Samochody na wszystko

Samochody na wszystko... Wysokie ceny ropy spowodowały wzrost zainteresowania paliwami, których produkcja pozwoli albo zastąpić ten surowiec, albo przynajmniej ograniczyć jego zużycie. W Polsce rozważane są inwestycje o wartości kilku miliardów złotych.

Tu jest miejsce na reklam.
Zobacz cennik

Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach w Polsce szczególnie popularna stanie się produkcja estrów z rzepaku, dodawanych do oleju napędowego. Do listy firm planujących budowę odpowiednich instalacji dołączyła wczoraj oficjalnie grupa J&S, znana przede wszystkim jako główny dostawca ropy dla największych rafinerii w Płocku i Gdańsku.

ekonomia_a_26-1.F.jpgPół miliarda na estry

J&S w styczniu będzie mieć gotowy biznesplan budowy dwóch fabryk (200-300 tys. t estrów rocznie) w okolicach Brzegu i Szczecina, gdzie grupa ma gotową infrastrukturę i bazy zbiorników paliwa. - Zarząd podjął już decyzję w tej sprawie, kilka miesięcy potrzeba na zdobycie niezbędnych pozwoleń i przygotowanie projektów. Potem ruszy budowa, która potrwa 10 miesięcy - powiedział "Rz" anonimowo jeden z szefów J&S.

Nie chciał ujawnić wartości przedsięwzięcia, chodzi najpewniej o 200 - 300 mln zł. J&S nie zamierza ograniczać inwestycji w biodiesel tylko do Polski, rozważa również budowę instalacji w rejonie Amsterdamu, gdzie też ma własne zbiorniki.

Plan budowy instalacji, która dostarczałaby ok. 50 tys. t estrów rocznie, ma spółka Estry Metylowe w Sycowicach. Posiada gotowe plany, grunty pod budowę, poszukuje inwestora, który sfinansuje przedsięwzięcie. Koszt szacuje na ok. 80 mln zł.

Wcześniej zainteresowanie wytwarzaniem w Polsce estrów z rzepaku deklarowały amerykański koncern spożywczy Bunge, Solvent Dwory oraz należący do Aleksandra Gudzowatego wrocławski Polmos. Ta ostatnia firma - według prasowych zapowiedzi - chce dostarczać 150 tys. t estrów rocznie, a przedsięwzięcie ma kosztować ok. 100 mln zł.

Jeśli wszystkie firmy zrealizują zapowiedzi, to ich inwestycje będą warte ponad pół miliarda złotych.

Rozporządzenie prawie gotowe

Jako pierwsza w kraju, instalację estrów za 120 mln zł wybudowała Rafineria Trzebinia. Uruchomiła w sierpniu stację, gdzie można zatankować biodiesel. Także J&S już teraz sprzedaje (tylko w hurcie) olej napędowy z dużą, bo 20-procentową - domieszką estrów metylowych i innych komponentów. Odbiorcami są duże firmy transportowe, w tym przedsiębiorstwa PKS. - To paliwo jest o ok. 10 proc. tańsze niż tradycyjny olej napędowy. Paliwo z biokomponentami obciążone jest niższą stawką podatku akcyzowego - mówi przedstawiciel J&S.

Nie wiadomo, kiedy specjalne dystrybutory, sprzedające olej z dodatkiem estrów (20 proc.), pojawią się na zwykłych stacjach benzynowych. Właśnie kończą się uzgodnienia międzyresortowe przygotowanego przez Ministerstwo Gospodarki rozporządzenia w tej sprawie.

Rozporządzenie dopuszcza na rynek czysty ester jako paliwo dla samochodów do tego celu przystosowanych. - Liczymy, że dzięki wprowadzeniu biodiesla na rynek zwiększy się udział biododatków w paliwach z 0,5 proc. w tym roku do 1,5 proc. w przyszłym - zapowiada Zbigniew Kamieński z Ministerstwa Gospodarki.

Pomysł na węgiel

Na fali wysokich cen ropy odżył w Polsce rozważany w latach 50. XX w. pomysł produkcji benzyny syntetycznej z węgla. Kompania Węglowa zleciła opracowanie studium opłacalności inwestycji, która kosztowałaby ok. 2 mld EUR, czyli prawie 8mld zł. Instalacja miałaby produkować rocznie 1 - 1,5 mln t komponentów benzyny, oleju opałowego, oleju silnikowego i siarczanu amonu.

- Naszym pomysłem zainteresowany jest Shell, jego przedstawiciele chcą się z nami spotkać - powiedział "Rz" rzecznik Kompanii Zbigniew Madej. Kompania szacuje, że litr benzyny z instalacji będzie kosztował 64 eurocenty (2,47 zł), czyli 60-80 groszy więcej niż kosztuje benzyna produkowana z ropy. Popierająca pomysł Polska Izba Paliw Płynnych chce lobbować, by benzyna z węgla była obłożona niższymi podatkami. W rezultacie takie paliwo na stacjach kosztowałoby tyle samo, co produkowane z ropy.

Świat szuka alternatyw

Inicjatywa polskich firm wpisuje się w ogólnoświatowy trend. Koncerny i rządy szukają sposobów na chociażby częściowe zastąpienie drogiej ropy naftowej innymi paliwami.

Miesiąc temu dwóch nowozelandzkich inżynierów ogłosiło, że ropę może zastąpić olej z orzechów kokosowych. Na specjalnym pokazie inżynierowie zademonstrowali, że silnik Diesla może pracować na samym oleju. Co ciekawe, olej kokosowy nie wymaga według naukowców żadnej rafinacji, więc może być produkowany metodami chałupniczymi. Ponieważ palmy kokosowe występują w regionie Azji i Pacyfiku obficie, olej mógłby zasilać łodzie motorowe rybaków i generatory prądotwórcze.

W Wielkiej Brytanii wykorzystuje się już jako paliwo olej roślinny użyty do smażenia frytek. Dla firmy Green Fuels, która sprzedaje zestawy do domowej rafinacji, nastały złote czasy. Jeszcze pół roku temu sprzedawała osiem urządzeń miesięcznie, teraz siedem razy więcej. Szef firmy James Hygate żartuje, że w przypadku nowego kryzysu paliwowego zabraknie nie ropy, jak w latach 70., ale oleju.

Największym na świecie producentem etanolu, alternatywnego paliwa wytwarzanego m.in. z trzciny cukrowej, od lat pozostaje Brazylia. W 2005 r. kraj ten wyprodukuje 16,5 mld litrów, w 2010 r. już 26 mld litrów. Na dużą skalę biopaliwa wykorzystywane były w Brazylii już w latach 70., po kryzysie paliwowym. Obecnie po brazylijskich drogach jeździ ok. 18 mln pojazdów napędzanych etanolem, z czego 2,4 mln wyłącznie tym paliwem.

Energia z odpadków

Amerykańska firma Panda Energy wyda 120 mln USD na budowę w Kansas wytwórni etanolu produkowanego z kukurydzy. Energia wykorzystywana przy jego rafinacji ma pochodzić z krowich odchodów. Panda ominęła w ten sposób wskazywany przez przeciwników biopaliw problem, że do ich produkcji potrzeba dużej ilości konwencjonalnej energii. Rafineria w Kansas to trzecia inwestycja Pandy w tym roku - wcześniej rozpoczęła budowę podobnych instalacji w Teksasie i Kolorado.

W USA benzyna z etanolem jest sprzedawana na stacjach o ok. 10 proc. taniej niż tradycyjna. Amerykańska Koalicja na rzecz Etanolu zachwala, że 10-procentowa domieszka etanolu redukuje emisję tlenku węgla o 25 proc., a gazów cieplarnianych o 35 - 46 proc.

Amerykańska firma Changing World Technologies wybudowała małą rafinerię przerabiającą na ropę odpady z uboju z pobliskiej indyczej farmy. Firma twierdzi, że opracowała technologię cieplnej konwersji, która polega na poddaniu organicznych odpadów ogromnemu ciśnieniu i wysokiej temperaturze. W podobnych warunkach przez miliony lat martwe mikroorganizmy i rośliny zmieniały się w ropę naftową.

MARCIN CZEKAŃSKI, ANDRZEJ KRAKOWIAK, AGNIESZKA ŁAKOMA

Źródło: Rzeczpospolita.pl

Samochody na wszystko

Promocje:

PROMOCJE: