|
Czy Niemcy przywiozą hel3, potrzebny do syntezy jądrowej z księżyca?... Niemcy planują wysłać w kosmos bezzałogowy próbnik Księżyca, ale fundusze na ten cel musiałby wcześniej zatwierdzić rząd federalny - poinformował dziennik "Financial Times Deutschland" (FTD).
Jak powiedział gazecie dyrektor programów kosmicznych w Niemieckim Centrum Lotnictwa i Kosmonautyki (DLR) Walter Doellinger, w razie zgody rządu bezzałogowa niemiecka sonda mogłaby się znaleźć na orbicie wokółksiężycowej już w 2013 roku.
Rząd federalny analizuje obecnie ten projekt. Podstawowe założenia niemieckiego programu badań kosmicznych DLR przedstawił w ubiegły wtorek w Berlinie posłom do Bundestagu.REKLAMA Czytaj dalej
Zadaniem pierwszej misji byłoby sporządzenie map Księżyca, zbadanie jego powierzchni za pomocą radaru oraz wykonanie dokładnych pomiarów naszego naturalnego satelity.
W pięć lat później na Księżyc mógłby się udać automatyczny lądownik, wysłany w ramach wspólnej misji z innymi państwami UE. Naukowcy mają nadzieję na sprowadzanie z Księżyca cennych surowców - na przykład izotopu hel 3, który dałby się wykorzystać jako źródło energii w procesie czystej (to znaczy nieradioaktywnej) syntezy jądrowej.
Jak zaznacza FTD, z Berlina dochodzą zachęcające sygnały. "Nie ma jeszcze żadnych ostatecznych ustaleń. Nie jesteśmy jednak nastawieni negatywnie" - powiedziała gazecie Helge Engelhard, odpowiedzialna za sprawy kosmonautyki dyrektor w federalnym ministerstwie gospodarki.
Niedawno po raz pierwszy rozmawiano na ten temat z przedstawicielami przemysłu. Decyzje zależne będą również od sytuacji budżetowej, bowiem wysłanie sondy na orbitę wokół Księżyca kosztowałoby podatników od 300 do 400 mln euro.
Trwały izotop hel 3, którego atom zawiera w jądrze dwa protony i jeden neutron, wchodzi wraz z trwałym izotopem wodoru deuterem w reakcję syntezy jądrowej.
Deuter ma w jądrze po jednym protonie i neutronie. Produkty reakcji to zwykły hel (z dwoma neutronami w jądrze) oraz wysokoenergetyczny proton, który po uchwyceniu przez pole elekromagnetyczne przekształca się w znaczną ilość prądu. Teoretycznie w ramach takiej reakcji z niecałych siedmiu ton helu 3 dałoby się uzyskać tyle energii, ile produkują przez cały rok wszystkie elektrownie w Stanach Zjednoczonych.
Na przeszkodzie stoi jednak faktyczna niedostępność helu 3 - na Ziemi głównym jego źródłem jest naturalny rozpad trytu (radioaktywnego izotopu wodoru z dwoma neutronami w jądrze atomowym), którego produkcja i przechowywanie są bardzo kosztowne. Rozpad trytu w amerykańskich bojowych głowicach termojądrowych dał od roku 1955 około 150 kilogramów helu 3.
Jak się przypuszcza, na bombardowanej przez miliardy lat wiatrem słonecznym - czyli zjonizowanym wodorem i helem - powierzchni Księżyca stężenie izotopu hel 3 jest znacznie wyższe od obserwowanego w naturalnych warunkach na Ziemi. Są to jednak również ilości praktycznie śladowe.
Wykorzystanie syntezy jądrowej z użyciem helu 3 nie jest w praktyce wolne od zagrożenia radiacyjnego, bowiem część atomów deuteru reaguje ze sobą, wyzwalając promieniowanie jonizujące.
Ponadto atomy helu 3 i deuteru mogą się łączyć dopiero w bardzo wysokiej temperaturze - znacznie wyższej niż ta, jaka wymagana jest do znanej z bomb wodorowych reakcji syntezy deuteru i trytu.
Zdaniem znawców problemu dotychczasowe trudności z urzeczywistnieniem kontrolowanej syntezy jądrowej to tylko przedsmak kłopotów, jakie towarzyszyłyby ewentualnej produkcji prądu z helu 3.
Financial Times Deutschland
PAP, onet.pl
Promocje:
|
|