|
Zapotrzebowanie na biomasę rośnie... Wióry i trociny, które tartaki i zakłady meblarskie jeszcze trzy, cztery lata temu wyrzucały na śmieci, to teraz towar na wagę złota.
Dziennik wyjaśnia, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest duże zapotrzebowanie na biomasę ze strony zagranicznych elektrowni, które są gotowe zapłacić za tonę granulatu drzewnego z odpadów (paletu) nawet 190 euro za tonę.
Rzeczpospolita zwraca uwagę, że nasze Ministerstwo Gospodarki pracuje właśnie nad rozporządzeniem zwiększającym limity energii z odnawialnych źródeł energii ( OZE). Jednocześnie w ocenie dziennika biorąc pod uwagę fakt, że cena tzw. zielonych certyfikatów w tym roku kształtowała się średnio na poziomie ok. 200 zł za megawatogodzinę, to ekonomicznie najbardziej opłacalna jest produkcja energii z biomasy - zysk na jednej megawatogodzinie przekracza 50 zł.
Z tego też powodu Barlinek Inwestycje, spółka zależna producenta podłóg Barlinek, ogłosił kilka dni temu, że zainwestuje 28 mln zł w nową linię do peletu. Produkcja ekologicznego paliwa wzrośnie z 50 do 100 tys. ton rocznie, przynosząc spółce dodatkowo 12 mln zł zysku netto rocznie. Ale producenci paletu mają do czynienia z poważaną konkurencją, jeśli chodzi o pozyskiwanie surowca. są nim przedsiębiorstwa energetyczne. - W tartakach trociny kosztują już 35 zł za metr przestrzenny netto. Ceny są tak wysokie, bo konkurują z nami ciepłownie i elektrociepłownie, które zamiast peletu o zawartości wilgoci poniżej 10 proc. wolą mokre trociny i wióry w połowie składające się z wody wyjaśnia w Rzeczpospolitej Witold Dura, prezes produkującej pelety firmy Enpal ze Słubic.
Jednak według Michała Fabera, z firmy doradczej Bio-Energia polscy energetycy chcą się zaopatrywać w najtańszy surowiec. Z tym jest jednak problem, bo nieprzetworzonej biomasy nie opłaca się przewozić na duże odległości, powinna więc ona pochodzić z gospodarstw położonych niedaleko zakładu. Dlatego popyt na brykiety i pelet pojawi się także w kraju.
Rzeczpospolita zwraca również uwagę, że w związku z taką sytuacja na rynku surowca do produkcji biomasy, producenci szukają alternatywy, a jest nią słoma i siano, którą jeszcze trzy lata temu rolnicy często palili na polach, to teraz cenny towar. Po zbrykietowaniu w specjalnych prasach ich cena często się podwaja. - W naszym gospodarstwie dwie brykieciarki pracują siedem dni w tygodniu 365 dni w roku. Planujemy kupić trzecią powiedział Rzeczpospolitej Jacek Roszkowski-Ślisz, współwłaściciel gospodarstwa koło Morąga.
Cena brykietu ze słomy jest obecnie dwukrotnie niższa niż brykietu drzewnego, który kosztuje w kraju ok. 590 zł za tonę.
Z szacunków Polskiej Izby Biomasy wynika, że energetyka zawodowa w Polsce będzie potrzebowała w 2010 roku 2,5 mln ton biomasy. W 2007 r. zużyje 1,5 mln ton - powiedział gazecie Ryszard Gajewski, prezes Izby . Z kolei ciepłownie i elektrociepłownie zużyją jej za trzy lata 1 mln ton w porównaniu z 400 tys. ton w przyszłym. Zgodnie z rozporządzeniem ministra gospodarki z grudnia 2005 roku od 2014 roku większość, bo 60 proc. biomasy, będzie musiała pochodzić z upraw energetycznych, takich jak np. wierzba energetyczna. A to oznacza, że powinna znacząco zwiększyć się powierzchnia plantacji.
źródło: Rzeczpospolita
Promocje:
|
|