|
Korzystne ocieplenie - ale nie dla ludzi... W 2005 roku odnotowano największe dotąd letnie cofnięcie się lodu morskiego Arktyki. Był to nowy sygnał, że ocieplające się morza zaczęły podnosić się w zastraszająco szybkim tempie, a globalne temperatury nie przestają, od ok. 1990 r., ostro rosnąć. Ich obecny wzrost zdaje się nie mieć odpowiednika od 2000 lat.Zajmujący się Ziemią naukowcy, zwłaszcza ci ze specjalnością o
przedrostku "paleo", wiedzą o tym i to od dawna. Wydają się jednak zupełnie
nie przejmować powodowanym przez człowieka globalnym ociepleniem.
Ostatnie badania wykazały, że 49 milionów lat temu ciepły Ocean Arktyczny
zamiast lodem pokryty był krewniakiem rzęsy wodnej, która okrywa podmiejskie
żabie sadzawki. Lasy na kontynencie zwanym teraz Antarktyką i na jego wybrzeżach
były kiedyś gęste i bujne. W ciągu setek milionów lat stężenia dwutlenku
węgla i innych gazów śladowych, które wyłapują energię słoneczną i
zapobiegają przekształcaniu się planety w lodową kulę, były przeważnie
znacznie wyższe niż te typowe dla krótkiej historii ludzkiego gatunku.
W porównaniu z tą normą, obecny nagły przyrost dwutlenku węgla - wynik
szaleńczego palenia lasów, węgla i ropy - na przestrzeni wieków jest
drobnostką.
Tak naprawdę, planeta nie ma powodu, by martwić się globalnym ociepleniem.
Gorąca, parna Ziemia byłaby wspaniała dla większości form życia. Jej
naturalne ekosystemy są znacznie bardziej elastyczne niż ludzie, a zwłaszcza
najuboższe społeczności.
Oprócz nas - ludzi, globalne ocieplenie groźne jest dla niedźwiedzi
polarnych. W ich przypadku chodzi o wątły ekosystem przybrzeżnego lodu
morskiego.
Henk Brinkhuis, paleoekolog i botanik z uniwersytetu w Utrechcie (Holandia)
twierdzi, że Arktyka, jaką od wieków znamy, "jest już historią". Według
niego, niedźwiedziom polarnym grozi zagłada. Ten gatunek oddzielił się od
swoich brunatnych braci zaledwie około 250 000 lat temu - ewolucyjne
mgnienie oka. Jednak jest to wyjątkowy przypadek, który nie musi określać
perspektywy ssaków w ogóle.
Ostatni wielki szczyt ciepła - Paleoceńsko-Eoceńskie Maksimum Termiczne - około
55 milionów lat temu poprzedzało "największą radiację ssaków w
dziejach" - tłumaczy Brinkhuis. I dodaje, że pierwsze konie, krowy,
pierwsze naczelne pochodzą właśnie mniej więcej z tego okresu. "Być może
po wymarciu niedźwiedzia polarnego pojawią się z kolei różne nowe
gatunki".
Nie znaczy to, że ludzie mogą wykorzystywać energię z paliw kopalnych, nie
zważając na skutki. Wielu naukowców jest zdania, że jeśli cenimy świat
taki jakim jest, mamy powody, by zacząć ograniczać uwalnianie dwutlenku węgla
i innych gazów cieplarnianych.
W odległej historii Ziemi nie brakuje dowodów świadczących o kapryśności
natury. Roi się w niej od momentów, kiedy ocieplenie bardzo przyspieszało.
Unikanie takich sytuacji pozwoliłoby zapobiec na przykład szybko podnoszącym
się morzom, a w konsekwencji pożegnaniu się z drogimi sercu ikonami Arktyki.
Sama Arktyka jest właśnie pełna takich możliwych "przełączników
klimatu", w tym np. naturalnych składowisk węgla (bagnista tundra),
które mogłyby emitować ogromne ilości gazów cieplarnianych - uważa
Jonathan Overpeck, dyrektor Instytutu Badań nad Planetą Ziemią przy
University of Arizona.
Tak wzmocnione ocieplenie byłoby w stanie wytworzyć klimat, którego nie znała
dotąd cała ewolucja człowieka.
Inną lekcją z odległej historii planety - mówi Overpeck - jest to, że
ocieplenia raz puszczone w ruch, mogą następować szybko, a następnie trwać
bardzo, bardzo długo. "To stan, z którego może być naprawdę trudno wyjść
przez dziesiątki tysięcy lat" - przestrzega.
Badania przeszłości pokazują też, że samo tempo ma znaczenie. Wzrost
temperatury i poziomu gazów cieplarnianych podczas wielkiej fali ciepła 55
milionów lat temu, choć natychmiastowy w geologicznej skali czasu, rozwijał
się przez tysiące lat. Jednak tempo obecnego wzrostu poziomu dwutlenku węgla
jest 200 razy szybsze niż to, jakie oszacowano dla poprzednich gwałtownych
zmian klimatu.
"Spowolnienie tego tempa może pomóc zarówno ludzkim wysiłkom, jak i
ekosystemom - mówi David Barber z kanadyjskiego University of Manitoba.
Ci, którzy mówią o potencjalnych korzyściach z ocieplenia, zapominają, że
na przykład topniejąca, zieleniejąca Arktyka nie przekształci się nagle z gąbczastej
tundry w żyzne pola uprawne. "Glebę trzeba wytworzyć - mówi Barber. "A
jej wytworzenie zajmuje dużo czasu. To nie stanie się natychmiast".
Jeśli chodzi o niedźwiedzie polarne, to niekoniecznie postępujące obecnie
ocieplenie klimatu musi oznaczać dla nich koniec. Zdarzyło się już kiedyś
- był to ostatni odstęp pomiędzy epokami lodowcowymi, 120 000 lat temu - że
globalny klimat był o kilka stopni cieplejszy, niż jest dziś, i te zwierzęta
przez to przebrnęły.
Tak więc przynajmniej spowolnienie lub złagodzenie ocieplenia mogłoby im i
tym razem pomóc przeżyć. Barber jest przekonany, że biologia zniosłaby większość
z tego, co narzucają jej ludzie. Niepokoi się jedynie o skutki dla nas samych.
źródło: onet.pl (portal wiedzy)
Promocje:
|
|