|
Zapora Trzech Przełomów: wielka i niebezpieczna... Po dziesięciu latach budowy w niedzielę rozpocznie się napełnianie zbiornika zalewowego gigantycznej Tamy Trzech Przełomów.Po dziesięciu latach budowy w niedzielę rozpocznie się napełnianie zbiornika zalewowego gigantycznej Tamy Trzech Przełomów. To największa w historii inwestycja hydrotechniczna.

Zapora powstała na rzece Jangcy, w centralnej prowincji Chin - Hubei. Budowa
rozpoczęła się w roku 1993, a zakończy w 2009. Koszt przedsięwzięcia
ocenia się na 25 mld dol.
Pierwsze dwie turbiny zainstalowane zostaną do sierpnia, dwie kolejne w październiku.
Docelowo elektrownia wodna będzie miała 26 zestawów turbin, każda z nich o
mocy 700 MW. Całość w 2009 r. powinna produkować 18,2 tys. MW energii
rocznie (dla porównania elektrownia wodna we Włocławku produkuje 162 MW).
- Produkcja energii wodnej będzie odpowiadała pracy dziesięciu wielkich
elektrowni węglowych zużywających rocznie 50 mln ton węgla - powiedział
rzecznik prasowy elektrowni Chi Wenjiang. W ciągu trzech lat rozpocznie się
przesyłanie energii do najdynamiczniej rozwijającego się obecnie miasta
Dalekiego Wschodu - Szanghaju - a także do ośmiu zacofanych wiejskich
prowincji.
Tama ma też za zadanie przechwytywać powodziowe wody na Jangcy. Coroczne
katastrofalne powodzie zabiły w ostatnim stuleciu 300 tys. ludzi i były
przyczyną wielkich strat materialnych.
Pusta jak dotąd misa przyszłego zbiornika do 15 czerwca wypełni się wodą do
głębokości 135 m, a jezioro będzie miało wtedy długość 436 km. Ostateczną
długość 600 km i maksymalną głębokość 185 m sztuczne jezioro osiągnie
na przełomie obecnego i przyszłego roku.
Od początku zarówno w samych Chinach, jak i za granicą inwestycja spotykała
się z krytyką. Przeciwnicy tamy uważali, że jest efektem megalomanii władz
w Pekinie i że nikt nie policzył kosztów ekologicznych i społecznych przedsięwzięcia.
Tama spowoduje zmiany w hydrologii wielkich obszarów. Pozostały też problemy
społeczne - trzeba przesiedlić 1,3 mln mieszkańców. Do dzisiaj w nowych
osiedlach powstałych na obrzeżach planowanego zbiornika zamieszkało kilkaset
tysięcy wieśniaków.
Zalanych zostanie ok. 1,5 tys. zakładów przemysłowych. Będą one przez wiele
lat źródłem zanieczyszczenia wód zbiornika. Jak pokazują przykłady innych
tego typu budowli, jezioro będzie się bardzo szybko zamulało, co z biegiem
lat ograniczy produkcję prądu. Poprzedni przewodniczący chińskiego
parlamentu Li Peng ignorował jednak głosy sprzeciwu i pchał inwestycję do
przodu, nazywając ją "jednym z największych przedsięwzięć
energetycznych w historii".
Dlaczego Chińczycy prą do budowy
O ujarzmieniu Jangcy i uwolnieniu Chin od nawiedzających ich od tysiącleci
powodzi myślał 80 lat temu twórca nowoczesnych Chin Sun Jat Sen. Przymierzał
się do tego przewodniczący Mao w czasie Wielkiego Skoku... jednak realizowany
obecnie projekt budził od początku zastrzeżenia. W 1992 r., gdy premier Li
Peng przedstawił go w zwykle posłusznym parlamencie, jedna trzecia
deputowanych była przeciw lub wstrzymała się od głosu.
- Ujarzmienie Jangcy nie jest projektem inżynieryjnym, ale politycznym, mającym
wszelkie cechy centralnie planowanej gospodarki socjalistycznej - mówi o
budowie chińska dziennikarka Dai Qing, autorka książki-protestu z 1989 r.
"Jangcy, Jangcy".
Budowa mobilizowała cały świat wrażliwy na ochronę środowiska. Niewiele to
dało, bo w projekcie Trzech Przełomów ulokowano zbyt wielkie, nie tylko chińskie,
interesy polityczne i ekonomiczne. Wprawdzie na wniosek amerykańskiej Narodowej
Rady Bezpieczeństwa z 1994 r. Bank Eksportowo-Importowy USA odmówił poręczeń
pożyczek inwestorom ze Stanów, ale prywatne banki nie były tak surowe.
Kontrakty z Chinami sfinansowały m.in. Morgan Stanley i Goldman Sachs, które
zakupiły obligacje wypuszczone przez Chiński Bank Rozwoju.
Zdaniem zwolenników tamy za jednym zamachem rozwiąże ona cztery chińskie
problemy: położy kres powodziom wylewającej Jangcy, które jedynie w ostatnim
stuleciu pochłonęły 300 tys. istnień ludzkich; dostarczy czystej i taniej
energii środkowym i wschodnim Chinom; zwiększy żeglowność rzeki i sprawi,
że przez sześć miesięcy w roku statki oceaniczne o wyporności 10 tys. ton
docierać będą 2,4 tys. km w głąb lądu, przynosząc pomyślność biednej
prowincji Syczuan; nakręci gospodarkę dzięki miliardowym inwestycjom.
Każde z tych założeń jest jednak podawane w wątpliwość przez
zagranicznych ekspertów i ekologów. Niepokoi przewidywane zamulenie zbiornika,
gdy bieg rzeki będzie wolniejszy. Zbiornik może się zamienić w największy
ściek świata. Nie wiadomo, czy zacofana infrastruktura energetyczna będzie w
stanie szybko spożytkować duże ilości taniej energii, czy też zostaną one
w jakimś stopniu zmarnowane. Co robić, by ciężar nagromadzonej wody nie
spowodował wstrząsów tektonicznych i nie uszkodził tamy? Ekolodzy alarmują
też, że wyginą niektóre gatunki ryb. Archeolodzy uwijali się w ostatnich
latach jak w ukropie, bo pod wodą znikną zabytki nieocenionej wartości (tylko
część zostanie przeniesiona).
Promocje:
|
|