W atomowym klubie

W atomowym klubie... Powstanie w Polsce elektrowni jądrowych jest przesądzone. Polityka Unii, zmuszająca do ograniczenia emisji dwutlenku węgla, zmusi nas do zamknięcia części elektrowni węglowych. Z koncepcją tą nie godzą się ekolodzy, wskazując na możliwości wykorzystania energii odnawialnej oraz zwiększenie certyfikat-energetyczny.pl" target="_blank">oszczędności energii w przemyśle. Wśród możliwych lokalizacji elektrowni jądrowych wymieniana jest także ta, oprotestowana i zaniechana w latach 80.; w Klempiczu w Puszczy Noteckiej.

Tu jest miejsce na reklam.
Zobacz cennik
Bierze się pod uwagę także Konin, gdyż w wyrobiskach po eksploatacji węgla brunatnego można by składować tymczasowo wypalone paliwo. Jeżeli padłoby na Wielkopolskę, potrzebna będzie zgoda społeczności lokalnej oraz samorządu województwa. Władze naszego regionu mówią dziś: nic o nas bez nas.

Energię elektryczną produkuje się w Polsce głównie z węgla kamiennego i brunatnego. Tych kopalin mamy pod dostatkiem. Nasze zobowiązania międzynarodowe oraz polityka UE wymagają jednak, aby w znaczny sposób zmniejszyć emisję dwutlenku węgla. Polskich elektrowni węglowych nie stać jednak na inwestycje zmniejszające emisję tego gazu, a także tlenków siarki i azotu, do poziomu wymaganego przez Unię. Trzeba więc pilnie szukać innych źródeł energii.

Jedną z alternatyw jest rozwój energetyki jądrowej. Polska polityka energetyczna przewiduje wybudowanie pierwszej takiej elektrowni już za 16 lat, w 2021 roku. Inwestycja powinna się więc rozpocząć już za mniej więcej 10 lat. Dokument nie podaje jednak, ile takich zakładów miałoby powstać (wcześniej mówiono o kilku blokach).

- Proces budowy pierwszej elektrowni można by przyspieszyć o 2-3 lata - uważa dr Stanisław Latek z Państwowej Agencji Atomistyki. - Rozwój energetyki jądrowej jest nieunikniony, biorąc pod uwagę, że w ciągu 25 lat zapotrzebowanie na energię zwiększy się o ponad 90 procent. Zwiększona konsumpcja energii natomiast jest warunkiem wzrostu gospodarczego.

Cena elektrowni jądrowej jest wysoka - jeden blok o mocy 1000-1200 MW kosztuje około 1 mld euro. Koszty eksploatacyjne są niższe o kilkanaście procent w porównaniu do elektrowni konwencjonalnych. Nawet jeśli wliczy się w cenę prądu koszty składowania wypalonego paliwa oraz demontażu wyeksploatowanych urządzeń. Wpływa na to m.in. wydłużanie pracy tego typu elektrowni. Jeśli 20 lat temu planowano ich działalność na 30 lat, to obecnie już na 60. Amortyzacja poniesionych nakładów zwraca się po 20 latach.

Obecnie w Europie energetyki jądrowej nie rozwijają, poza Polską, Białoruś, Dania, Norwegia, Irlandia oraz Włochy (te ostatnie zrezygnowały z niej, ale teraz zamierzają powrócić). Liderem w Europie w jej wykorzystaniu jest Francja, a na świecie USA.

Dużym problemem będzie w Polsce lokalizacja elektrowni atomowej. Musi ona spełnić kilka warunków. Powinna powstać z dala od innych źródeł energii (kopalni, rurociągów) i mieć dostęp do wody. Ważna jest także zgoda społeczności lokalnej. Według najnowszych badań 42 procent Polaków jest za budową elektrowni atomowych, a 38 procent przeciw (pierwszy raz przewagę zdobyli zwolennicy). Jednak tylko 30 procent rodaków zaakceptowałoby taką elektrownię w sąsiedztwie. Biorąc pod uwagę coraz bezpieczniejsze technologie oraz kilka tysięcy nowych miejsc pracy, odsetek ten zapewne będzie rósł.

Gdzie powstanie elektrownia jądrowa, jeszcze nie wiadomo. Pod uwagę branych jest kilkadziesiąt lokalizacji. Te wcześniejsze - w Żarnowcu i Klempiczu - nie są wykluczone. Wschodnie i zachodnie wybrzeże Bałtyku atrakcyjne jest ze względu na dostatek wody, odległość od źródeł innych rodzajów energii oraz bliskość dużych miast. Za Klempiczem przemawia brak dużych obiektów energetycznych, niewielka gęstość zaludnienia oraz dostęp do wody. Podobne walory ma Polska północno-wschodnia. Rozważa się m.in. wspólną inwestycję na granicy polsko-litewskiej. Jest też koncepcja, by wybudować elektrownię jądrową w Bełchatowie lub Koninie. Istnieje tam bowiem infrastruktura energetyczna i przesyłowa, a w wyeksploatowanych odkrywkach można by tymczasowo przechowywać wypalone paliwo.

- Obecnie nie ma żadnych oficjalnych dokumentów wskazujących, że elektrownia jądrowa miałaby powstać w Wielkopolsce - mówi Wojciech Jankowiak, dyrektor Departamentu Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu. - Nie została więc uwzględniona ani w planach zagospodarowania przestrzennego, ani w strategii rozwoju województwa. Jeżeli władze centralne wystąpiłyby z taką lokalizacją, samorząd województwa musiałby na nią wyrazić zgodę. Zapewniam, że nic w tej kwestii nie może zostać zadecydowane bez zgody Wielkopolan.

Nasza elektrownia miałaby posiadać francuski reaktor PWR. Nawet w przypadku awarii, skażenie promieniotwórcze nie może się przy tej technologii przedostać do środowiska. Różnica pomiędzy PWR a pracującym w Czarnobylu reaktorem RBKM jest większa niż pomiędzy Syreną a najnowszym modelem Mercedesa.

Ekolodzy uważają, że rozwój energetyki jądrowej Polsce jest niepotrzebny. Nie mamy problemu (i kosztów) z docelowym składowaniem wypalonego paliwa. Energetyka jądrowa nie dostarczy nam także ciepła. Twierdzą oni, że redukcję emisji dwutlenku węgla można osiągnąć przez rozwój odnawialnych źródeł energii w połączeniu z elektrociepłowniami bazującymi na gazie ziemnym oraz współspalaniu węgla z biomasą. Oszczędności można osiągnąć również przez zwiększenie efektywności energetycznej.

źródło: głos wielkopolski

W atomowym klubie

Promocje:

PROMOCJE: