PSE: Wiatraki pochłoną nawet 1,6 mld zł

Pompy ciepła | Oświetlenie LED, żarówki LED | Kolektory słoneczne | Certyfikat energetyczny | Podłogówka

PSE: Wiatraki pochłoną nawet 1,6 mld zł... Do 2010 r. Elektrownie Szczytowo-Pompowe z grupy PSE chcą wybudować w Polsce aż 350 MW mocy wiatrowych.

Tu jest miejsce na reklamę.
Zobacz cennik
Nawet 350 mln EUR (blisko 1,6 mld zł) może kosztować wybudowanie w Polsce elektrowni wiatrowych o mocy 350 MW. Takie ambicje mają Elektrownie Szczytowo-Pompowe (ESP), spółka z grupy Polskich Sieci Eloektroenergetycznych (PSE) odpowiedzialna za produkcję energii odnawialnej.

— Chcemy utrzymać nasz udział w krajowej produkcji energii odnawialnej na dotychczasowym 17-proc. poziomie. Z szacunków wynika, że w 2010 r. powinniśmy produkować 1-1,5 TWh zielonej energii rocznie. W hydroenergetyce, która stanowi dziś podstawę naszej działalności, nie mamy szans na taki rozwój, bo nie pozwalają na to warunki naturalne. Interesuje nas produkcja energii z biomasy, ale również w tej dziedzinie nie da się nawet zbliżyć do założonego pułapu. To oznacza, że jedyną szansą dla nas są elektrownie wiatrowe — wyjaśnia Jan Tokarz, prezes ESP.
Miejsca zaklepane

Jak twierdzi szef ESP, spółka ma już zarezerwowane pod farmy wiatrowe i pojedyncze wiatraki 16 dobrych lokalizacji.

— W tych miejscach można zbudować łącznie 150-200 MW mocy wiatrowych — dodaje Jan Tokarz.

ESP szacują, że realizacja inwestycji w formule project finance będzie wymagała około 20-proc. wkładu własnego.

— To oznacza, że do 2010 r. musimy odłożyć na ten cel do 70 mln EUR. Jesteśmy w stanie to zrobić — zapewnia prezes.

Spółka chce jednak podzielić się ryzykiem ze współinwestorem. Partnerów szuka tam, gdzie energetyka wiatrowa jest rozwinięta. Na razie bez spektakularnych sukcesów...
Pozostaje nadzieja

— Zaczęliśmy od duńskiego Elsamprojektu. W odpowiedzi dostaliśmy ofertę usług konsultingowych, z której zresztą skorzystaliśmy. Rozmawialiśmy też ze Stoenem, należącym do niemieckiego RWE, ale Niemcy wolą realizować takie inwestycje u siebie, bo warunki prawne są tam bardziej sprzyjające. Współpracę zaproponowaliśmy również Hiszpanom. Ci jednak byli zainteresowani sprzedażą konkretnego typu turbin wiatrowych, co uniemożliwiłoby optymalizację kosztów projektu. Teraz przyszła kolej na Amerykanów — wylicza prezes ESP.

Jak twierdzi, na razie doszło do wymiany korespondencji.

— W połowie lipca Amerykanie mają przyjechać do nas na rozmowy. Mamy nadzieję, że uda nam się dojść do porozumienia — przede wszystkim w kwestii podziału ryzyka — i dojdzie do podpisania listu intencyjnego — mówi Jan Tokarz.

Agnieszka Berger, Puls Biznesu
źródło: cire.pl

PSE: Wiatraki pochłoną nawet 1,6 mld zł

Promocje: