Cenna biomasa

Cenna biomasa... Koszty produkcji nie przekraczają kilkunastu złotych na tonie. Jeszcze większy zysk daje produkcja peletu, czyli granulatu drzewnego z odpadów. O ten produkt walczą ze sobą zagraniczne elektrownie, które płacą nawet 190 euro za tonę, koszty transportu biorąc na siebie. Dzięki biomasie elektrownie mogą tanio produkować zieloną energię ze źródeł odnawialnych, którą intensywnie promuje Unia.

Tu jest miejsce na reklam.
Zobacz cennik

Ministerstwo Gospodarki pracuje właśnie nad rozporządzeniem zwiększającym limity energii z odnawialnych źródeł energii (OZE), jakie muszą dostarczyć klientom zakłady energetyczne. Jeśli nie wykażą się odpowiednią ilością dostarczonej klientom zielonej energii, muszą zapłacić 240 zł za każdą megawatogodzinę brakującą do limitu. Tzw. zielonymi certyfikatami - świadectwami pochodzenia energii ze źródeł odnawialnych - od roku handluje się na Towarowej Giełdzie Energii. W tym roku ich cena sięga średnio ok. 200 zł za megawatogodzinę. To zaś oznacza, że ekonomicznie najbardziej opłacalna jest produkcja energii z biomasy - zysk na jednej megawatogodzinie przekracza 50 zł. Barlinek Inwestycje, spółka zależna producenta podłóg Barlinek, ogłosił, że zainwestuje 28 mln zł w nową linię do peletu. Produkcja ekologicznego paliwa wzrośnie z 50 do 100 tys. ton rocznie, przynosząc spółce dodatkowo 12 mln zł zysku netto rocznie. Ponadto spółka postanowiła również wybudować peleciarnię o mocy ok. 30 tys. ton rocznie w zakładzie na Ukrainie. Większość produkcji trafia na razie na eksport. Podobnie jest w przypadku innych peleciarni.

Jednak z wytwórniami peletu o trociny bije się bezpośrednio nasza energetyka. Jak mówi Witold Dura, prezes produkującej firmy Enpal ze Słubic, w tartakach pelety kosztują już 35 zł za metr przestrzenny netto. Ceny są tak wysokie, bo konkurują z nami ciepłownie i elektrociepłownie, które zamiast peletu o zawartości wilgoci poniżej 10 proc. wolą mokre trociny i wióry w połowie składające się z wody.

Michał Faber, właściciel firmy doradczej Bio-Energia z Warszawy, tłumaczy, że polscy energetycy chcą się zaopatrywać w najtańszy surowiec. Z tym jest jednak problem, bo nieprzetworzonej biomasy nie opłaca się przewozić na duże odległości, powinna więc ona pochodzić z gospodarstw położonych niedaleko zakładu. Dlatego popyt na brykiety i pelet pojawi się także w kraju.
Producenci ekologicznego paliwa szukają też alternatyw. Słoma i siano, którą jeszcze trzy lata temu rolnicy często palili na polach, to teraz cenny towar. Po zbrykietowaniu w specjalnych prasach ich cena często się podwaja. - W naszym gospodarstwie dwie brykieciarki pracują siedem dni w tygodniu 365 dni w roku. Planujemy kupić trzecią - mówi Jacek Roszkowski-Ślisz, współwłaściciel gospodarstwa koło Morąga. - Brykietujemy własną słomę, ale zamierzamy również obsadzić nieużytki wierzbą energetyczną. W ten sposób uzyskamy dodatkową biomasę, którą będziemy dodawali do brykietowanej słomy - dodaje Roszkowski-Ślisz.

Cena brykietu ze słomy jest obecnie dwukrotnie niższa niż brykietu drzewnego, który kosztuje w kraju ok. 590 zł za tonę.

Surowca będzie przybywać, bo biznes robi się coraz bardziej opłacalny. Już teraz państwo dopłaca rolnikom do każdego hektara upraw energetycznych 55 euro. Prawdopodobnie w przyszłym roku zostaną wprowadzone dopłaty unijne. W tym roku wnioski o przyznanie płatności złożyło 565 gospodarzy, a deklarowana przez nich powierzchnia upraw energetycznych wynosi prawie 7 tys. hektarów.

Jak twierdzi Ryszard Gajewski, prezes Polskiej Izby Biomasy szacuje się, że energetyka zawodowa w Polsce będzie potrzebowała w 2010 roku 2,5 mln ton biomasy. Ciepłownie i elektrociepłownie zużyją jej za trzy lata 1 mln ton w porównaniu z 400 tys. ton w przyszłym. Zgodnie z rozporządzeniem ministra gospodarki z grudnia 2005 roku od 2014 roku większość, bo 60 proc. biomasy, będzie musiała pochodzić z upraw energetycznych, takich jak np. wierzba energetyczna. A to oznacza, że powinna znacząco zwiększyć się powierzchnia plantacji.

Źródło: Rzeczpospolita

Cenna biomasa

Promocje:

PROMOCJE: