Elektrownia atomowa w Polsce?

Elektrownia atomowa w Polsce?... Za 15 lat może się u nas pojawić pierwsza elektrownia jądrowa - przewiduje Ministerstwo Gospodarki w prognozach rozwoju polskiej energetyki do 2025 r., do których dotarła "Gazeta"

Tu jest miejsce na reklam.
Zobacz cennik
Od 2020 r. zaczęłaby działać elektrownia jądrowa o mocy 2,4 tys. MW. - Po 2019 r. będziemy potrzebować około 3 tys. MW energii elektrycznej produkowanej w ogóle bez emisji dwutlenku węgla. Trzeba będzie również zastąpić wycofywane z eksploatacji bloki energetyczne opalane węglem. Jedną z możliwości jest energetyka jądrowa, choć nie wykluczamy innych, np. ogniw paliwowych [produkcja elektryczności w efekcie syntezy wodoru i tlenu - red.]. Decyzję o wyborze technologii trzeba będzie podjąć mniej więcej w roku 2010 - powiedział nam Wojciech Tabiś, dyrektor departamentu bezpieczeństwa energetycznego Ministerstwa Gospodarki i Pracy.

"Gazeta" zdobyła przygotowany w sierpniu w tym resorcie projekt długoterminowej rządowej prognozy rozwoju gospodarki paliwami i energią. Są w nim trzy scenariusze zależne od przyjętego wariantu rozwoju całej gospodarki (scenariusz bazowy zakłada utrzymanie obecnego tempa rozwoju).

Dotychczas głównym źródłem energii dla polskiej energetyki był węgiel (przede wszystkim kamienny, ale także brunatny). "W perspektywie roku 2025 dalej będzie odgrywał kluczową rolę [...], tym niemniej obserwować będzie można wzrastającą rolę gazu, energii odnawialnej oraz pojawienie się energii jądrowej" - przewiduje Ministerstwo Gospodarki. Budowę elektrowni jądrowych wyklucza się tylko w wariancie pesymistycznym. W każdym ze scenariuszy zakłada się budowę nowych elektrowni i elektrociepłowni opalanych gazem ziemnym i z nich ma pochodzić jedna trzecia planowanego przyrostu mocy elektrowni i elektrociepłowni.

Bazowy scenariusz przewiduje, że w ciągu dwóch dekad zapotrzebowanie na gaz wzrośnie prawie trzykrotnie - z 12,6 mld m sześc. w 2003 r. aż do 31,6 mld w 2025 r. Według ministerstwa zapotrzebowanie to pokryje głównie import, bo krajowe wydobycie ma być mniej więcej takie jak teraz.

Jak przy tak szybko rosnącym zużyciu zapewnić bezpieczeństwo energetyczne kraju? Ministerstwo stwierdza, iż "obecny poziom bezpieczeństwa dostaw należy dotychczas ocenić na wystarczającym poziomie, z zastrzeżeniem bezpieczeństwa dostaw gazu" (resort przypomina tu lutowe zakręcenie kurka przez Gazprom).

Rząd SLD zrezygnował z umów w sprawie dostaw gazu ze Skandynawii. Resort gospodarki nie ma realnych alternatywnych propozycji. Wspomina się o budowie drugiej nitki gazociągu jamalskiego, gazociągu Amber z Rosji przez kraje nadbałtyckie do Polski, gazociągu z Czech, który można podłączyć do gazociągu Nabucco z Bliskiego Wschodu - czyli gazociągów, których budowy nawet jeszcze nie zatwierdzono. Mówi się też o rozbudowie gazociągu ze Zgorzelca, którym dochodzi do nas rosyjski gaz, tyle że za niemieckim pośrednictwem, czy wreszcie o budowie gazociągu Bernau - Szczecin (również z udziałem niemieckich partnerów Gazpromu). Resort gospodarki mówi też o możliwości dostaw w latach 2010-2015 3 mld m sześc. sprężonego gazu z Norwegii rocznie oraz imporcie gazu skroplonego LNG, czego nie praktykuje się jeszcze na Bałtyku.

Autor: Andrzej Kublik
źródło: Gazeta.pl
Link: http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,49621,2271970.html

Elektrownia atomowa w Polsce?

Promocje:

PROMOCJE: