Czy dopłaty do upraw roślin energetycznych rozruszają rynek?

Pompy ciepła | Oświetlenie LED, żarówki LED | Kolektory słoneczne | Certyfikat energetyczny | Podłogówka

Czy dopłaty do upraw roślin energetycznych rozruszają rynek?... Tak nam się ułożyło, że choć bardzo chcemy, to - z powodu położenia geograficznego czy ukształtowania terenu - i tak nie możemy w pełni korzystać z odnawialnej energii słonecznej, wiatrowej czy wodnej. Tym więc bardziej należy docenić wszelkie ruchy, mające na celu przynajmniej częściowe zastępowanie energii, produkowanej u nas głównie z nieodnawialnego węgla - tą, wytwarzaną z biomasy. Dopłaty do upraw wierzby (salix viminalis) czy róży bezkolcowej, sprawią że zagospodarowanie nieużytków plantacjami roślin energetycznych stanie się opłacalniejsze. A nieużytków u nas nie brak; gdyby je wszystkie zagospodarować, Polska nie tylko produkowałaby biomasę na własne potrzeby, ale też stałaby się jej znaczącym eksporterem...

Tu jest miejsce na reklamę.
Zobacz cennik

Nowelizacja ustawy o Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) umożliwia producentom roślin przeznaczonych do celów energetycznych - wierzby energetycznej oraz róży bezkolcowej - otrzymanie dopłat do upraw. Nowelizacja przeszła 8 lipca głosami 363 posłów. Zgodnie z założeniami ustawy, dopłaty będą finansowane z budżetu krajowego, a ich kwotę corocznie określi rozporządzenie rządu. Płatności są uzależnione od powierzchni upraw, ale by się o nie ubiegać, trzeba posiadać minimum 1 ha gruntów przeznaczonych na produkcję. Niezbędne jest także zawarcie wieloletniej umowy pomiędzy producentem, a zakładem przetwórczym. Ma to weryfikować cel upraw - producenci prowadzący przetwórstwo we własnym zakresie nie dostaną pieniędzy.

Resort rolnictwa przyjmuje, że w bieżącym roku powierzchnia upraw roślin energetycznych wyniesie ok. 1 tys. ha (prawdopodobnie jest ich trochę więcej) i przeznaczyło na wydatki z budżetu ok. 55,5 tys. euro. Producenci mogli w tym roku składać wnioski o dopłaty do końca sierpnia, a w latach następnych obowiązują terminy od 15 marca do 15 maja. Tegoroczne dopłaty wynoszą 55,46 euro za hektar, czyli ok. 220 zł.

TYLKO Z KRAJOWEGO BUDŻETU

Wprowadzenie dopłat na ogół przyjmowane jest pozytywnie, jednak na razie nie wiadomo, czy i na ile przyczyni się to do ożywienia rynku biomasy. Z 1 ha upraw wierzby energetycznej czy malwy pensylwańskiej można uzyskać od 20 do 40 t zbiorów. Ceny są uzależnione od uwilgotnienia produktu i wynoszą ok. 100 zł/t i więcej. Koszty założenia plantacji, według różnych oszacowań, wahają się od 5 do 7 tys. zł/ha, natomiast koszty jej prowadzenia są zróżnicowane - można przyjąć rząd wielkości ok. 1 tys. zł/ha. Opinie na temat opłacalności produkcji są podzielone, od bardzo optymistycznych po dość ostrożne. W szacunkach trzeba uwzględnić zarówno zwrot z inwestycji w długim terminie (plantacje przynoszą plony przez ok. 25 lat), czas oczekiwania na pierwsze zbiory i czynniki pogodowe, jak też narażenie upraw na wymarznięcie.

