|
Chcemy ekologii? Inwestujmy w atom... Polska powinna rozpocząć prace nad rozwojem energetyki jądrowej - uważa Tomasz Podgajniak, sekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska. Takie są konsekwencje tworzonej obecnie unijnej polityki ekologicznej 2012 r. W ubiegłym tygodniu w UE rozpoczęła się dyskusja o tym, jak będą wyglądały
emisje zanieczyszczeń w odległej przyszłości, gdy wygasną dziś obowiązujące
postanowienia Protokołu z Kioto. Pierwszy krok został już zrobiony. Podczas
czwartkowego posiedzenia Rady Ministrów UE szefowie resortów środowiska państw
Dwudziestkipiątki zadecydowali, że po 2012 r. redukcje będą zdecydowanie
większe niż w kilku najbliższych latach. W 2020 r. - aż o 15-30 proc., a
do 2050 r. - nawet o ponad 60 proc.
Postawimy na atom?
Unijne plany sprawiają, że trzeba zmienić profil polskiej
elektroenergetyki. W przyszłości prąd nie może być produkowany - tak jak
dziś - niemal wyłącznie z węgla kamiennego i brunatnego, bo inaczej nie
osiągniemy wyznaczonej redukcji.
- Dyskusja w ramach rządu już się zaczęła. Skoro nie możemy bazować
tylko na węglu, to na czym? Musimy pamiętać o bezpieczeństwie
energetycznym państwa. Źródła alternatywnej energii odnawialnej takiej jak
wiatr mogą zaspokoić ok. 10 proc. zapotrzebowania energetycznego, jaki
prognozujemy w 2020 r. - mówi Podgajnik. - Jestem zdecydowanie za rozwojem
energetyki jądrowej w Polsce. Nie widzę alternatywy - dodaje minister.
Nie wiadomo jednak, czy jeszcze ten rząd będzie miał wolę, by przynajmniej
rozpocząć prace studyjne - np. nad potencjalną lokalizacją siłowni
atomowej.
Polska o krok od weta
Kolejna ekipa nie będzie miała jednak większego pola manewru, bo UE już
podjęła pierwszą, kluczową decyzję w sprawie wielkości redukcji
zanieczyszczeń. Choć niewiele brakowało, by Polska tę decyzję zablokowała.
Nasz rząd miał wątpliwości, czy warto zapisywać konkretne liczby w
odniesieniu do odległej przyszłości - 2020 czy 2050 r. Ostatecznie jednak
procenty zaakceptowaliśmy, ale pojawił się inny problem. Sprawujący
prezydencję w UE Luksemburg proponował, by ten poziom redukcji określać w
odniesieniu do 1990 r. Taki punkt odniesienia był dla Polski skrajnie
niekorzystny - w tamtym czasie gospodarka Polski miała najniższą produkcję
w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Znacznie lepszym rokiem odniesienia
byłby dla Polski 1988 r., kiedy nasza gospodarka wytwarzała więcej.
- Gdyby 1990 r. pozostał, musiałbym tę decyzję zawetować, bo taki punkt
odniesienia oznaczałby, że Polska musiałaby proporcjonalnie redukować dużo
więcej niż inne państwa - relacjonuje minister Podgajniak, który
reprezentował Polskę na Radzie Ministrów UE ds. środowiska. - Jednak
doszliśmy do kompromisu, rok 1990 zniknął i wycofałem swój sprzeciw.
Decyzja Rady ma ogromne znaczenie. Procentowe poziomy redukcji
najprawdopodobniej zostaną zaakceptowane na wiosennym szczycie UE (22-23
marca) i tym samym staną się oficjalną polityką Unii - do realizacji której
Polska będzie zobowiązana.
Pozwiemy Brukselę?
Dopiero za blisko miesiąc będzie wiadomo, czy Polska zadecyduje się pozwać
Komisję Europejską do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Bruksela
chce przyznać polskim firmom na lata 2005-07 dużo niższy limit pozwoleń na
emisję dwutlenku węgla, niż domagał się nasz rząd. Komisja zaproponowała
239 mln ton dwutlenku rocznie, Polska domaga się 286 mln ton. - Limit, jaki
chce nam dać Bruksela, z trudem wystarczyłby na pokrycie potrzeb, jakie
przewidujemy w związku z planowanym wzrostem produkcji - mówi minister
Podgajniak.
Teraz rząd zamierza raz jeszcze obliczyć, jaki jest poziom emisji wszystkich
1166 instalacji objętych obowiązkiem pozwoleń, opierając się na
najnowszych danych. Ta inwentaryzacja potrwa co najmniej do końca marca. -
Jak Komisja nie będzie w stanie zrewidować swojej decyzji, to trudno, wystąpimy
do Trybunału. Nim to jednak zrobimy, musimy mieć mocne argumenty w ręk -
dodaje Podgajniak.
Kolejna ekipa nie będzie miała jednak większego pola manewru, bo UE już
podjęła pierwszą, kluczową decyzję w sprawie wielkości redukcji
zanieczyszczeń.
autor: Konrad Niklewicz
źródło: gazeta.pl
Promocje:
|
|