|
Energia atomowa jest wciąż najtańsza... Po pierwsze, musimy zacząć na poważnie oszczędzać energię. Po drugie, trzeba zróżnicować zestaw surowców, których używamy do produkcji energii.
Europejska energetyka znalazła się w trudnej sytuacji, spowodowanej nie tylko wysokimi cenami surowców, ale również niepewnością dostaw surowców energetycznych z Rosji. Czy pana zdaniem rzeczywiście mamy czym się martwić?
PHILIPPE GUILLEMOT: Sytuacja wygląda dziś podobnie jak w latach siedemdziesiątych, kiedy wiele państw martwiło się o dostawy surowców energetycznych. Zasadnicza różnica polega jednak na tym, że dziś nie jest to problem poszczególnych krajów, ale grupy państw. Obecnie jego rozwiązania nie szukają osobno Niemcy, Francja czy Polska, ale cała Europa.
Gdzie należy szukać tego rozwiązania?
Po pierwsze, musimy zacząć na poważnie oszczędzać energię. Po drugie, trzeba zróżnicować zestaw surowców, których używamy do produkcji energii. Powinien on składać się z ropy, gazu, węgla i źródeł odnawialnych (energii wiatru, energii słonecznej, biomasy) oraz energii atomowej. Musimy wykorzystać każde źródło energii, jakie będzie dostępne. Najważniejszym zagadnieniem są proporcje. We Francji ok. 85 proc. energii pochodzi dziś z reaktorów nuklearnych i udział ten wciąż się zwiększa. W innych krajach, np. w Niemczech, wciąż toczy się na ten temat debata. Po trzecie, niezwykle ważne jest także połączenie Europy siecią transmisji oraz wspólne działanie Unii Europejskiej.
O potrzebie stworzenia wspólnej polityki energetycznej UE mówi się coraz częściej, ale do jej wypracowania ciągle bardzo daleko. Czy jest ono w ogóle możliwe?
Nie mamy wyboru. Jeśli takie porozumienie nie nastąpi na szczeblu unijnym, na pewno dojdzie do koordynowania polityki energetycznej mniejszych grup krajów Wspólnoty. Ale realizacja dużych inwestycji w energetyce trwa zazwyczaj kilkanaście lat, a Europa pod tym względem pozostała w tyle. Dodatkowym impulsem do prac nad wspólną polityką energetyczną staną się zapewne ostatnie kłopoty z dostawami gazu z Rosji.
Energia jądrowa jest uważana za przyjazną środowisku naturalnemu, ale niesie ze sobą zagrożenia, związane choćby z zarządzaniem odpadami radioaktywnymi. Czy problemy te mogą zostać w przyszłości rozwiązane?
Są dwa sposoby zarządzania odpadami. Pierwszy to składowanie, drugi - recykling. Drugie rozwiązanie wybraliśmy we Francji, gdzie 96 proc. zużytego paliwa nuklearnego poddaje się recyklingowi. Ponadto ciągle prowadzone są badania, które mają jeszcze poprawić efektywność recyklingu.
Wciąż jednak jest to drogie przedsięwzięcie. Czy niezbyt bogate kraje, np. Polskę, stać na energię nuklearną?
Obecnie w Europie kilowat energii wytworzonej w elektrowni atomowej jest najtańszy. Instalacje do utylizacji są rzeczywiście znaczącymi inwestycjami i wymagają zaawansowanej technologii, jednak są kraje, które wyspecjalizowały się w przetwarzaniu odpadów nuklearnych, i nie ma przeszkód, żeby zużyte paliwo jechało do recyklingu za granicę.
Ilu takich elektrowni potrzebowałby kraj wielkości Polski?
Jeśli chce się korzystać z energii nuklearnej, trzeba dysponować określoną liczbą specjalistów, którzy będą umieli nią zarządzać, oraz odpowiednimi instytucjami regulującymi. Jedna elektrownia na pewno nie usprawiedliwia takich inwestycji, dlatego w Polsce powinna być więcej niż jedna siłownia nuklearna. Trudno jednak mówić o konkretnej liczbie.
Areva T&D ma w Polsce dwa zakłady produkcyjne: w Mikołowie i Świebodzicach, w których zatrudnia ponad 320 osób. Jaka jest pozycja polskiego oddziału w strukturach koncernu?
Na pewno będziemy rozwijać działalność w Polsce. Nie zamierzamy na razie inwestować tu w nowe zakłady, będziemy rozbudowywać to, co mamy. Ciągle zwiększamy udział eksportu w sprzedaży polskich fabryk, obecnie sięga on już 50 proc. przychodów. W ubiegłym roku zamówienia w Polsce wyniosły niemal 30 mln euro. W tym roku powinny wzrosnąć o kilka milionów euro. Łączne zamówienia Areva T&D w 2004 roku miały wartość prawie 3,2 mld euro.
Areva kupiła dział T&D dwa lata temu od Alstomu. Czy była to dobra decyzja?
Myślę, że skorzystali na niej wszyscy. Areva zyskała nowy obszar działalności, a T&D nowe możliwości rozwoju. Razem jesteśmy na pewno silniejsi, niż byliśmy dwa lata temu. Areva T&D jest jednym z trzech najważniejszych graczy na światowym rynku przesyłu i dystrybucji energii. Przejęcie było korzystne także dla Alstomu, który w tym czasie znajdował się w dramatycznej sytuacji i bardzo potrzebował gotówki. Dzięki temu, że należymy do Grupy Areva, zamierzamy aktywnie uczestniczyć w konsolidacji naszej branży. Przyglądamy się kilku firmom na świecie i chciałbym, żeby do przejęcia doszło jeszcze w tym roku, ale na razie za wcześnie na mówienie o szczegółach. Szczególnie bacznie obserwujemy sytuację na rynku chińskim.
Rozmawiał Andrzej Krakowiak
źródło: rzeczpospolita
Promocje:
|
|