Davos: Czy grozi nam kryzys energetyczny

Pompy ciepa | Owietlenie LED, arwki LED | Kolektory soneczne | Certyfikat energetyczny | Podogwka

Davos: Czy grozi nam kryzys energetyczny... Dostęp do energii okazał się jednym z głównych tematów zakończonego w niedzielę szczytu Światowego Forum Gospodarczego w Davos. Zdaniem większości ekspertów kryzys energetyczny światu jednak w najbliższym czasie nie grozi.

Tu jest miejsce na reklam.
Zobacz cennik
Polski premier Kazimierz Marcinkiewicz był jednym z wielu gości, którzy podczas tegorocznego spotkania w Davos mówili o strategicznym znaczeniu dostępu do źródeł energii dla światowych gospodarek. Według szefa naszego rządu Unia Europejska powinna wreszcie zacząć poważnie myśleć o zapewnieniu sobie energetycznej niezależności, bardziej dywersyfikując źródła zaopatrzenia. Marcinkiewicz uważa, że nasz kontynent ze zbyt wielką ufnością opiera się na dostawach surowców z Rosji. Równie zaniepokojeni byli też niektórzy dyplomaci amerykańscy roztaczający w kuluarach czarne wizje energetycznego kryzysu w przypadku, gdyby niektóre kierowane przez "nieobliczalnych polityków" potęgi ropo-gazowe postanowiły nagle zakręcić kurki. Nietrudno się domyślić, że chodziło im przede wszystkim o Iran i Wenezuelę.

W Davos okazało się jednak, że lęków polityków nie podzielają ludzie z branży energetycznej. Szefowie największych koncernów petrochemicznych i pracujący z nimi analitycy zamknęli się nawet w jednym z hoteli szwajcarskiego kurortu, aby przeprowadzić "grę wojenną" - symulację reakcji światowych rynków na ewentualną katastrofę typu atak terrorystyczny na jedną z największych światowych rafinerii. I po tym spotkaniu wszyscy byli jednakowo optymistycznie nastawieni, tłumacząc, że światu nie grozi kryzys porównywalny z sytuacją z lat 70. Oczywiście cena baryłki ropy mogłaby nagle podskoczyć do 120 dolarów, ale - ich zdaniem - szybko wróciłaby do normy. Daniel Yergin, szef Cambridge Energy Reaserch Associates (CERA), jednego z najważniejszych na świecie think tanków zajmujących się energią, nazwał wręcz wszystkich tych, którzy straszą energetycznymi kryzysami, "jeźdźcami Apokalipsy", którzy po prostu bezpodstawnie straszą. Zdaniem Yergina globalny system energetyczny jest już obecnie tak złożony i połączony, że każdy nagły brak w dostawach w jakimś miejscu na świecie byłby niemal natychmiast uzupełniony z innych źródeł. Najlepszym na to dowodem były zdaniem ekspertów ubiegłoroczne huragany Katrina i Rita w Zatoce Meksykańskiej, które uderzyły równocześnie w potężne instalacje wydobywcze ropy i gazu, rafinerie i elektrownie. -Mimo że straszono nas najgorszym, system zdał egzamin i mało kto odczuł energetyczne konsekwencje tej niewątpliwie potężnej katastrofy - stwierdził Yergin. A Mohammad Barkindo, szef OPEC, organizacji zrzeszającej największe państwa producentów ropy naftowej, zapewniał, że choć nie da się wykluczyć możliwości całkowitego wstrzymania eksportu ropy przez Iran, to jednak jego organizacja "na pewno ma środki", aby szybko tak zwiększyć produkcję, by deficyt produkcji nie był odczuwalny. Eksperci relatywizowali także znaczenie przewidywanego wyczerpania się złóż ropy. "Ilość tak zwanej łatwej ropy ulega rzeczywiście zmniejszeniu, jednak przy obecnej cenie za baryłkę stało się opłacalne eksploatowanie złóż dotychczas pomijanych - znajdujących się głęboko, zawierających tzw. ciężką ropę czy też piaski smoliste. Takich rezerw jest wciąż bardzo, bardzo dużo" - stwierdził szef koncernu Shell Jeroen Van der Veer. -Kryzys naprawdę nam nie grozi - obiecał.

autor: Tomasz Surdel

źródło: gazeta.pl

Davos: Czy grozi nam kryzys energetyczny

Promocje:

PROMOCJE: