|
Czy w Wielkopolsce warto inwestować w energię odnawialną?... Wierzba energetyczna to dla większości samorządowców lek na całe zło - na brak pieniędzy i na bezrobocie. - Nowe rośliny trzeba wprowadzać powoli, bo mogą się okazać niebezpieczne dla ekosystemu - ostrzegają przyrodnicy.Wierzba energetyczna to dla większości samorządowców lek na całe zło - na brak pieniędzy i na bezrobocie. - Nowe rośliny trzeba wprowadzać powoli, bo mogą się okazać niebezpieczne dla ekosystemu - ostrzegają przyrodnicy
Naukowcy alarmują, że tradycyjne źródła energii, takie jak węgiel czy ropa powoli się kończą. Pesymiści twierdzą, że zabraknie ich za 80 lat. Dlatego już dziś szuka się alternatywnych źródeł energii. Wczoraj rozmawiali o tym w Poznaniu m.in. samorządowcy z Wielkopolski. Próbowali odpowiedzieć na pytanie, które z odnawialnych źródeł energii (wiatr, woda, słońce lub biomasa - np. słoma i wierzba energetyczna) najrozsądniej wykorzystać w naszym województwie do produkcji prądu i ciepła. Zdaniem Andrzeja Banaszyńskiego, wójta gminy Mieścisko, najlepszym i najtańszym źródłem energii jest biomasa. - Jestem entuzjastą wierzby energetycznej. Przekonujemy do niej mieszkańców gminy. Uczymy rolników, że muszą być też energetykami, że powinni produkować energię nie tylko na swoje potrzeby, ale i na sprzedaż - przekonuje Banaszyński. - W gminie mamy setki hektarów łąk w bardzo kiepskim stanie, z których trawa nie nadaje się ani na siano dla zwierząt, ani nawet na ściółkę. Można je wykorzystać i posadzić na nich wierzbę - dodaje.
Hurraoptymizmu Banaszyńskiego nie podzielali jednak obecni na sali przyrodnicy. - Nie można na tak dużą skalę wprowadzać obcych gatunków, bo będzie tak jak z barszczem Sosnowskiego, który kiedyś sprowadzono do Polski. Okazało się, że to niebezpieczna roślina - szeptali między sobą biolodzy. - Poza tym łąki są potrzebne w ekosystemie, a sadzenie wierzby przez wiele lat w tym samym miejscu doprowadzi do wyjałowienia gleby - ostrzegają.
Ireneusz Krupka z Departamentu Rozwoju Regionalnego Wielkopolskiego Urzędu Marszałkowskiego zwraca uwagę, że wykorzystanie alternatywnych źródeł energii jest niezbędne. - Trzeba to jednak robić z głową, przez ewolucję, a nie rewolucję - mówi Krupka. - Wierzbę wprowadzajmy powoli. Na razie zagospodarujmy tę biomasę, która dziś leży na polach - apeluje.
Z wyliczeń Krupki wynika, że nad Notecią jest 30 tys. hektarów łąk, z których tylko 10 tys. jest użytkowanych. Pozostałe 20 tys. hektarów to szuwary, które wiosną są pod wodą. - Dopiero jesienią jest wystarczająco sucho, żeby na tych obszarach skosić zdrewniałą trawę, która bardzo dobrze nadaje się do palenia - mówi Krupka.
Promocje:
|
|