Zdaniem Zofii Krzyżanowskiej, radcy generalnego Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, trudno na razie o jakąkolwiek ocenę wpływu dopłat na rynek upraw roślin energetycznych: - W tym roku weszliśmy późno w te procedury ze względu na ograniczenia budżetu krajowego, a właśnie tylko ze środków własnych możemy na razie prowadzić dopłaty. Ale cały program będzie rozwijany i co roku - w mojej ocenie - będzie miał większe wsparcie. Służy on także jako zachęta do powiększania zasobów przez producentów biomasy na cele energetyki odnawialnej.

W opinii Macieja Stryjeckiego, dyrektora generalnego Polskiej Izby Gospodarczej Energii Odnawialnej (PIGEO) nowelizacja ma szansę poprawić sytuację na rynku biomasy: - Zawsze są to dodatkowe pieniądze. Nie dało się ich załatwić w ramach dopłat unijnych, ale dzięki nowelizacji będą wypłacane ze środków krajowych przez ARiMR. To stwarza szansę, że rynek upraw energetycznych się rozwinie.

Jeśli chodzi o poznanie skutków ustawy, to - zdaniem Stryjeckiego - po około roku od jej wejścia w życie nie odczujemy jeszcze efektów (bo na zbiory trzeba czekać dłużej), ale powinniśmy dowiedzieć się, czy wzrósł areał upraw. Jeśli wzrośnie, to można będzie również oczekiwać większego zainteresowania inwestycjami ze strony wytwórców energii.

ZACHĘTA CZY KONIECZNOŚĆ?

Nie wiadomo czy wysokość dopłat wystarczy, by zainteresować rolników, ale - jak zauważa dyrektor PIGEO - każde pieniądze są lepsze niż ich brak. Choć jednocześnie Maciej Stryjecki uważa, że uprawy wierzby energetycznej mogą być opłacalne nawet bez systemu dopłat. Stanowisko Polskiego Towarzystwa Biomasy jest jednoznaczne: dopłaty są bezwzględnie konieczne, natomiast pozostaje pytanie, czy w wysokości proponowanej przez ARiMR będą konkurencyjne wobec innych możliwości, jak dofinansowanie zalesień nieużytków. Poza tym, zdaniem Piotra Pasyniuka z Polskiego Towarzystwa Biomasy, niezbędne jest stworzenie mechanizmów wspierających zakładanie plantacji: - Koszty założenia są bardzo wysokie, a nie ma właściwie żadnej pomocy. Zyski z plantacji nie są duże, pierwsze przychody pojawiają się po trzech latach, a zyski - tak naprawdę - po sześciu, a nawet siedmiu.

Bez dopłat trudno się spodziewać szybkiego zwiększenia areału upraw, a ten, jeśli teraz wynosi ok. 1 tys. ha, to w 2010 r. powinien być mniej więcej dwustukrotnie większy, jeśli ma dać istotny wkład w wytwarzanie "zielonej" energii. Jeśli chodzi o zakładanie plantacji, to według resortu rolnictwa wsparcie istnieje: potencjalni producenci powinni występować o dofinansowanie tzw. zróżnicowania działalności w ramach Planu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Założenie plantacji może też być finansowane z innych programów unijnych, jako dodatkowa działalność pozarolnicza. Po założeniu plantacji można ją zgłosić do płatności obszarowych.

TYLKO DLA ENERGETYKI

Minister Krzyżanowska podkreśla, że nowelizacja ustawy była konieczna jako etap na drodze do pieniędzy unijnych: - W Unii Europejskiej są fundusze przeznaczone na uprawy roślin energetycznych, jednak warunkiem ich uzyskania jest przejście na system docelowy SPS (System Płatności Jednolitych) zamiast istniejącego, przejściowego. Nowe regulacje prawne przede wszystkim porządkują ten i przyszły rok, ale dają także sygnał producentom, że powierzchnie upraw będą objęte płatnościami. Zgodnie z przyjętą formułą, stawki dopłat będą co roku wyższe. System Płatności Jednolitych wprowadzimy najpóźniej w 2009 r., a być może nawet nieco wcześniej. Trzeba jednak pamiętać, że zgodnie z przepisami UE przeznaczono na uprawy energetyczne 1,5 mln ha dla wszystkich 25 krajów członkowskich. Jeśli nasze uprawy trafią w przyszłości do tej puli, to skorzystamy z pieniędzy unijnych, ale jeśli całkowity areał w Europie przekroczy ustalony limit, to nastąpi redukcja płatności. Nowelizacja ustawy, zdaniem Zofii Krzyżanowskiej, wpisuje się w szerszy program rozwoju energetyki odnawialnej: - Nasze projekty dotyczą także energii napędowej, nie tylko termalnej. Nowelizacja ustawy to pierwszy etap większej całości. Zdajemy sobie sprawę, że musi on rozpocząć przygotowania nie tylko na poziomie producenta, ale również przetwórcy, bo ktoś musi przetwarzać surowiec. Związek między producentem i przetwórcą mają stanowić wieloletnie umowy sprzedaży surowca. Jest to zarazem element kontroli dopłat ze względu na charakter i przeznaczenie produkcji. Takie uprawy, jak wierzba energetyczna, mogą być wykorzystywane także do celów nie związanych z wytwarzaniem energii odnawialnej (np. na potrzeby własne gospodarstwa), natomiast płatności mają wspomóc uprawy przeznaczone wyłącznie na potrzeby energetyki. Ścisły związek producenta i przetwórcy zabezpieczający interesy energetyki powinien istnieć zarówno w przepisach, jak i w praktyce.

WIERZBA I RÓŻA NA POCZĄTEK

Zabezpieczenia gwarantujące, że plony z plantacji trafią do sektora energetycznego wpisane są w przepisy unijne. Teraz, na etapie początkowym, resort rolnictwa nie wprowadził obostrzeń w przepisach (jak np. żądanie kaucji), traktując nowelizację jako swego rodzaju pilotaż pozwalający zorientować się w rozwoju sytuacji na rynku. Wraz z rosnącym zainteresowaniem działania na rzecz biomasy mają być rozszerzane. Zdaniem minister Krzyżanowskiej, z umowami nie powinno być problemu: - Z rozmów z producentami wynika, że więksi producenci biomasy mają rozeznanie rynku i współpracują z przetwórcami. Jeżeli jeszcze nie mają umów, to na pewno zdążą je podpisać.

Resort prowadzi także działania informacyjne i promocyjne. Poza dyskusją parlamentarną wokół nowelizacji ustawy i informacjami w mediach, zestawy informacyjne trafiają także do biur powiatowych i terenowych oddziałów Agencji. Szczególnie dotyczy to regionów, gdzie już istnieją większe skupiska plantacji, tj. Ziemi Lubuskiej i Podkarpaciu. Uruchomienie programu dopłat jest tym ważniejsze, że podobne działania podjęto w innych krajach unijnych, a część polskiej produkcji biomasy jest przeznaczona dla odbiorców zagranicznych (np. Szwecji).

W tej chwili dopłaty obejmują wierzbę energetyczną i różę bezkolcową. Resort rolnictwa nie chce na razie rozszerzać płatności na inne rośliny ze względu na konieczność uprzedniego  zebrania doświadczeń. Trzeba przekonać się, jak rozwiną się plantacje i czy nie spowodują szkód w uprawach polowych. Kontrola musi być zorganizowana, powinny zostać wyznaczone obszary w planach zagospodarowania, podobnie jak przy zalesianiu. Takie rośliny, jak wierzba czy topola, mają głęboki system korzeniowy, uszkadzają dreny na polach, więc tym ważniejsza jest dobra organizacja upraw i wiedza na ich temat. Zawsze istnieją argumenty za i przeciw, ale teraz pora dać szansę producentom i zobaczyć, jak program się rozwinie.

autor: Wojciech Kwinta

źródło: "Megaenergia" - nr 14/2005

Czy dopłaty do upraw roślin energetycznych rozruszają rynek?

Promocje: