W Olkuszu mieszkańcy protestują przeciwko budowie niewielkiej elektrowni wiatrowejOd roku jeden z mieszkańców Olkusza próbuje zbudować na obrzeżach
miasta małą elektrownię wiatrową. I walczy z sąsiadami. Choroby, hałas,
zakłócenia w odbiorze telewizji - to tylko niektóre z nieszczęść,
jakie może według nich sprowadzić urządzenie.
Na pomysł zainstalowania elektrowni wiatrowej o mocy 150 kW Stanisław
Zubernak, właściciel tartaku położonego przy ruchliwej drodze z
Olkusza do Wolbromia, wpadł ponad rok temu. - Interes dobrze się
rozwija, więc pomyślałem, że zrobię coś dla ekologii. Pomyślałem
też, że elektrownia może stać się znakiem rozpoznawczym tych okolic -
opowiada. Sprowadził już nawet poszczególne elementy z Danii i ustalił
zasady współpracy z zakładem energetycznym.
Czterdziestu przerażonych
Zaprotestowali jednak sąsiedzi. Pod protestem przeciwko budowie
podpisało się blisko 40 osób. Mieszkańcy boją się m.in., że
elektrownia będzie bardzo hałasować. Nie wierzą w ekspertyzy
specjalistycznej firmy, która uznała, że wiatrak będzie cichszy niż
pobliska ulica, którą suną dzień w dzień sznury tirów. Ekspertyza
została bowiem wykonana na zamówienie inwestora, co oznacza - ich
zdaniem - że jest niewiarygodna.
Na tym zarzuty się nie kończą. Według mieszkańców przedmieścia
Olkusza wiatrak może przygnać nad ich domy nieszczęścia i choroby,
uniemożliwiając dodatkowo odbiór telewizji i radia. - Usłyszeliśmy,
że elektrownia wytworzy takie pole magnetyczne, że wszyscy wokół zaczną
chorować - opowiada Zubernak. Inny sygnatariusz protestu w odwołaniu
przesłanym do urzędu napisał, że w "bliżej nieokreślonej przyszłości"
zamierza w pobliżu założyć stadninę koni, a ponadto turbiny z Unii
Europejskiej są niskiej jakości. W jaki sposób turbiny wpływają na
konie - nie wyjaśnia. Jeszcze inny sąsiad stwierdził, że wiatrak będzie
rzucał cień na jego pole.
Niech nas nie kłuje w oczy
Rozmawialiśmy z kilkorgiem z sąsiadów biznesmena. - Jeździłem po
Niemczech, wiem, jak to wygląda - mówi Edward Mędrek. - Takie rzeczy
buduje się na polach, a nie przy domach. Nie wiadomo, jakie nieszczęścia
może ten wiatrak na nas sprowadzić. Nie budować go!
Panu Mędrkowi wtóruje sąsiadka. - Zubernak myśli, że jest wielki
pan i mu wszystko wolno. Z dziada pradziada to były grunty rolne, a teraz
on fabryki jakieś buduje, przemysł tworzy. Niech nie kłuje nas w oczy
tym wiatrakiem. Niech nie myśli, że ulica jest jego.
I tak postawię
Właściciel przedsiębiorstwa zapowiada jednak, że wiatrak powstanie.
W ostateczności postawi go, żeby stał, nawet jeżeli nie będzie mógł
produkować prądu. - Ale cały czas nie mogę wyjść ze zdziwienia, że
napotkałem taki opór. Od jednego z sąsiadów usłyszałem nawet, że
jak wiatrak zacznie pracować, to okoliczne krowy przestaną mleko dawać.
Nie wiem, czy to był dowcip.
źródło:
Michał Olszewski,
Gazeta Wyborcza, 09.11.2004 r.
Promocje: