Sejm dał wreszcie szansę na produkcję tańszej i czystej energii

Pompy ciepła | Oświetlenie LED, żarówki LED | Kolektory słoneczne | Certyfikat energetyczny | Podłogówka

Sejm dał wreszcie szansę na produkcję tańszej i czystej energii... Wierzba energetyczna miała być sposobem na wykorzystanie polskich ugorów i źródłem czystej energii. Złe prawo i niskie dopłaty pogrzebały nadzieje plantatorów. Jest jednak szansa na zmianę tej sytuacji. Kilka dni temu Sejm zmienił kłopotliwe przepisy

Tu jest miejsce na reklamę.
Zobacz cennik

Do tej pory plantatorzy roślin energetycznych, wierzby i róży bezkolcowej, aby otrzymać z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa dopłaty w wysokości 55 euro za ha (217 zł), musieli przedstawić umowę podpisaną z firmą przerabiającą rośliny na opał. Ten warunek skutecznie zahamował rozwój plantacji. Za 2005 r. agencja wypłaci dopłaty tylko 208 plantatorom na kwotę 781 tys. zł. W miniony czwartek posłowie znieśli obowiązek przedstawiania umów kontraktacyjnych z odbiorcą, podwyższyli dopłatę do 70 euro za hektar. Sejm zapowiedział też powiększenie listy roślin uznawanych za energetyczne. O dopłaty mogą teraz występować również ci, którzy sadzą wierzbę tylko na potrzeby opałowe swojego gospodarstwa.

Łukta sadzi wierzbę

W Polsce wierzbę energetyczną uprawia na 6600 ha ponad 600 plantatorów. Najwięcej w Wielkopolsce oraz na Warmii i Mazurach. Plantacji może być dużo więcej, bo Polska ma prawie milion hektarów niezagospodarowanej ziemi.

Moda na uprawę wierzby zaczęła się kilka lat temu. Ośrodki doradztwa rolniczego organizowały kursy, w mediach pojawiły się informacje o tym, jak łatwo uprawiać wierzbę na ugorach. Ta szybko rosnąca roślina może być sadzona wszędzie - na podmokłych łąkach i w górskim terenie. Po trzech latach z hektara można mieć 20 ton suchej masy opałowej (zrębki). To równowartość 8 m sześc. oleju opałowego czy 10 ton węgla. Spalanie wierzby ma nad węglem i olejem tę przewagę, że jest kilkakrotnie tańsze.

Gdy w 2004 r. nasz kraj znalazł się w Unii, plantacje wierzby stały się szansą na osiągnięcie wyznaczonego nam przez wspólnotę celu energetycznego na 2010 r. - co najmniej 7,5 proc. udziału energii odnawialnej w bilansie energetycznym Polski.

Na fali poszukiwania alternatywnych, a jednocześnie tańszych, mniej trujących źródeł energii wiele samorządów, firm i osób prywatnych wybudowało kotłownie na biomasę. Mogą one spalać zrębki drzewne, trociny, słomę lub wierzbę czy różę. Drzewo jest jednak drogie, a słoma mało popularna. Pozostaje wierzba.

Żeby nie być zależnym od kaprysów rynku, samorząd mazurskiej gminy Łukta (woj. warmińsko-mazurskie) na początku 2001 r.sam założył plantacje wierzby energetycznej. Stanowi ona opał do zmodernizowanej kotłowni na biomasę.

- Mamy 4,6 ha wierzby. Plantacjami opiekuje się zakład gospodarki komunalnej. Ściętą wierzbę przerabia na zrębki. To wystarcza na zaspokojenie 30 proc. mocy kotłowni. Resztę wierzby kupujemy od rolników, którzy w naszej gminie mają ponad 10 hektarów plantacji. W planach gmina ma powiększenie swojej plantacji do 25 ha - opowiada Paweł Merda z urzędu w Łukcie.

Według gminnych wyliczeń, dzięki rezygnacji z węgla na rzecz wierzby koszty zakupu opału spadły o 24 proc. w skali roku, a wyprodukowanie jednostki ciepła jest tańsze o 40 proc. Dlatego w Łukcie od pięciu lat ceny energii spadają.

Żal plantatorów

W Lubuskiem i na Dolnym Śląsku konsorcjum siedmiu plantatorów obsadziło wierzbą ponad pół tysiąca hektarów. - Jesteśmy rozczarowani dotychczasową polityką państwa wobec nas. Zainwestowaliśmy w ziemię pod uprawę, w założenie plantacji. A jest to koszt sięgający 10 tys. zł na hektar. Do tego co roku wynajmowaliśmy ludzi do zbiorów. Tymczasem dopłaty są bardzo niskie, choć to taki sam sposób zagospodarowania ziemi, jak rolników korzystających z dopłat obszarowych. Wierzbę trudno też sprzedać. Nie będziemy więcej w nią inwestować - przyznaje Andrzej Ludwicki, jeden z członków konsorcjum.

- Na razie wierzbą jako materiałem opałowym nie ma wystarczającego zainteresowania i cena nie jest satysfakcjonująca - uważa Bożena Gomułka z porozumienia plantatorów działających w Świętokrzyskiem. Plantatorzy obsadzili wierzbą 20 ha z myślą o produkcji sadzonek. Ale zainteresowanie sadzonkami spada z roku na rok, a cena wierzby (ok. 100 zł za tonę do spalania) jest ich zdaniem o połowę za niska. Dlatego swoją wierzbę sprzedają producentom ogrodzeń i dużej fabryce płyt wiórowych działającej w Mielcu.

Krystyna Kwiecień z Kazimierzy Wielkiej uprawia hektar wierzby tylko na swoje potrzeby. Starcza na opał do domowego pieca. Sąsiad Włodzimierz Suchecki ma kilka hektarów wierzby posadzonej przed sześciu laty. - Dobrze, że Sejm zmienił przepisy. Nieużytków mamy w Polsce bardzo dużo, ale ludzi trzeba zachęcić do uprawy roślin energetycznych. Muszą zobaczyć, że to ma przyszłość - twierdzi. - Żebyśmy za cztery lata osiągnęli unijny poziom 7,5 proc. energii produkowanej ze źródeł odnawialnych, powinniśmy mieć nie 6 tys., ale 200 tys. hektarów wierzby - podsumowuje Ryszard Gajewski, prezes Polskiej Izby Biomasy.

autor: IWONA TRUSEWICZ

źródło: rzeczpospolita

Sejm dał wreszcie szansę na produkcję tańszej i czystej energii

Promocje: