Znów bagatelizujemy sprawy ekologii

Pompy ciepła | Oświetlenie LED, żarówki LED | Kolektory słoneczne | Certyfikat energetyczny | Podłogówka

Znów bagatelizujemy sprawy ekologii... Za co EkoFundusz otrzymał Grand Prix w międzynarodowym konkursie Energy Glob 2002?

Tu jest miejsce na reklamę.
Zobacz cennik
Za co EkoFundusz otrzymał Grand Prix w międzynarodowym konkursie Energy Glob 2002? Po pierwsze, za wykorzystanie samego mechanizmu ekokonwersji, czyli za zamianę długu na przedsięwzięcia związane z ochroną klimatu, po drugie - za efektywność wykorzystania uzyskanych w ten sposób środków. Zwłaszcza za rezultaty w dziedzinie zmniejszenia zużycia energii oraz promocję wykorzystania niekonwencjonalnych źródeł jej pozyskiwania. W sumie na realizację ponad 150 projektów nasza fundacja przeznaczyła w formie dotacji około 240 mln zł. Czy pomysł zamiany zadłużenia na przedsięwzięcia w dziedzinie ochrony środowiska to polski wynalazek? Nie, wcześniej praktyka taka pojawiła się w państwach Ameryki Południowej i Środkowej, ale tam zastosowano ją do wykupywania długów w bankach komercyjnych i dotyczyło to przeważnie małych kwot. Międzynarodowe organizacje ekologiczne kupowały np. 100 tys. dolarów długu Kostaryki za 20 tys. USD, a w zamian kraj ten zobowiązywał się do podjęcia działań służących ochronie środowiska. W naszym przypadku mechanizm był trochę inny. Jaki? W 1991 roku toczyły się rokowania z Klubem Paryskim o zredukowanie naszego zadłużenia o 50 proc. Polska była wówczas winna jego członkom 32 mld USD. Byłem wtedy ministrem ochrony środowiska i przyszedł do mnie prof. Tomasz Żylin z sugestią, byśmy zaproponowali członkom klubu dodatkową zamianę 10 proc. naszego zadłużenia na realizację przedsięwzięć w dziedzinie ochrony klimatu. Poszedłem z tym do premiera Bieleckiego, on powtórzył tę sugestię na spotkaniu z ambasadorami. Jako pierwsze, jeszcze w czerwcu 1991 r., przystały na to Stany Zjednoczone, dzięki czemu zyskaliśmy 372 mln USD i mogła powstać instytucja do zarządzania tymi funduszami. W ten sposób w 1992 r. powstał EkoFundusz. W 1993 r. na ekokonwersję polskiego zadłużenia przystały: Szwajcaria i Francja, a w 1998 r. - Szwecja. Dwa lata później dołączyły do tego grona Włochy i Norwegia. Dzięki temu udało się zgromadzić w sumie około 570 mln USD, które powinny zostać wydane do 2010 r., bo do tego czasu Polska ma spłacić swoje długi członkom Klubu Paryskiego. Fundacja wydała z tego na razie dużo mniej niż połowę. Na co przeznaczono te środki? Ogólnie, na realizację przedsięwzięć służących oszczędzaniu energii oraz pozyskiwaniu jej z niekonwencjonalnych źródeł. Powstały między innymi dwie duże (o mocy 4,5 MW i 18 MW) fermy wiatrowe koło Darłowa, a także opalana drewnem kotłownia (o mocy 14,5 MW) w Czarnej Białostockiej. Znaczna część miasta Lubań Śląski jest już ogrzewana ciepłem pochodzącym ze spalania słomy, w schroniskach w Bieszczadach, Pieninach i Tatrach, a także w spółdzielni mieszkaniowej w Zgierzu powstają dzięki naszym środkom kolektory słoneczne. Współfinansujemy również instalacje geotermalne w Zakopanem, Pyrzycach i Mszczonowie. Warto podkreślić, że dotacje EkoFunduszu to tylko część środków potrzebnych do realizacji takich projektów. Ich ogólna wartość wynosi 1,6 mld zł. Energia ze źródeł niekonwencjonalnych to jednak nadal znikomy procent ogólnego jej zużycia... Zgoda, na razie jest to 2-3 proc., ale do 2020 roku jej udział wzrośnie do około 15 proc. Już teraz około 50 proc. energii zużywanej przez hiszpański region Nawarra pochodzi z siłowni wiatrowych, a do 2010 roku będzie to 100 proc. Ostatnio ostry bój toczy się w sprawie podjęcia w Polsce produkcji biopaliw... Będziemy wspierać naszymi pieniędzmi to, by polscy rolnicy produkowali nie tylko żywność, ale i paliwa. Z ekologicznego punktu widzenia jest to niezbędne, pożądane jest także ze względów ekonomicznych i społecznych. Ale na razie biopaliwa są droższe od paliw konwencjonalnych... To tylko kwestia akcyzy. Gdyby paliwo z rzepaku zwolniono z podatku akcyzowego, byłoby tańsze od oleju napędowego. Jak pan profesor ocenia obecny stan środowiska naturalnego w Polsce? Jestem szczęśliwy, że dożyłem czasów, kiedy w powietrzu jest coraz mniej zanieczyszczeń, gdy woda w rzekach i jeziorach jest coraz czystsza, a jeszcze w latach 80., obok ZSRR i NRD, byliśmy najbardziej zanieczyszczonym krajem Europy. W 1988 roku trzecią część ścieków wpuszczano do jezior i rzek. Teraz jest to tylko około 10 proc. Emisja pyłów obniżyła się o ponad 70 proc., dwutlenku siarki o ponad 50 proc., związków azotu tylko o 20 proc., ale o ile zwiększyła się w tym czasie liczba samochodów. Produkcja przemysłu jest obecnie o ponad 20 proc. wyższa niż w 1988 r., a zużycie energii - o 20 proc. niższe. Więc jest już całkiem dobrze? Nie, nadal nie radzimy sobie z zagospodarowaniem odpadów. Ten problem czeka jeszcze na rozwiązanie. Niepokoi też ponowne "uśpienie" społeczeństwa w sprawach ekologii. Kiedy 12 lat temu sytuacja środowiska naturalnego w Polsce była już tragiczna, świadomość ekologiczna ludzi była jakby większa. Teraz, kiedy i powietrze, i woda są czystsze, ludzie zaczęli ponownie bagatelizować kwestie ekologii, o czym m.in. świadczy ogromne zaśmiecenie podmiejskich i nie tylko podmiejskich lasów, przydrożnych rowów; w ogóle śmieci się u nas powszechnie. Rozmawiał Edmund Szot

Znów bagatelizujemy sprawy ekologii

Promocje: