Rozmowa z dr. inż. Markiem Sciążko, dyrektorem Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu.
- Opracowanie wiarygodnego systemu rozliczania energii
elektrycznej uzyskiwanej w wyniku
współspalania węgla kamiennego z biomasą jest kluczem do prawidłowego
funkcjonowania rynku energii odnawialnej w
Polsce. Obecnie brak jest spójnych i szczelnych
procedur kontroli ilości energii uzyskiwanej w procesie współspalania, co
może rodzić podejrzenia dotyczące
nieuzasadnionego zakwalifikowania energii konwencjonalnej
do energii odnawialnej. Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla podjął
się opracowania propozycji standardów
rozliczania energii wytwarzanej w procesach energetycznego
przetwarzania odnawialnych zasobów energii. Kto zlecił Instytutowi te
prace? Jakie jest ich znaczenie?
- Opracowanie procedur i sposobów
rozliczania energii elektrycznej i cieplnej wyprodukowanej
ze źródeł odnawialnych wynika z potrzeb producentów energii i jest obowiązkiem
ustawodawcy. Wiąże się to z koniecznością zwiększenia udziału energii
elektrycznej pochodzącej z odnawialnych źródeł w
zużyciu energii pierwotnej w Polsce do 7,5
proc. w 2010 r. Ten udział jest możliwy do osiągnięcia jedynie przy założeniu,
że energia elektryczna powstająca we współspalaniu
biomasy i paliw konwencjonalnych będzie zaliczana
do energii odnawialnej.
Prace nad stworzeniem systemu bilansowania i certyfikacji
instalacji wytwarzających energię ze źródeł
odnawialnych zostały nam zlecone przez Towarzystwo Gospodarcze Polskie Elektrownie
(TGPE) w drodze przetargu i były finansowane prze TGPE, czyli producentów
energii. Wytwórcom zależy na tym, by uczestniczyć
w procesie powstawania nowych regulacji,
ponieważ zdarza się, iż skutkiem wprowadzania nowego prawa jest zakłócenie
cyklów eksploatacyjnych elektrowni czy też wzrost
kosztów wytwarzania. Stąd te procedury powstawały
w ścisłej z nimi konsultacji. Towarzystwo chciało w ten sposób wspomóc
działania Ministerstwa Gospodarki i Pracy, które do
końca roku winno zmodyfikować istniejące
rozporządzenie dotyczące obowiązku zakupu energii elektrycznej i ciepła z
odnawialnych źródeł energii. To rozporządzenie z
30 maja 2003 r. nakazywało zakupić energię
ze źródeł odnawialnych, natomiast nie wskazywało sposobu rozliczania tej
energii. A w przypadku, gdy w jednostce wytwórczej
oprócz paliw odnawialnych wykorzystuje się również
konwencjonalne nośniki energii, np. węgiel, jednostka taka nie jest w całości
odnawialnym źródłem energii. Stanowi ona
odnawialne źródło jedynie w części odpowiadającej
udziałowi energii chemicznej paliwa odnawialnego w całkowitym zużyciu energii
chemicznej w jednostce. Konsekwencją tego jest konieczność ustalenia ilości
energii wyprodukowanej przez wytwórcę w
oparciu o biomasę i w oparciu o węgiel. Efektem
naszej pracy są przewodniki metodyczne: "Propozycje procedur rozliczania
energii ze źródeł odnawialnych" oraz "Propozycje
procedury uwierzytelniania-certyfikowania instalacji
do rozliczeń handlowych energii ze źródeł odnawialnych". Wytyczne z tych
dokumentów zostały wykorzystane przez MGiP do
opracowania projektu nowego rozporządzenia (z
września br.) w sprawie szczegółowego zakresu obowiązku zakupu energii
elektrycznej i ciepła wytworzonych w odnawialnych źródłach
energii. Szczegółowo omówiono w nim
podstawowe wymogi dotyczące pomiarów, rejestracji i sposobu obliczania ilości
wytwarzanej energii w przypadku współspalania. Obecnie ten projekt jest
konsultowany m.in. z URE i samorządem
gospodarczym branży energetycznej. Sprawdza się ponadto formalno-prawną
zgodność projektu rozporządzenia z Traktatem Akcesyjnym oraz odpowiednimi
dyrektywami UE.
- Nie istnieją normy dotyczące metod badań cech biomasy zarówno
w normalizacji europejskiej (CEN),
jak i światowej (ISO). Do czego więc odnosili się Państwo przygotowując
polskie procedury dla wytwórców stosujących technologię współspalania?
- Prace nad jednolitymi normami europejskimi trwają. Prowadzi
je Europejski Komitet Techniczny CEN/TC 335
działający w obszarze "Solid Biofuels". Niestety z uwagi na słabą współpracę
z przedstawicielami energetyki i, jak sądzę, zbyt dużą liczbę zespołów
badawczych zaangażowanych do pracy, nie należy
oczekiwać szybkiego załatwienia sprawy. Przy
naszym Instytucie działa odpowiednik Komitet Techniczny nr 144 Polskiego
Komitetu Normalizacyjnego do Paliw Stałych,
dlatego chociaż nie uczestniczymy w pracach TC 335, to jesteśmy
z nim w stałym kontakcie. Członkowie Komitetu CEN konsultują także z nami
poszczególne zagadnienia. W krajach UE stosowane są
procedury opracowane dla danej instalacji czy
dla danej grupy użytkowników, bądź też istnieją procedury krajowe. A zatem
sytuacja jest podobna do tej, jaka jest obecnie w
Polsce.
Wyjątkowość polskich procedur polega na tym, iż po raz
pierwszy wszystkie one zostały ujednolicone,
podczas gdy w Europie niemal każda z nich pochodzi od innego oferenta. Nasze
procedury są spójne wewnętrznie, zostały zweryfikowane metodami
statystycznymi, co oznacza, że wszyscy stosujący
winni uzyskać także porównywalne wyniki badanych parametrów.
Istotne jest przygotowanie próbek do badań, które jest znacząco różne dla
węgla. Nie ma tego jeszcze w innych
procedurach, stosowanych dziś w krajach UE. Dopiero dąży się do
tego w przygotowywanej normie europejskiej. Możemy zatem powiedzieć, iż
wyprzedziliśmy działania europejskie. Notabene,
nasz dorobek został przedstawiony niektórym
członkom Europejskiemu Komitetowi Normalizacyjnemu i zwrócono się do przewodniczącego
Komitetu o uwzględnienie naszego dorobku. Tak więc, jeśli np. elektrownie
w Połańcu czy w Opolu, które dzisiaj stosują nasze procedury, będą chciały
przejść na normy europejskie (gdy te już się
pojawiają), wymagane będą tylko minimalne korekty,
i to jedynie w procedurach badawczych, a nie w aparaturze pomiarowej. Zresztą
stworzona przez nas sieć nadzorowanych laboratoriów
badawczych "Labiomen", której członkami są
laboratoria przemysłowe, będzie najlepszą drogą do wdrożenia jakkolwiek
zmodyfikowanych procedur.
- Czy te procedury zostaną objęte obowiązkiem stosowania?
- Przygotowany przez Instytut dwutomowy dokument jest materiałem
źródłowym, rodzajem przewodnika. Generalnie
nie zobowiązuje on nikogo do niczego. Natomiast może on stać się przewodnikiem
dla stosowania dobrych praktyk. Po pierwsze została w nim zebrana wiedza i
zaproponowane procedury dotyczące certyfikowania,
czyli uwierzytelniania instalacji wytwarzania
energii odnawialnej we współspalaniu i po drugie wprowadzania procedur
badawczych właściwości fizykochemicznych biomasy
dla celów rozliczeniowych. Wypracowane przez
Instytut procedury uzyskały akredytację Polskiego Centrum Akredytacji i
są to jedyne procedury tego typu akredytowane w kraju. Stworzyliśmy je przede
wszystkim dla biomasy. Uważamy bowiem, że
jednym z najistotniejszych elementów prawidłowego rozliczania
energii odnawialnych jest jednolitość procedur badawczych stosowanych przez
wszystkich producentów energii. Wynika to m.in. z
tego, że zawartość wody i organicznych części
lotnych zmienia się w biomasie w dużym zakresie. Działając zgodnie z
wskazanymi przez nas metodami praktycznie nie
może dochodzić do nadużyć, nawet jeżeli mieszanki biomasy
i węgla przygotowywane są poza elektrownią. W każdym przypadku bardzo
istotne jest dokonywanie jednoczesnego pomiaru
masy i poboru próbek do badań właściwości biomasy.
Jest to układ szczelny, co oznacza, że musi odbyć się pomiar masy paliwa
przeznaczonego do spalenia, jak i jego kaloryczności.
Jest to odnotowane w dokumentach, które są
archiwizowane w elektrowni lub elektrociepłowni. Sposób opomiarowania i opis
przechowywania tych dokumentów powinien być
zapisany w dokumentacji uwierzytelniającej,
zwanej także certyfikującą. Do tego dochodzi opinia niezależnych ekspertów,
np. instytutów badawczych, którzy zaświadczają o zgodności postępowania z
przewodnikami metodycznymi. Wszystko to wyklucza możliwość
obracania "zieloną" energią nie wyprodukowaną
w danej instalacji. Eliminuje się nadużycia, które potencjalnie mogłyby
wystąpić, gdyby rozliczenie energii wytwarzanej z biomasy w procesie współspalania
odbywało się jedynie w oparciu o faktury zakupu biomasy lub gotowych mieszanek
paliwowych. W fakturze nie ujmuje się m.in. wartości opałowej, a ponadto
dotyczą one jedynie zakupu paliwa, a nie jego
faktycznego zużycia w procesie spalania, dlatego
kupując np. 5 proc. masowo biomasy można rozliczyć 10 proc. mając podstawioną
fakturę na zakup 10 proc. Podkreślam, że w
proponowanym modelu faktury zakupu nie są i nie
mogą być dokumentem rozliczeniowym dla "zielonej" energii.
- Proszę przypomnieć, jaką drogę musi przejść producent
energii, aby uzyskać koncesję?
- Zanim przedsiębiorstwo energetyczne wystąpi o rozszerzenie
koncesji na wytwarzanie energii odnawialnej (w
istocie jest to rozszerzenie koncesji, a nie jej wydanie) powinno przeprowadzić
testy współspalania i je udokumentować, najlepiej przy udziale niezależnej
jednostki badawczej. Chodzi o to, by wykazać, iż
dany rodzaj biomasy może być spalany bez efektów
ubocznych. Na tej podstawie przygotowuje wniosek koncesyjny z załącznikiem w
postaci dokumentacji certyfikującej (uwierzytelniającej),
z której wynika, iż istnieją techniczne możliwości
współspalania biomasy. Techniczne to znaczy takie, w których biomasa
doprowadzona do kotła jest mierzona (wiemy, ile ciepła doprowadzono), jest to
monitorowane i archiwizowane w postaci określonej
dokumentacji. A także, iż przyrządy pomiarowe
zainstalowane na kotle i po zanim są uwiarygodnione. Cały opis instalacji
wytwórczej jest zawarty w dokumentacji certyfikującej,
jako dokumentacja techniczna będąca załącznikiem
do wniosku. Do tego dołączone są procedury badawcze, na podstawie których
określa się kaloryczność biomasy. Uzupełnieniem
tej dokumentacji certyfikującej jest opinia niezależnej
organizacji eksperckiej, która po audycie lokalnym powinna stwierdzić, że
przygotowanie dokumentacji i wszystkie procedury
badawcze są zgodne z przepisami o miarach
oraz z przepisami dotyczącymi kompetencji laboratoriów badawczych. Wniosek z
taką dokumentacją certyfikującą i opinią
ekspercką kierowany jest do Prezesa URE, który rozpatruje
wniosek pod kątem wydania koncesji.
- Co w trakcie prac nad systemem bilansowania i certyfikacji
stanowiło największą trudność
do pokonania?
- Rozpatrywaliśmy nie tylko technologię współspalania, ale
także różne warianty spalania samej
biomasy. W przypadku współspalania najbardziej problematyczne było uwzględnienie
procedur zabezpieczających przed nadużyciami w
sytuacji dostarczania do elektrowni mieszanki
biomasa-węgiel spoza elektrowni. Nie tylko z punktu widzenia badawczego sprawiało
to pewną trudność; problem ten był również najbardziej dyskutowany podczas
doradcy technicznego.
Dyskusja dotyczyła tego, czy certyfikować (uwierzytelniać)
producentów mieszanek poprzez wymaganie od
nich określonych dokumentów. Mój zespół stał na stanowisku, że tego nie
powinniśmy robić, gdyż pomiędzy producentem a
elektrownią jest jeszcze przestrzeń, gdzie mówiąc
eufemistycznie - różne rzeczy mogą się zdarzyć. Zaproponowaliśmy więc, że
oprócz badania dostarczonej z zewnątrz
mieszanki, elektrownia musi również posiadać dokumentację badań
próbki węgla i biomasy, z której powstała ta mieszanka.
- Czy nie jest to zbyt zbiurokratyzowane, czasochłonne,
kosztowne?
- Do elektrowni jedną linią transportową wjeżdża węgiel, a
równoległą biomasa. Jeżeli dzisiaj dokonuje
się pomiaru ilości i jakości węgla, to trzeba te pomiary jedynie powtórzyć
dla biomasy. To nie jest komplikacja
techniczno-technologiczna. Wymaga to naturalnie poniesienia
dodatkowych kosztów na uzbrojenie techniczne, ale te wydatki powinny się
zwrócić, ponieważ energia z odnawialnych źródeł
jest średnio o ok. 100 zł/MWh droższa od konwencjonalnej.
Oprzyrządowanie jest takie samo jak dla węgla, różnice tkwią w procedurach
badawczych właściwości biomasy, które muszą być nieco zmienione. Łącznie
badamy sześć parametrów biomasy. Należy wziąć
pod uwagę, że sankcja pomiarowa daje przyznającemu
koncesję wiarę w to, iż przyznaje ją rzeczywiście na "zieloną" energię.
- Ale przecież biomasa w każdym transporcie jest inna, m.in. różni
się zawartością wilgoci.
- Również każdy transport węgla jest inny. Każde badanie
jest badaniem statystycznym. W projekcie
rozporządzenia napisano, iż w zależności od wielkości produkcji energii
elektrycznej a ściślej mocy termicznej, częstotliwość
pobierania próbki jest różna. Dla dużych producentów (powyżej 250 MWt mocy
zainstalowanej) pobór próbki musi odbywać się co dwie
godziny. Jest to wystarczająca częstotliwość, by uśrednić wyniki i aby były
one wiarygodne. Metodą kalorymetryczną
oznacza się ciepło spalania węgla i tą samą metodą bada
się biomasę. Inaczej natomiast przygotowuje się próbkę, inaczej się
ogrzewa, inna jest jej wielkość. Podejmowane
są też inne niż w przypadku węgla badania, dotyczące np. wilgotności
biomasy i składu popiołu. Wilgoć wpływa na wartość opałową mieszanki, stąd
zaleca się w procedurach, aby węgiel miał nieco wyższą
kaloryczność. Wówczas wyrównuje się średnia
kaloryczność paliwa podawanego do kotła. Skład popiołu z kolei istotny jest
dla oceny zagrożenia korozyjnego i zwiększonego
odkładania się osadów na powierzchniach wymienników
ciepła.
Niektóre elektrownie podejmują próby automatycznego pomiaru
wilgotności w momencie podawania biomasy.
Elektrownie mogą się w takie przyrządy wyposażyć, z tym że dziś nie są
to jeszcze urządzania ani powszechne, ani zbyt
wiarygodne - ciągle trzeba je wzorcować w oparciu
o procedury podstawowe. Najważniejsze jest, aby instalacje były oprzyrządowane
w systemy pomiarowe na początku procesu,
kiedy biomasa jest wprowadzana do instalacji spalania,
i na końcu, kiedy została już wytworzona energia, a także aby były
stosowane właściwe procedury badawcze do
określenia cech fizykochemicznych biomasy.
- Czy jest różnica w procedurach badawczych stosując
technologię współspalania bezpośredniego
i współspalania pośredniego?
- Pierwotnie to proponowaliśmy, czego wyraz znaleźć można w
naszym opisie dokumentacyjnym. Bezpośrednie
współspalanie ma miejsce wtedy, gdy węgiel i biomasa są dodawane
bezpośrednio do kotła; fakt jej mieszania przed bądź mieszania w trakcie
dozowania jest drugorzędny. Współspalanie pośrednie
polega na tym, iż biomasa spalana jest w
przedpalenisku lub poddana reakcji zgazowania. Generalnie obie technologie są
ujęte w rozporządzeniu i nie powinno być
trudności w rozliczeniu tak wytworzonej energii zgodnie z procedurami.
Bierze się to stąd, że szczegóły zastosowanych konfiguracji
technologicznych zawiera dokumentacja
uwierzytelniająca, której oceny dokonuje ostatecznie URE.
- Rodzaj biomasy odgrywa rolę?
- Dziś przez biomasę rozumiemy głównie zrębki drzewne, słomę,
trawy, do których nie wprowadzono dodatków
chemicznych. Niemożliwe jest zaliczenie do biomasy np. drewna z pokładów
kolejowych, które dzisiaj jest traktowane jako odpad, a nie biomasa.
- Jak ocenia Pan perspektywy rozwoju energetyki odnawialnej
opartej na współspalaniu węgla
i biomasy?
- Około 15 elektrowni przygotowuje się do złożenia wniosków
z dokumentacją certyfikująco-uwierzytelniającą do
URE. Odpowiada to produkcji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych
na poziomie 1 mln MWh w roku przyszłym.
O skali korzyści ekologicznych
czerpanych z współspalania świadczy fakt, iż z tego tytułu uniknie
się emisji ponad 1 mln t CO2.
Zainteresowanie głównych producentów energii jest dość
duże; kilku z nich otrzymało koncesję w tym roku. W czołówce jest
Elektrownia Połaniec SA - Grupa Electrabel,
Elektrownia Opole SA, kolejnymi ubiegającymi się o koncesję
są Elektrownia Stalowa Wola SA oraz elektrownie należące do PKE SA. W przyszłości
pojawi się jednak bariera dostępności biomasy. Dlatego kluczem do sukcesu
długofalowego, czyli do zastosowania współspalania
także w energetyce rozproszonej, jest przede
wszystkim wspomaganie poprzez narzędzia systemowe - producentów upraw
energetycznych. Niektóre elektrownie, by promować
rozwój upraw energetycznych, finansują np.
zakup sadzonek roślin dla indywidualnych producentów. Organizacja lokalnego
rynku producentów upraw energetycznych jest
najważniejszą sprawą dla zwiększenia ilości energii elektrycznej
produkowanej w oparciu o biomasę.
- Jakie jest zapotrzebowanie na biomasę ze strony energetyki
zawodowej?
- By osiągnąć 7,5-proc. udział energii odnawialnej w ogólnym
zużyciu energii w 2010 r. według EC BREC
potrzeba ok. 3 mln t biomasy pozyskiwanej z lasów i taką ilość drewna
odpadowego da się uzyskać. Ponadto 4-5 mln t z
musiałoby pochodzić z upraw roślin energetycznych.
Potencjał energetyczny lasów, z jakiego może korzystać energetyka (przecinki,
wiatrołomy itp.), może się wyczerpać do 2005 r., dlatego później trzeba to
będzie "nadrobić" uprawami, oczywiście przy
założeniu, iż 4 proc. będzie stanowić energia produkowana
w technologii współspalania.
Z rozmów z grupami producenckimi i rolnikami wynika, że terenów
uprawnych jest wystarczająco dużo, aby
zaspokoić popyt na biomasę ze strony energetyki w najbliższych latach,
aczkolwiek warto dodać, iż uprawa wierzby energetycznej nie jest dziś
zaliczana do upraw rolnych, co też jest
problemem prawnym. Z drugiej jednak strony jest to przedsięwzięcie
bardzo duże pod względem organizacyjnym. Wątpię, by bez systemowego wsparcia
udało się zabezpieczyć pożądaną ilość biomasy, tj. 4-5 mln t, dodatkowo
poza odpadami leśnymi. W polskich warunkach
nie mamy innego wyboru. Możemy zwiększyć ilość
energii odnawialnej wyprodukowanej w oparciu o hydroelektrownie. Ten potencjał
może wynieść 2-2,5 proc. Energia słoneczna jest
ograniczona, geotermia wciąż mało wykorzystywana,
zaś energetyka wiatrowa ma w Polsce zwolenników i jednocześnie zaciekłych
przeciwników. Nie sądzę, abyśmy specjalnie ją rozwinęli, bowiem tylko
pewne obszary kraju są dostępne dla
energetyki wiatrowej, przez co udział energii z wiatru wyniesie 1-1,5
proc. Oceniam, że do 2010 r. jesteśmy w stanie wywiązać się ze zobowiązań
dotyczących wielkości produkcji energii ze źródeł
odnawialnych. Problem pojawi się po 2010 r.
kiedy poprzeczka zostanie znacznie podniesiona, bo do 14 proc. w 2020 r.
- Współspalanie to jednak wciąż spalanie, a więc nie jest
to ekologicznie czysta technologia.
- To jest obecnie najbardziej sensowna rzecz, jaka się mogła
się Polsce przydarzyć z powodu najniższych
kosztów, które należy ponieść na wdrożenie. Spalając biomasę unikamy
emisji do atmosfery i zmniejszamy ilość
spalanych paliw kopalnych. Nierozsądne byłoby natomiast budowanie
oddzielnych dużych instalacji dla spalania biomasy drzewnej. Oznaczałoby to,
że nie wykorzystując mocy posiadanej w
elektrowniach węglowych, rozbudowywalibyśmy instalacje
konkurencyjne. Przyniosłoby to niepowetowane straty w skali kraju i większy
wzrost kosztów produkcji energii. Współspalanie
jest obecnie optymalnym rozwiązaniem pod względem
technicznym i ekonomicznym do czasu, gdy zbilansujemy się energetyczne, tzn.
gdy pojawi się zapotrzebowanie na nowe moce
energetyczne. Dyskusja o tym, jak zaspokoić rosnące
potrzeby energetyczne, nie będzie jednak tylko koncentrowała się wokół
paliw kopalnych i biomasy, lecz będzie
dotyczyła także energii nuklearnej. Mówimy bowiem o poważnym
skoku w duże moce energetyczne, a tego biomasa czy jakiekolwiek źródła
odnawialne nie zapewnią.
- Obecnie jednak w centrum zainteresowania energetyki zawodowej
jest biomasa, jako jedyne źródło
odnawialne dające pewność stabilnej produkcji energii elektrycznej. Na
co zwróciłby Pan szczególną uwagę
oceniając możliwości rozwoju tego segmentu wytwarzania?
- Rozwijając o energetykę odnawialną musimy mieć świadomość,
że nie wolno nam przejaskrawiając -
spalić wszystkich lasów, to znaczy gospodarka tymi zasobami nie może stać
się rabunkowa. Należy jak najszybciej stworzyć program rozwoju upraw roślin
energetycznych. Ponadto po macoszemu traktujemy np. mączkę
kostną, osady ściekowe. One również
powinny wejść do energetyki po to, aby wykorzystać recyrkulowane zasoby
energetyczne, które dziś są odpadem, i często w
trakcie ich niekontrolowanej fermentacji do otoczenia
wydziela się gaz cieplarniany - metan. Spożytkowanie tych zasobów to następny
krok w kierunku wykorzystywania innych odnawialnych
nośników energii niż paliwa kopalne. Zgodne
jest to w ogólności z definicją terminu biomasa, który oznacza podatne na
rozkład biologiczny frakcje produktów, odpady i
pozostałości z przemysłu rolnego (łącznie z substancjami
roślinnymi i zwierzęcymi), leśnictwa i związanych z nim gałęzi gospodarki,
jak również podatne na rozkład biologiczny
frakcje odpadów przemysłowych i miejskich (Dyrektywa
2001/77/EC). W tym celu należy stworzyć odpowiednie procedury i uwarunkowania
prawne.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Anna Biedrzycka
źródło: "Energia
Gigawat" listopad 2004
źródło: Cire.pl
Promocje: