Utopione góry

Pompy ciepła | Oświetlenie LED, żarówki LED | Kolektory słoneczne | Certyfikat energetyczny | Podłogówka

Utopione góry... We wrześniu, w miejscu, gdzie dziś z największego lodowca Europy - Vatnajokull - wypływają dwie polodowcowe rzeki i w przepastnym kanionie mijają trzy górskie szczyty, powstanie sztuczny zbiornik Halslon o powierzchni 57 km kw i głębokości ponad 200 m.

Tu jest miejsce na reklamę.
Zobacz cennik

Woda zaleje górzysty płaskowyż, a jeden ze szczytów - Sandfell - stanie się wyspą. Dla porównania, największe polskie sztuczne jezioro - Solińskie - zajmuje 22 kilometry kwadratowe, betonowa tama siąga 82 m wysokości.

Budowa ma miejsce w bezludnym wnętrzu wschodniej Islandii, niedaleko najwyższej góry w kraju - Sneafell (1880 m n.p.m). Gotowa jest już najważniejsza część przedsięwzięcia - ziemna tama na rzece Jokulsa a Dal o wysokości prawie 200 m i długości 730 m.

-Do budowy tamy wykorzystaliśmy 9 mln metrów sześciennych miejscowego materiału skalnego, który ciężarówki transportują dzień i noc na teren budowy - opowiada Philippe Cazalis de Fondovie z dyrekcji budowy.

Przy projekcie pracuje 1100 ludzi z wielu krajów. To oni położyli ponad 100 km asfaltowych dróg w górzystych bezdrzewnych bezdrożach, gdzie zimą dzień trwa trzy godziny, szaleją huraganowewiatry, a temperatura spada poniżej minus 20 st C.

O tym jak trudne i niebezpieczne jest to przedsięwzięcie, świadczą statystyki wypadków. Do tej pory Karahnjukar kosztowała życie trzech pracowników (wszyscy byli Islandczykami, ostatni wypadek wydarzył się na początku kwietnia).

Karahnjukar to przedsięwzięcie międzynarodowe. Inwestorem jest islandzki narodowy dostawca energii Landsvirkjun. Cały projekt stworzyli specjaliści islandzcy, szwajcarscy, amerykańscy, angielscy, szwedzcy, norwescy i francuscy. Głównym wykonawcą zbiornika i tamy jest włoska firma Impregilo.

Dwie mniejsze tamy (60 m i 25 m wysokości) budują Islandczycy, a tunele transportujące wodę do podziemnej elektrowni wodnej (w sumie 72 km długości, z czego 53 km w litej skale islandzkich gór) - niemiecki koncern Fosskraft z podwykonawcami z Niemiec, Danii i Islandii.

Najtrudniejszą częścią projektu jest budowa tunelu w górach o długości 53 km. Do jego wydrążenia na głębokości 100 - 200 m w litej skale, włoski wykonawca sprowadził z USA trzy gigantyczne maszyny borujące. Wywierciły one tunele m.in. w Alpach Szwajcarskich, górach Australii, pod chińską Żółtą Rzeką oraz kanałem La Manche.

Ich rozmiary świadczą o niezwykłości islandzkiego przedsięwzięcia: średnice walcowatych głowic borujących wynoszą od 7,2 do7,7 m, waga jednej maszyny 750 - 770 ton, a moc każdej - 3 MW. Maszyny przypłynęły do Islandii statkami, składanie każdej z nich zajęło trzy miesiące.

- Maszyny borują średnio 530 metrów tunelu tygodniowo - wyjaśnia Philippe Cazalis de Fondovie.

Wśród międzynarodowej załogi budującej podziemną elektrownię (docelowa moc 690 MW) jest 24 Polaków z krakowskiej firmy Chemobudowa SA. Grupą kieruje 26-letni inżynier Mariusz Suwaj z Andrychowa.

- Przyjechałem tu w styczniu 2005 r. Na uczelni wisiało ogłoszenie, że poszukują chętnych na kontrakt do Islandii. Tłoku nie było. A ja zawsze chciałem jechać na budowy do krajów skandynawskich -opowiada, oprowadzając po leżących 26 m pod ziemią pomieszczeniach budowanej elektrowni.

Polacy pracują przy montażu sześciu turbin. Kontrakty są półroczne, potem 2 tygodnie urlopu i powrót na budowę. Paweł Blacha z Tarnowa na "eksportach" pracuje od 1979 r.

- W żadnym innym kraju nie miałem tak dobrych warunków jak tutaj - chwali kontrakt.

A Lawrence Jackson z Fosskraft, dyrektor budowy elektrowni, chwali polskich pracowników: Są wysokiej klasy fachowcami, zdyscyplinowani i pracowici.

Pierwszy prąd z elektrowni popłynie w kwietniu 2007 r., a cały projekt Karahnjukar zostanie zakończony w 2009 r.

źródło: rzeczpospolita

autor: IWONA TRUSEWICZ z Karahnjukar

Utopione góry

Promocje: