Miliard dolarów kosztować ma niespotykane w świecie przedsięwzięcie hydrologiczne, które rozpoczęło się w Islandii.
Miliard dolarów kosztować ma niespotykane w świecie przedsięwzięcie
hydrologiczne, które rozpoczęło się w Islandii.
W głębi pustynnego, górzystego lądu powstanie jedna z największych
na świecie elektrowni wodnych z najwyższą w Europie tamą ziemną.
Teren, na którym rozpoczęła się w tym roku budowa, to gigantyczny płaskowyż
lawy Karahnjukar, położony w pobliżu Vatnajkull - największego lodowca
Europy.
Płaskowyż przecinają głębokie kaniony dwóch największych wypływających
z lodowca rzek Islandii - Jkulsy ? Dal i Jkulsy Fljótsdal. Obie rzeki
rozdziela masyw najwyższej góry Islandii Sneafell (1833 m n.p.m.).
Właśnie w tym księżycowym krajobrazie, w którym nie istnieją drogi,
ludzkie osiedla ani jakakolwiek inna infrastruktura, Islandczycy rozpoczęli
budowę pięciu tam, które przegrodzą obie rzeki, tworząc trzy sztuczne
zbiorniki.
Wszystko po to, by dostarczyć energii hucie aluminium, którą amerykański
koncern Alcoa INC. wybuduje w miasteczku Reydarfjordur nad Atlantykiem. Huta
produkować ma 250 - 350 tys. ton surowca rocznie. Islandia nie ma w ogóle
aluminium. Magnesem przyciągającym inwestorów jest najtańsza na świecie
energia elektryczna.
W Islandii prąd uzyskuje się ze źródeł naturalnych - 10 elektrowni
wodnych, dwóch geotermalnych (w tym jedna czerpie energię z czynnego wulkanu
Krafla) oraz dwóch wykorzystujących ciepło z głębi ziemi. Jest to energia
tak tania, że Amerykanom kalkuluje się sfinansować budowę elektrowni i huty.
Siłownia we wnętrzu góry
Tama Karahnjukastifla na Jokulsy Dal będzie miała ziemny rdzeń i
skalne wypełnienie i będzie jedną z najwyższych na świecie tam tego
rodzaju. Ma mieć 190 m wysokości i 790 m długości. Obok niej na tej samej
rzece powstaną dwie mniejsze tamy, tworząc wspólnie sztuczne jezioro Holslón
o powierzchni 57 km kw. (największe polskie jezioro Śniardwy ma 113,8 km kw.).
Tamy i jezioro wybudowane zostaną na wysokości ponad 600 m n.p.m.
Dwie kolejne skalno-ziemne tamy powstaną na Jkulsy Fljótsdal, tworząc
Ufsarlón, zbiornik o powierzchnia 1 km kw. W planach jest jeszcze drugi
sztuczny zbiornik Kelduolón na tej rzece.
Woda spiętrzona przez tamy zostanie przesłana wydrążonymi w skałach
tunelami do elektrowni. Całkowita długość tuneli ma wynieść 69 km.
Główna siłownia elektrowni znajdzie się wewnątrz góry Vaifjofssader, na
końcu istniejącej dzisiaj drogi z Egilsstadir (odległość ok. 60 km), wzdłuż
rozległej i użytkowanej rolniczo doliny Fljotsdalur. Ma mieć 115 m długości,
14 m szerokości i 34 m wysokości. Sześć turbin będzie produkować 690 MW
energii, wykorzystując siłę przepływu wody w tunelu 144 m sześc. na sekundę.
Z siłowni prąd będzie transportowany dwiema liniami 400 kV na północny
wschód do miasta Reydarfjordur. Trzeba wybudować 50 km linii przesyłowej.
Główna tama ma być gotowa w 2006 r., a siłownia z liniami przesyłowymi
wiosną 2007 r. Inwestycja zostanie zakończona w 2009 r. Nowa elektrownia zwiększy
o 60 proc. ilość produkowanej przez Islandię energii.
Cztery miliony dziennie
Kiedy we wrześniu odwiedziłam dolinę Fljotsdalur, przy budowie
elektrowni pracowało już 2,5 tys. ludzi. Ogromne wywrotki transportowały tony
materiałów, wspinając się gruntowym, wąskimi drogami ma wysokość 600 -
800 m n.p.m.
Przy końcu w dolinie jest tylko kilka farm oddalonych od siebie o kilometry.
Potem zaczyna się ziemia bezludna. Na horyzoncie dominuje zawsze okryty śniegiem
Sneafell. Płaskowyże lawy przecinają rwące rzeki, z których większość
nie ma jeszcze mostów, tak więc droga dostępna jest tylko latem.
Docelowo przy budowie ma pracować ponad cztery tysiące ludzi. Część
nocuje w kontenerach postawionych na polach lawy przy budowie. Już dzisiaj w
Egilsstadir brakuje miejsc noclegowych.
Projekt elektrowni Karahnjukar od początku wzbudzał w Islandii protesty
ekologów i wielu mieszkańców. Obawiają się, że sztuczne jeziora naruszą
delikatną równowagę lodowej krainy i wpłyną niekorzystnie na pobliski Park
Narodowy Lodowca Vatnajkull. Rzecz oparła się o islandzki parlament, który 63
głosami za, przy 9 przeciw, dał pozwolenie na inwestycję.
Byłam w miasteczku (700 mieszkańców) Reydarfjordur, w którym stanąć ma
amerykańska huta. Położone jest nad zachwycająco pięknym fiordem w
otoczeniu gór o kształtach piramid, sięgających 1000 m n.p m. Nie mogę
sobie wyobrazić tego krajobrazu z hutą aluminium w środku.
Mieszkańcy liczą jednak na nowe miejsca pracy i ożywienie gospodarcze.
Alain J. P. Belda, prezes Alcoa Ltd, przypomina, że jego firma wyda milion
dolarów dziennie przez najbliższe cztery lata na realizację projektu budowy
huty w Reydarfjordur. -
Autor: Iwona Trusewicz
Źródło: Rzeczpospolita.pl
Promocje: