Czy Polska zdąży do 1 lipca uwolnić rynek energii?

Pompy ciepła | Oświetlenie LED, żarówki LED | Kolektory słoneczne | Certyfikat energetyczny | Podłogówka

Czy Polska zdąży do 1 lipca uwolnić rynek energii?... Im mniej czasu zostało do 1 lipca - daty uwolnienia rynku energii - tym bardziej piętrzą się problemy. Jeśli Polska nie zdąży, grozi nam kolejne postępowanie przed Komisją Europejską.

Tu jest miejsce na reklamę.
Zobacz cennik

Za przygotowania do uwolnienia rynku energii odpowiadają ministerstwa Skarbu i Gospodarki. Resort gospodarki dlatego, że nadzoruje rynek energetyczny, a Ministerstwo Skarbu - dlatego że sprawuje nadzór właścicielski nad państwowymi elektrowniami i zakładami energetycznymi. Minister gospodarki chciał być wyłącznym gospodarzem energetyki, tak jak jest w górnictwie. Ale resort skarbu nie chciał mu oddać swych uprawnień. Tak naprawdę nie będzie więc wiadomo, kogo obciążyć odpowiedzialnością za ewentualną porażkę. A konfliktów, które mogą storpedować plan, jest bez liku.

Problem z pracownikami

Do lipca powinna się też zakończyć planowana przez rząd konsolidacja sektora elektroenergetycznego. Zgodnie z przyjętym niemal równo rok temu programem w Polsce mają powstać cztery grupy energetyczne: Grupa Północ, Grupa Centrum,Grupa Południe i Polska Grupa Energetyczna. - W trzech grupach na cztery mamy problem ze związkami. Chcą wydzielić inne spółki niż zarządy - mówi wysoki rangą urzędnik resortu skarbu. - Przez opóźnienia konsolidacji mogą posypać się plany prywatyzacyjne. Jeśli jak najszybciej nie utworzymy Grup Północ i Południe, to na giełdę nie wejdzie w tym roku kolejna grupa - Centrum. Kłótnie ze związkami to blokują. Czas na negocjacje minął. Trzeba sprawę postawić twardo. Minister gospodarki jako regulator rynku powinien nacisnąć zarządy spółek - uważa nasz rozmówca. - W przeciwnym razie będziemy musieli płacić słone kary za niedotrzymanie terminu liberalizacji rynku.

Kilka dni temu trójstronny zespół ds. branży energetycznej zarekomendował wydzielenie sprzedawców energii jako spółek zależnych od dostawców. "Solidarność" podpisała w tej sprawie porozumienie z ministrami skarbu i gospodarki. W rozmowach uczestniczył sam premier Jarosław Kaczyński, bo związkowcy grozili strajkiem. W porozumieniu zaznaczono, że możliwy jest inny sposób wydzielenia spółek, pod warunkiem że zaakceptują go załogi konsolidowanych firm.

Wiceminister gospodarki Krzysztof Tchórzewski, który w środę spotkał się z dziennikarzami, przyznawał, że czasu do negocjacji zostało bardzo niewiele. Mówił też o możliwym kompromisie ze związkowcami. - Jeśli kopalnia Bogdanka bardzo nie chce znaleźć się w grupie, to się nie znajdzie - powiedział.

Kontrakty długoterminowe

Kolejną nierozwiązaną sprawą są kontrakty długoterminowe, które elektrownie zawierały z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi w latach 90. Teraz kontrakty trzeba rozwiązać, bo Komisja Europejska uznała je za niedozwoloną pomoc publiczną. Projekt ustawy jest już w Sejmie, ale budzi ogromne protesty sprywatyzowanych już elektrowni i kredytujących je bankowców, którzy uważają, że rząd ich wywłaszcza. Twierdzą, że proponowane przez rząd odszkodowania za praktycznie przymusowe rozwiązanie kontraktów są stanowczo za małe. Grożą skierowaniem sprawy do sądu. Zaś zdaniem rządu bez rozwiązania kontraktów trudno sobie wyobrazić liberalizację rynku energii. - Ustawa o kontraktach będzie uchwalona w maju - zapowiedział wczoraj Tchórzewski.

Akcje

Ten problem przygotowało sobie Ministerstwo Skarbu na własne życzenie. W 2004 r. pracownicy BOT i Południowego Koncernu Energetycznego dostali - zgodnie z prawem - po 15 proc. akcji swoich spółek. Po dwóch latach mogli je sprzedać. Akcje skupowali inni pracownicy, indywidualni inwestorzy oraz instytucje finansowe, licząc na sowity zysk po spodziewanym debiucie giełdowym. Rząd chce, aby obeszli się smakiem. Kilka dni temu opublikowano projekt ustawy o nowym przydziale akcji pracowniczych dla sektora energetycznego. Po konsolidacji sektora i powstaniu nowych spółek pracownicy dostaną nowe akcje. Ale tylko oni. Inwestorzy, którzy kupili je wcześniej, nie będą mieli prawa do akcji nowo powstających podmiotów. W ten sposób ich akcje staną się bezwartościowym papierem.

Dlaczego Ministerstwo Skarbu chce wywłaszczyć część dzisiejszych akcjonariuszy? "Prawo do nieodpłatnego nabycia akcji, a także wynikające z projektu ustawy prawo do zamiany akcji, jest związane ze stosunkiem pracy, który łączył pracownika ze skomercjalizowanym przedsiębiorstwem państwowym. Dlatego prawo to może przysługiwać wyłącznie osobom fizycznym, a nie inwestorom instytucjonalnym" - czytamy w komunikacie resortu.

Według Krzysztofa Żmijewskiego, byłego szefa Polskich Sieci Elektroenergetycznych, a dziś szefa społecznej rady konsultacyjnej, Polska nie ma szans na dotrzymanie terminu 1 lipca: - Znacznie więcej czasu i wysiłku poświęcaliśmy zadaniu konsolidacji niż rozdzieleniu spółek, choć UE zwracała nam uwagę w raporcie krajowym, że jeżeli Polska postawi priorytet konsolidacji nad priorytetem rozdzielenia, to nie da sobie rady z własnym sektorem i nie wykreuje rynku. Wszystko wskazuje na to, że właśnie mamy takie kłopoty.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Czy Polska zdąży do 1 lipca uwolnić rynek energii?

Promocje: