|
Paliwa z kokosów, słomy, oleju spożywczego i... indyków. Jeśli nie ropa, to co?... Potrzeba bywa matką wynalazków. Gdy w XIX-wiecznym
Paryżu eksperci wyliczali, po jakim czasie miasto, z powodu gwałtownego
rozwoju komunikacji utonie w końskich odchodach, wynaleziono samochód
i problem zniknął.Dziś coraz głośniej mówi się o kryzysie naftowym.
Raz po raz ktoś alarmuje, że zasoby ropy są na wyczerpaniu, a na
dodatek zbyt często bywa ona paliwem nie tyle energetycznym, co
politycznym. Po każdym takim alarmie świat zalewany jest informacjami
o poszukiwaniu wyjścia z sytuacji, gdy naftowe kurki zostaną zakręcone.
Podnoszenie cen ropy uderza w inicjatorów podwyżek, ponieważ
intensyfikuje prace nad znalezieniem środków zastępczych. Mimo to
podwyżki postępują w bardzo szybkim tempie. Pod koniec 2005 r. roku
baryłka ropy naftowej kosztowała niemal 56 dolarów, a 2 lata wcześniej
cena wahała się w okolicy 30 dol. za baryłkę. Na dodatek wyczerpują
się zasoby tzw. lekkiej ropy, a ropa ciężka wymaga skomplikowanej, a
więc i znacznie droższej rafinacji.
Czym można zastąpić strategiczne dziś paliwo, które przed niewiele
ponad stu laty wyparło owies, stanowiący najważniejsze źródło
energii ówczesnych urządzeń pociągowych - koni, bynajmniej nie
mechanicznych. Pół żartem można stwierdzić, że niewykluczone, iż
wkrótce, jak dawniej, pojawią się przy drogach stacje z obrokiem. Wśród
innych produktów, także zboże i słoma - rzecz jasna wysoko
przetworzone, znów wracają jako źródła napędu.
Coraz bardziej zaawansowane są eksperymenty z pojazdami elektrycznymi.
Wciąż rośnie liczba środków transportu napędzanych gazem. Na razie
jednak silniki wykorzystujące te źródła napędu nie dorównują tym,
które korzystają z produktów powstających z ropy - benzyn, oleju
napędowego itp. Dlatego badania idą także w innych kierunkach. Trwają
prace nad wykorzystaniem w silnikach Diesla zużytego oleju do smażenia,
oczywiście po rafinacji, a także oleju kokosowego.
W USA do benzyny dodaje się 10-20 proc bioetanolu wytwarzanego z
kukurydzy, zboża, słomy ryżowej lub trzciny cukrowej, z użyciem
specjalnego szczepu bakterii. Ba, jeżdżą już tam samochody, których
silniki przystosowano do pracy na mieszance z udziałem aż 85 procent
tego dodatku. Produkowane z rzepaku estry dodawane są do oleju napędowego
w innych częściach świata. Na takim paliwie z 20 procentową domieszką
estrów już obecnie jeździ w Polsce sporo samochodów dużych firm
transportowych. Jest ono, z powodu niższej akcyzy, o ok. 10 proc. tańsze
od oleju napędowego bez domieszek.
Na razie ustawa o dodatkach do biopaliw, która wywoływała tyle namiętności
w Sejmie poprzedniej kadencji, nie została uchwalona, lecz z przecieków
wynika, że już niedługo na polskich stacjach benzynowych mogą pojawić
się dystrybutory z olejem z dodatkiem estrów. Nie będzie to jednak,
jak chciało lobby rolnicze, obowiązkowa domieszka biopaliw -
tankowanie tego oleju będzie wynikiem świadomej decyzji klienta.
Dobiegają końca prace nad wprowadzeniem w życie przygotowanego przez
Ministerstwo Gospodarki rozporządzenia dopuszczające na rynek paliwa
do silników Diesla z 20-procentową domieszka estrów. Zresztą pierwszą
stację, w której zatankować można paliwo z biokomponentami do tych
silników uruchomiła już Rafineria Trzebinia.
Z początkiem bieżącego roku najważniejszy dostawca ropy dla
rafinerii w Płocku i Gdańsku - firma J&S rozpoczęła
przygotowania do budowy dwóch instalacji do produkcji estrów z
rzepaku. Fabryki, które mają powstać w okolicach Brzegu i Szczecina
mają produkować 200-300 tys. ton estrów, dodawanych do oleju napędowego,
rocznie. Urządzenia powinny być gotowe w 2007 r. Podobną, choć
mniejszą (na 50 tys. ton estrów rocznie) fabrykę chce budować spółka
Estry Metalowe z Sycowic. A nie są to bynajmniej jedyne firmy
zainteresowane takimi inwestycjami. Takie urządzenia działają już w
Rafinerii Trzebinia.
Coraz częściej, już nie tylko mówi, ale i działa się na rzecz
wykorzystania do produkcji paliw syntetycznych lekkiego oleju napędowego
i opałowego oraz komponentów benzyny i węgla. Ten ostatni pomysł w
Polsce rozważano już przed 50 laty. Potem, ze względu na koszty,
został zarzucony. Czy dziś się to opłaci? Inwestycja, wytwarzająca
rocznie 1-1,5 mln ton składników benzyny, oleju opałowego, oleju
silnikowego i siarczanu amonu, kosztowałaby ok. 2 miliardów euro.
Jednak fakt, że Kompania Węglowa zleciła studium opłacalności tej
inwestycji świadczy o powrocie do tematu. Wstępne szacunki wskazują,
że produkcja litra benzyny z węgla kosztowałaby 64 eurocenty, a więc
nieco więcej niż obecnie kosztuje wytworzenie litra paliwa z ropy
naftowej, lecz jeśli ropa w ciągu 2 lat podrożała niemal dwukrotnie,
to...? Zresztą i dziś paliwo na stacji benzynowej, nie musiałoby
kosztować więcej. Niższy podatek może sprawić, że zapłacimy za
nie tyle samo, co za benzynę z ropy naftowej.
Benzyna z węgla jest popularna w Republice Południowej Afryki. Tam
koszty jej wytwarzania są znacznie mniejsze, ponieważ zdecydowana większość
surowca wykorzystywanego przez koncern Sasol pochodzi z kopalń
odkrywkowych, znacznie tańszych w eksploatacji, niż głębinowe.
Nowych rozwiązań szuka się na całym świecie. Niedawno z Nowej
Zelandii dobiegła informacja, że trwają udane badania nad zastąpieniem
ropy olejem z orzechów kokosowych. Eksperymentatorzy twierdzą, że
silnik Diesla może pracować wyłącznie na samym oleju, którego w
dodatku nie trzeba poddawać rafinacji. Takie paliwo w krajach, gdzie
rosną palmy kokosowe, a więc w Azji, na Wyspach Pacyfiku i w sporej części
Afryki zrewolucjonizowałoby rynek materiałów pędnych. Wszak każdy mógłby
wytwarzać olej napędowy w domu. W Wielkiej Brytanii palm kokosowych
brak, więc gdy ropa naftowa wciąż drożeje, firma Greek Fuels robi
majątek na sprzedaży zestawów do rafinacji zużytego oleju roślinnego
używanego do celów spożywczych, np. do smażenia frytek.
W innym zakątku świata - w Brazylii - produkuje się w ciągu roku
kilkanaście miliardów litrów etanolu z trzciny cukrowej. Już dziś
po brazylijskich drogach jeździ ok. 18 mln pojazdów napędzanych tym
paliwem. Fachowcy prognozują, że jego produkcja będzie szybko rosnąć.
W swoim stylu problemem zajmują się Amerykanie, szukając niebanalnych
rozwiązań. W stanach: Kansas, Kolorado i Teksas powstają wytwórnie
etanolu z kukurydzy. W dodatku firma Panda Energy postawiła sobie
poprzeczkę jeszcze wyżej - nie tylko nie chce wytwarzać paliwa z ropy
naftowej, ale nawet korzystać przy jego produkcji z konwencjonalnych źródeł
energii. Zakłada, że energii niezbędnej do procesu rafinacji dostarczą
krowie odchody. W oparciu o energię pochodzącą od żywych
(przynajmniej niedługo przed jej wytworzeniem ) stworzeń działa już
w USA nieduża rafineria, w której ropę wytwarza się z odpadów
pozostających po uboju indyków. Technologia jest - rzecz jasna - ściśle
chroniona, jej autorzy twierdzą jedynie, że dokonują konwersji
cieplnej poprzez poddawanie odpadów organicznych bardzo wysokiemu ciśnieniu
oraz temperaturze. Wskazują, że w podobny sposób w ciągu milionów
lat ze szczątków organicznych powstawała wydobywana dziś ropa
naftowa.
To przykładowe wyliczenie świadczy, że poszukiwanie paliw, które w
przyszłości zastąpią ropę naftową, trwa. Jednak wszystkie
przytoczone wyżej badania opierają się na zastępowaniu jednego źródła
energii, innymi podobnymi. A przecież koniec kariery konia pociągowego
rozpoczęło zupełne przewartościowanie pojęć o źródłach energii.
Takim napędem przyszłości wydają się być dziś paliwa wodorowe, które
znajdują coraz szersze zastosowanie, choć zapewne jeszcze długo nie
zastąpią konwencjonalnych źródeł energii.
Coraz więcej mówi się też o energetyce jądrowej.
Jeszcze przeważa strach przed zagrożeniami związanymi z jej produkcją,
lecz 20 lat po katastrofie w Czernobylu znów zaczynają być podnoszone
korzyści z nią związane. A są one niebagatelne - niskie koszty
produkcji oraz nienaruszanie stanu środowiska naturalnego. Reaktory nie
emitują, tak niebezpiecznego dla klimatu dwutlenku węgla i innych gazów
oraz pyłów. Największym problemem jest składowanie zużytego paliwa
uranowego. Tylko w Wielkiej Brytanii szacuje się, że z 10 elektrowni jądrowych,
których budowę założono w planach rozwoju wyjdzie 32 tys. m sześc.
tego, radioaktywnego paliwa.
Poszukiwania trwają i niewykluczone, że w przyszłości, może nawet
bliższej niż nam się wydaje, odkryte zostaną nowe sposoby napędzania
coraz bardziej skomplikowanych urządzeń. Wszak wciąż jeszcze nie
umiemy wykorzystać do swoich celów potężnych sił przyrody, wszak
nadal w niewielkim stopniu zaawansowane są doświadczenia z energią słoneczną,
czy potężną siłą wody. Inna sprawa, że wiele z tych działań
determinowanych jest przez ekonomię.
Amerykanie chętnie stosują biopaliwa, które źle przyjmowane są w
Europie, ponieważ na naszym kontynencie wciąż jeszcze mamy
nadprodukcję benzyn. Między innym dlatego Unia Europejska określiła
maksymalną domieszkę komponentów biologicznych na maksymalnie 5
procent objętości paliw tradycyjnych.
źródło: gigawat energia
autor: Krzysztof Gacek
Promocje:
|
|