|
Europa musi wrócić do energetyki jądrowej... Energia jądrowa nie rozwiąże wszystkich naszych problemów energetycznych, ale musi stanowić część odpowiedzi na wynikające z nich pytania.Najważniejszymi celami polityki energetycznej Unii Europejskiej powinno być zapewnienie bezpieczeństwa dostaw oraz ochrona środowiska. Obecnie istnieje niebezpieczeństwo, że żadnego z nich nie uda się osiągnąć. Spór gazowy między Rosją a Ukrainą przypomniał nam o zależności od rosyjskiego gazu. Dużo też brakuje, by UE spełniła wymogi układu z Kyoto, dotyczące zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych. Jeżeli Europa zechce naprawdę osiągnąć obydwa te cele, będzie potrzebowała nowej struktury źródeł energii, obejmującej zarówno energetykę jądrową, jak i źródła alternatywne - a jednocześnie także odpowiedniej polityki, zapewniającej ich efektywne wykorzystanie.
Chociaż energetyka atomowa nie będzie panaceum na wszystkie nasze problemy energetyczne, to musi stanowić część każdego rozwiązania w tej dziedzinie. Za powrotem UE do energii jądrowej przemawiają bardzo silne argumenty naukowe i strategiczne.
Sprawie tej poświęca się znów bardzo dużo uwagi. Premier Wielkiej Brytanii Tony Blair polecił, by w ramach przeglądu krajowych problemów energetycznych zbadać przyszłość energetyki atomowej. Michael Glos, niemiecki minister gospodarki, zasugerował, by Niemcy przemyślały decyzję, zgodnie z którą ma być ona zlikwidowana do 2020 r. W Brukseli Andris Piebalgs, europejski komisarz ds. energii, obiecał, że w tegorocznym przeglądzie sytuacji na tym rynku poświęci uwagę "ogólnej strukturze energetycznej".
Energia atomowa nie jest pozbawiona ryzyka. W latach 70. i 80. spierano się o to, czy będziemy gotowi zaakceptować to nowe rozwiązanie techniczne za cenę, jak nam wówczas mówiono, ryzyka drobnego wypadku. Teraz spór dotyczy czego innego. Niebezpieczeństwo wypadku jest znacznie mniejsze, ale istnieją inne, równie poważne rodzaje ryzyka, związane z zaniechaniem rozwoju energetyki jądrowej. Największe z nich dotyczy wzrostu emisji gazów cieplarnianych.
Naukowcy ostrzegają przed wpływem, jaki stopniowe odchodzenie od energii atomowej wywrze w przyszłości na rozmiary tej emisji. W Wielkiej Brytanii udział energetyki jądrowej w całej produkcji energii elektrycznej spadnie z obecnych 24 proc. do około 4 proc. w 2020 r. David King, główny doradca naukowyBlaira, powiedział, że jeżeli tę lukę wypełni produkcja tradycyjnych elektrowni, Wielka Brytania prawie na pewno nie spełni wymogów dotyczących emisji gazów cieplarnianych.
W listopadzie 2005 roku Niemieckie Stowarzyszenie Fizyków opublikowało alarmujący raport o konsekwencjach stopniowej rezygnacji z energii atomowej w tym kraju. Jeżeli potencjał elektrowni jądrowych zostałby zastąpiony produkcją energii ze źródeł konwencjonalnych, doprowadziłoby to do wzrostu wydzielania dwutlenku węgla o 100 mln do 120 mln ton rocznie. To zaś drastycznie ograniczyłoby możliwość zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych, jaką miały zapewnić źródła alternatywne.
Nie ma jednak pewności, czy kręgi polityczne UE są przygotowane do zmiany polityki energetycznej. Decydujące znaczenie będą miały Niemcy, które są odpowiedzialne za około jednej czwartej emisji gazów cieplarnianych w UE. Kanclerz Niemiec Angela Merkel osobiście sprzyja energetyce atomowej, ale powiedziała, że nie zakwestionuje umowy koalicyjnej, która zobowiązuje obecny rząd do respektowania istniejącego harmonogramu likwidacji elektrowni jądrowych. Energii atomowej przeciwstawiają się zawzięcie socjaldemokraci i zieloni.
Dla obecnego pokolenia polityków ruch antynuklearny był jednym z decydujących momentów wpoczątkach ich politycznych karier. Nie tylko pobudził w całej Europie rozwój partii zielonych, ale także wywarł znaczny wpływ na polityczną lewicę, chociaż - co ciekawe - nigdy nie odnosiło się to do Francji, gdzie energia atomowa cieszy się szerokim poparciem. Wszędzie indziej na kontynencie europejskim sprzeciw wobec energetyki jądrowej jest tak głęboko zakorzeniony, że nawet groźba wzrostu emisji gazów cieplarnianych nie jest w stanie zmienić poglądów jej zajadłych przeciwników. Można mieć pewność, że gdy tylko poruszy się tę kwestię, wywoła to irracjonalny i pełen emocji spór.
Między państwami UE są przy tym duże różnice. Na przykład Finlandia, jako jedyny kraj, zleca budowę nowej elektrowni jądrowej, podczas gdy inne państwa je likwidują. Wielka Brytania ponownie analizuje swoje stanowisko. We Francji pozycja energetyki atomowej jest bardzo mocna i prawdopodobnie taka pozostanie.
Polityka energetyczna należy do tych klasycznych dziedzin, w których logika dyktuje podejmowanie wspólnych działań na poziomie unijnym. Wszyscy stoimy przed tymi samymi problemami, zarówno jeśli chodzi o emisję gazów, jak i o zapewnienie bezpiecznych dostaw energii. Nasza gospodarka jest bardzo wrażliwa na zmiany cen energii. Dlatego niełatwo będzie znaleźć rozsądne argumenty przemawiające za tym, aby w obrębie wspólnego rynku europejskiego pozostawić politykę energetyczną w gestii krajów UE.
Podczas spotkania na szczycie w październiku zeszłego roku Blair zaskoczył wszystkich, gdy zaapelował o europejską politykę energetyczną opartą na czterech filarach: lepszym powiązaniu krajowych sieci przesyłowych, współpracy w skali UE dotyczącej składowania gazu, sprawniejszej wymianie informacji w sprawach bezpieczeństwa oraz zobowiązaniu do redukcji emisji gazów cieplarnianych.
Blair ma rację. Europa potrzebuje wspólnej polityki energetycznej, powinna też przemyśleć ponownie kwestię energii jądrowej. Wprawdzie nadal dużo jest tutaj oporów o charakterze politycznym, ale warto, żeby zaczęto o tym rozmawiać.
autor: Wolfgang Munchau
źródło: rzeczpospolita
Promocje:
|
|