|
Wywiad z Henrykiem Suboczem Prezesem Zespołu Elektrowni Wodnych Dychów S.A.... Wywiad z Henrykiem Suboczem Prezesem Zespołu Elektrowni Wodnych Dychów S.A. O "zielonym rozporządzeniu" CIRE: W jakiej strukturze kapitałowej znajduje się ZEW Dychów? Prez. H. Subocz: ZEWD S.A.. wchodzi w skład Grupy Kapitałowej Elektrowni Szczytowo-Wywiad z Henrykiem Suboczem Prezesem Zespołu Elektrowni Wodnych Dychów S.A.
O "zielonym rozporządzeniu"
CIRE: W jakiej strukturze kapitałowej znajduje się ZEW Dychów?
Prez. H. Subocz: ZEWD S.A.. wchodzi w skład Grupy Kapitałowej Elektrowni Szczytowo-Pompowych. ESP S.A. w naszej strukturze posiada około 98% akcji i ten udział jeszcze nieznacznie wzrośnie z chwilą zakończenia "Programu restrukturyzacji elektrowni szczytowo-pompowych". Powyższy "program", porządkujący strukturę właścicielską, przewiduje w odniesieniu do ZEWD S.A. przekazanie przez ESP S.A. w czterech transzach całego majątku małych elektrowni wodnych. Zakończy się on w 2004 roku, wtedy też spółka stanie się właścicielem 16 obecnie eksploatowanych na rzekach: Bóbr, Nysa Łużycka, Kwisa małych elektrowni wodnych. Największa - elektrownia szczytowo-pompowa Dychów - pozostanie własnością ESP S.A. W ten sposób, można by powiedzieć, że koło się zamknie gdyż przed procesem transformacji energetyki polskiej elektrownie te (do roku 1993) należały do Przedsiębiorstwa Państwowego "Zespół Elektrowni Wodnych Dychów". Teraz wracają z powrotem - ale zmodernizowane, odbudowane, nowe. Uważam, że nie byłoby to możliwe gdyby "Dychów" funkcjonował poza strukturą ESP S.A. Wracając do struktury kapitałowej; pozostałe 2% akcji znajduje się w rękach Skarbu Państwa i pracowników. Oczywiście ten udział z chwila prywatyzacji wynosił odpowiednio 5% i 15%, a do 2% zmalał po podniesieniu kapitału własnego spółki z początkiem 2001r (przekazanie przez ESP S.A. w ramach pierwszej transzy 5 małych elektrowni wodnych).
CIRE: Czy uważa Pan, że rozporządzenie w sprawie energii odnawialnej jest realne tzn. czy progi procentowe określające udział energii odnawialnej w całkowitej sprzedaży spółek dystrybucyjnych na poziomie 2,4 proc. w 2001 i rosnąco do 7,5 proc. w 2010 są do zrealizowania?
Prez. H. Subocz: Jest to i tak udział mniejszy niż w Unii Europejskiej, gdzie mówi się o 12 czy 12, 5 proc., natomiast trzeba wyraźnie powiedzieć, że w Polsce bardzo trudno będzie osiągnąć taki poziom. Dojście do 7,5 proc. wydaje mi się możliwe, jednak niezbędny jest rozwój energetyki wiatrowej, gdyż same zasoby hydrologiczne nie wystarczą. Tylko dzięki temu możliwe jest podwyższenie udziału sprzedaży energii odnawialnej. Poza tym, czy chcąc być w Unii mamy inny wybór ?.
CIRE: Ten udział zmieniał się i np. w Założeniach... wynosił tylko 6,5 w 2010 r, w rozporządzeniu jest on wyższy o 1 proc. Czy rozwijanie energetyki wiatrowej w połączeniu z istniejącymi źródłami wodnymi pokryje ustalony poziom, tym bardziej, że ustawodawca wyłącza ze źródeł odnawialnych elektrownie szczytowo- pompowe?
Prez. H. Subocz: To wyłączenie oczywiście jest uzasadnione ale ustawodawca wyraźnie rozgranicza energię pochodzącą z elektrowni szczytowo-pompowych na wyprodukowaną w procesie przepompowania wody ze zbiornika dolnego do górnego i wyprodukowaną z dopływu naturalnego rzeki. Przykładami elektrowni szczytowo-pompowych mającymi takie możliwości jest Dychów i Solina. Energia elektryczna pochodząca właśnie z dopływu naturalnego jest zaliczana do energii odnawialnej . Jednak pojawiło się inne niebezpieczeństwo dla naszych elektrowni. W ustawie Prawo ochrony środowiska znalazł się zapis, że nie pobiera się opłat za pobór wody do celów energetyki wodnej, jeśli miejsce poboru znajduje się nie dalej niż 1 km od miejsca zrzutu. Dzisiaj jeszcze niewiele o tym wiadomo, ale służby w ESP już tę sprawę wyjaśniają. W zespole dychowskim znajdują się elektrownie, które mogłyby być zakwalifikowane do tego zapisu ustawowego i wtedy trzeba by płacić za każdy metr sześcienny wody pobranej do produkcji energii, np. w województwie lubuskim jest to 7,2 grosza za m sześc. Jest to ogromna suma i elektrownie te należałoby zamknąć, gdyż przychody ze sprzedaży energii absolutnie nie pokryłaby kosztów. Sam" Dychów" posiada kanał długości 20 km i jeśli faktycznie interpretacja będzie niekorzystna, to" Dychów" po prostu stanie, bo nie będzie w stanie uiścić tak wysokich opłat za pobieraną wodę. Należy mieć nadzieję, że przepis ten nie dotyczy pracujących - "starych elektrowni".
CIRE: Ale robią Państwo stosowny lobbing aby wyjaśnić te przepisy?
Prez. H. Subocz: Oczywiście. Na razie chcemy dowiedzieć się czy faktyczne intencją ustawodawcy była akurat taka interpretacja. Intrygujące jest, dlaczego w zapisach określono odległość akurat jednego kilometra. Wydaje się, że właśnie "gospodarka wodna" naciskała na to, żeby określić jakąś wielkość, po to aby ktoś budując elektrownię nie wyłączał normalnego odcinka rzeki z eksploatacji. Zgadzam się, że tak być nie powinno, ale gdy elektrownia już istnieje i rzeka eksploatowana jest w ten sposób od dziesiątków lat, to jest to inna sytuacja. Oczywiście można by szukać luk prawnych i interpretować inaczej miejsce poboru i zrzutu wody, jednak te przepisy powinny być zmienione. Nie zostawimy tak tej sprawy i jest ona w tej chwili wyjaśniana przez dyrekcję zarządzającą majątkiem. Jeśli jednak taki zapis pozostanie to trzeba byłoby zamknąć elektrownię Dychów, która jest w przededniu dużej modernizacji, gdyż w przyszłym roku rozpoczynamy wymianę wszystkich maszyn .
CIRE: To wpłynie na zwiększenie mocy?
Prez. H. Subocz: Moc wzrośnie niewiele, bo około 10 proc. Modernizacja jest niezbędna, ponieważ maszyny mają po 50 lat.
CIRE: A cena energii wzrośnie?
Prez. H. Subocz: Dzisiaj cenę ustala rynek, więc niezbędna była optymalizacja kosztów modernizacji.
CIRE: Porozmawiajmy o tych cenach, bo sprawa jest interesujące. Pojawiły się obawy, że zielonej energii jest za mało na rynku i nie starczy jej dla wszystkich spółek. Z racji tego producenci będą mogli podwyższać jej ceny i za 1 MWh, a dystrybutorzy będą musieli zapłacić kilkakrotnie razy więcej niż za energię konwencjonalną.
Prez. H. Subocz: To jest całe nieszczęście tego rozporządzenia. W innych krajach cena jest uregulowana ustawowo. W 1997 r. powstał projekt zarządzenia w tej sprawie, jednak zmiana ekipy rządzącej spowodowała, że zarządzenie nie ukazało się. Było ono dopracowane i przemyślane, co ważne wszyscy zainteresowani tą sprawą uzgodnili wspólne stanowisko. Uczestniczyliśmy w pracach nad zarządzeniem w ramach Towarzystwa Elektrowni Wodnych. Ostatecznie w zeszłym roku weszło w życie rozporządzenie, które wypuściło na wolny rynek energię m.in. z elektrowni wodnych nie wyznaczając przy tym ceny za MWh. W poprzednich zarządzeniach cena był określona za pomocą cenników, potem taryf. Znane były reguły "gry". Potencjalny inwestor wiedział co go czeka w przyszłości, czy inwestycja będzie rentowna czy nie. To zostało zburzone, pozostała niewiadoma. Można dyskutować czy to jest dobre rozwiązanie, moim zdaniem nie. W ustawodawstwach zachodnich np. we Francji czy w Niemczech ceny są określone jednoznacznie. To są dobre przykłady.
CIRE: A z takiego finansowego punktu widzenia to dobrze czy źle, że ceny nie są określone, tzn. czy ZEW Dychów zarobi na energii odnawialnej?
Prez. H. Subocz: Sądzę, że dla każdego korzystniejszym jest rozwiązanie, dzięki któremu można byłoby określić potencjalną wielkość przychodów w długim okresie. Nas jako firmę nie interesuje "spekulacja" cenowa na krótką metę, co nie znaczy, że nie poddajemy się wpływowi rynku i nie wykorzystujemy możliwości uzyskania korzystniejszych cen ale robimy to z umiarem. Można przewidzieć, że w końcówce roku zakłady, które jeszcze nie wywiązały się z obowiązkowego zakupu będą skłonne zapłacić za zieloną energię dużo więcej, może i ponad 1000 zł za 1MWh, nas jednak interesują kontrakty długoterminowe.
CIRE: A czy przy tak wysokich cenach nie opłaca się bardziej zapłacić kary?
Prez. H. Subocz: Teoretycznie tak, należałoby jednak przewidzieć jak wysoką karę nałoży Prezes URE na zakład i skalkulować, jaką cenę jeszcze opłaca się dać za zieloną energię, by jak najmniej zakład na tym stracił. Ta niepewność nie służy dobrze nikomu i niczemu, a już na pewno nie stabilnemu rozwojowi energetyki odnawialnej. Można by powiedzieć, że mając taką władzę w rękach, to Prezes URE decyduje o rozwoju energetyki odnawialnej. Czy takie były założenia? Chyba nie i nie o płacenie kar chyba tutaj chodzi. Żaden poważny inwestor nie wejdzie w ten sektor, jeśli nie będzie w stanie określić chociażby w pewnych ramach ryzyka. W Niemczech, Austrii, Wielkiej Brytanii czy na Węgrzech panują trochę inne zasady, ale wszędzie wiadomo, czego potencjalny inwestor może oczekiwać.
CIRE: Mówi Pan o ustaleniach ustawowych?
Prez. H. Subocz: Tak, moim zdaniem tylko regulacje ustawowe zabezpieczą stworzenie warunków do trwałego rozwoju energetyki odnawialnej ( w zgodzie z ochroną klimatu i środowiska). O ile mi wiadomo w Sejmie już pojawiły się propozycje nadania energetyce odnawialnej odpowiedniej rangi. Rozporządzenie zmienia się o wiele szybciej niż ustawę. Takie regulacje powinny być narzucane odgórnie, wtedy rynek inwestycyjny na pewno rozwijałby się spokojnie, gdyż cena byłaby odpowiednio kształtowana. Wystarczy sięgnąć po materiały opracowane przez inne kraje. Dzisiaj Niemcy mogą sobie pozwolić na schodzenie z ceną energii elektrycznej produkowanej w źródłach odnawialnych w dół, ponieważ to państwo kształtuje taką strategię. I nie jestem chyba odosobniony w myśleniu, że to Parlament, Rząd powinien kształtować politykę w zakresie energetyki odnawialnej, a nie Prezes URE.
CIRE: Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Małgorzata Przybylska
Promocje:
|
|