|
Wierzba energetyczna trafi na śmietnik... Milion sadzonek wierzby energetycznej pójdzie na śmietnik. Rolnik ze Świętokrzyskiego od grudnia nie może doczekać się na wypłatę pieniędzy z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, napisał lokalny dodatek Gazety Wyborczej w Kielcach.
W sierpniu ubiegłego roku złożył w powiatowym biurze ARiMR w Kielcach wnioski o dopłaty obszarowe i na uprawę wierzby energetycznej. Chciał skorzystać z nowej oferty dla rolników, która pozwala ubiegać im się o środki unijne przy uprawie tej rośliny. Wziął kredyt i kupił 45 hektarów ziemi. W agencji zapowiadano, że pieniądze będą bardzo szybko. Za 170 tys. zł kupił więc milion sadzonek wierzby i złożył w magazynach. Planował, że za pieniądze z dopłat zatrudni kilkudziesięciu pracowników do pracy przy nasadzeniach. Ale dopłaty nie było. W biurze powiatowym przez trzy miesiące zwodzono go, że decyzja już jest rozpatrzona, że poszedł wniosek do Warszawy. - To rozpacz. Jest kwiecień, pieniędzy nie mam, wszystko pójdzie w błoto, bo z sadzonek już nic nie będzie. Nadają się na śmietnik - mówi rolnik.
Rośliny, choć trzymał je w ciemnym pomieszczeniu i polewał zimną wodą, już zaczęły wegetację i, jak ocenia Wójcik, większości nie da się uratować. - Gdybym od razu wiedział, że tak długo będę czekał na pieniądze, to z kupnem sadzonek poczekałbym do jesieni. Wtedy też można sadzić wierzbę. A tak stracę 500 tys. zł - wylicza.
Wójcik nie jest jedynym rolnikiem, który z utęsknieniem czeka na dopłaty. W podobnej sytuacji jest rolnika z Opatowa, który w połowie lutego otrzymał decyzje, że przyznano mu dotację, ale do tej pory pieniędzy nie dostał.
- Lato się zbliża, a ja wciąż nie mam za co kupić ziarna, żeby obsiać pole - skarży się.
Największy problem jest z płatnościami obszarowymi. Województwo świętokrzyskie jest na szarym końcu pod względem liczby wypłat. W ubiegłym roku o tej porze niemal wszyscy rolnicy dysponowali już pieniędzmi.
- Nie ukrywam, że sytuacja, którą tu zastałam, była bardzo niedobra. Były biura, gdzie w ogóle nie zajmowano się wnioskami rolników, nikt nie monitorował sytuacji w regionie. Pierwsze, co zrobiłam, to natychmiast zajęłam się sprawą wniosków rolników o płatności, dlatego teraz sytuacja wygląda znacznie lepiej - przyznaje Iwona Jakubowska, od niedawna dyrektor ARiMR w Kielcach.
Dodaje, że w sprawie Wójcika pracownicy, którzy zawinili, poniosą konsekwencje. Natychmiast wydała też decyzję o wypłacie pieniędzy rolnikowi. - Będę monitować w Warszawie, by były jak najszybciej - obiecała dyrektor Jakubowska.
źródło: gazeta wyborcza - kielce
Promocje:
|
|