiągnęły już kwotę 51 mln zł na dofinansowanie 28 projektów. Trzeba przy tym zaznaczyć, że EkoFundusz wspiera budowę wszystkich typów odnawialnych źródeł energii, chociaż nie czyni tego bezkrytycznie. Często w fazie selekcji wniosków i starannej ich analizy pod względem ekologicznym, ekonomicznym i technologicznym zwracana jest uwaga inwestorowi na konieczność optymalizacji instalacji pod kątem technicznym lub finansowym. Poprawienie zauważonych usterek jest warunkiem udzielenia przez EkoFundusz pomocy finansowej.
Przewiduje się, że w roku 2002 i w latach następnych wydatki EkoFunduszu na promocję odnawialnych źródeł energii będą się kształtować na poziomie 50-60 mln zł rocznie. Pozwoli to na udzielenie finansowego wsparcia 30-40 projektom. Nadal spodziewać się można znacznego napływu wniosków dotyczących budowy kotłowni opalanych słomą lub odpadami drewna. Jest to obecnie sektor rozwijający się najbardziej dynamicznie, gdyż koszty ogólne tych inwestycji (włączając koszty ich eksploatacji) są niższe aniżeli dla kotłowni węglowych czy gazowych.
Prócz tego coraz więcej wniosków dotyczy budowy elektrowni wiatrowych. Ustalono, że pomoc finansowa EkoFunduszu wyniesie 1 mln zł na 1 MW zainstalowanej mocy, ale roczny wydatek Fundacji na ten cel nie powinien przekroczyć 30-40 mln zł.
Nadal też będą preferowane projekty dotyczące kolektorów słonecznych i pomp ciepła, jako instalacje promocyjne, chociaż ich koszt inwestycyjny w stosunku do pozyskiwanej energii cieplnej stale jeszcze jest bardzo wysoki. Są to jednak rozwiązania przyszłościowe.
Instytucje, które zamierzają podjąć budowę instalacji z wykorzystaniem odnawialnych źródeł energii powinny zapoznać się z "Zasadami działania EkoFunduszu w roku 2002", dostępnymi w siedzibie EkoFunduszu (00-502 Warszawa, ul. Bracka 4) oraz na stronie internetowej www. ekofundusz. org. pl. Zapraszane są one do składania "Ankiet", otwierających procedurę selekcyjną. Po 2 tygodniach od złożenia "Ankiety" można spodziewać się odpowiedzi z zaproszeniem do złożenia "Wniosku". Instrukcja do jego wypełnienia jest również zamieszczona na stronie internetowej Ekofunduszu.
Józef Kozioł, prezes Banku Ochrony Środowiska SA
Finansowanie inwestycji wykorzystujących odnawialne źródła energii (OZE) od wielu lat znajduje się w kręgu zainteresowań BOŚ. Rozwój tej części energetyki jest przez nas na bieżąco obserwowany, choć nie ograniczamy się jedynie do roli pasywnej. Od wielu lat w naszej ofercie znajdują się produkty kierowane do inwestorów zajmujących się realizacją przedsięwzięć w tej dziedzinie. Możemy również pochwalić się relatywnie dużym portfelem kredytów udzielonych na realizację OZE. Kredytujemy wszystkie rodzaje odnawialnych źródeł: kotły opalane biomasą, małe elektrownie wodne i elektrownie wiatrowe, kolektory słoneczne, a ostatnio również ogniwa fotowoltaiczne, pompy ciepła, instalacje wykorzystania biogazu i sieć geotermalną. Myślę, że mamy największe doświadczenie w polskiej bankowości, jeśli chodzi o finansowanie projektów OZE.
Aktywnie uczestniczymy w spotkaniach służących wymianie poglądów na temat modelu rozwoju OZE w Polsce, analizujemy pojawiające się rozwiązania prawne i staramy się te informacje wykorzystać w dostosowaniu proponowanych warunków finansowania. Inwestorom planującym realizację tego typu inwestycji służymy naszym doświadczeniem i doradztwem oraz oferujemy kredyty zarówno komercyjne, jak i preferencyjne. W ciągu ponad 10-letniego okresu działalności Bank udzielił 388 kredytów na inwestycje w energetyce odnawialnej, na łączną kwotę 55,7 mln zł. Mamy nadzieję, że nasze dotychczasowe doświadczenie w tym zakresie pozwoli na rozszerzenie akcji kredytowej skierowanej do inwestorów OZE. Wobec wyzwań wynikających z planowanej integracji z Unią Europejską oraz przewidywanego znacznego wzrostu udziału ilości energii z odnawialnych źródeł w krajowym bilansie energetycznym, spodziewamy się zwiększonego zainteresowania kredytami udzielanymi na ten cel przez nasz Bank. Aktualnie stawiamy do dyspozycji naszych klientów środki zgodnie z ich oczekiwaniami. Jednakże wysokie koszty inwestycji stanowią istotną barierę przy podejmowaniu decyzji o budowie instalacji OZE. Ważna jest zatem dostępność tanich środków na realizację takich przedsięwzięć. Dlatego też BOŚ SA aktywnie współdziała z funduszami proekologicznymi, co skutkuje możliwością udzielania na ten cel kredytów preferencyjnych. Wyrazem tego jest obsługiwana przez nas specjalna linia kredytowa ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na projekty dla OZE. Oprocentowanie kredytów na ten cel wynosi obecnie 4,8 proc. (0,4 stopy redyskonta weksli), a maksymalna kwota kredytu: od 200 tys. zł do 1 mln zł, zaś okres spłaty - do 5 lat.
Jesteśmy gotowi zwielokrotnić kwotę kredytów na te cele ze środków Banku, natomiast atrakcyjność tych kredytów dla inwestorów zależy od oprocentowania, które jest niższe dzięki donatorom - obecnie narodowemu i wojewódzkim funduszom ochrony środowiska i gospodarki wodnej.
Promocje: