Kij o dwóch końcach

Pompy ciepła | Oświetlenie LED, żarówki LED | Kolektory słoneczne | Certyfikat energetyczny | Podłogówka

Kij o dwóch końcach... Coraz więcej ekologów krytykuje monokulturową uprawę roślin energetycznych W jaskrawożółtych zagonach rzepaku i soczyście zielonych polach kukurydzy wielu dostrzega jednak początek przełomu energetycznego.

Tu jest miejsce na reklamę.
Zobacz cennik



Biogaz i biopaliwa pozyskiwane z roślin energetycznych w wielu krajach naszej planety mają sprawić, że energia i transport staną się bardziej przyjazne dla środowiska. W czasie wzrostu rośliny wiążą dwutlenek węgla odpowiedzialny za efekt cieplarniany. Jest on uwalniany dopiero podczas procesu ich spalania. Z tego powodu rośliny energetyczne są nośnikami niemalże neutralnej energii służącej ochronie klimatu. W Niemczech od 2004 roku ich uprawę wspiera ustawa o odnawialnych źródłach energii (EEG). Od tego czasu interes kwitnie: tylko w 2006 roku zbudowano tu około 1000 instalacji przetwarzających roślinną masę w gaz i prąd.

Ale jak to zwykle bywa, działania te wzbudząją falę krytyki w gronie fachowców od ekologii. Uprawa biomasy jest kijem o dwóch końcach. Niedawno Narody Zjednoczone przedstawiły raport ostrzegający przed skutkami produkcji zbyt dużych ilości paliwa z roślin energetycznych. Monokultury wymagają intensywnego nawożenia, mogą doprowadzić do wyjałowienia gleby, a w biedniejszych krajach do wzrostu cen żywności. Dlatego też w ankiecie przeprowadzonej na zlecenie tygodnika "Stern" prawie jedna czwarta Niemców uważa ich uprawę za moralnie wątpliwą.

Mimo to przygotowano z dużym rozmachem plany zmierzające do intensywniejszego wykorzystania biomasy. USA chcą sięgnąć po alkohol etylowy, aby uniezależnić zużycie benzyny od wydobycia ropy naftowej. Według badań przeprowadzonych na zlecenia partii Zielonych Europa mogłaby z pomocą biogazu (metanu) wytwarzać nie tylko prąd, ale także zastąpić surowcami odnawialnymi dotyczasowe zapotrzebowanie na gaz ziemny.

Autorami krytyki nieograniczonej uprawy roślin energetycznych są obrońcy przyrody i krajobrazu. Wytykają na przykład zagospodarowywanie pól leżących odłogiem. Ugory, pomyślane jako hamulec dla nadprodukcji żywności, przekształciły się w zaplecze dla dzikich zwierząt i gatunków roślin. – Teraz wielu rolników uprawia na tych obszarach rośliny służące pozyskiwaniu energii. Powoduje to dodatkowe zagrożenie dla różnorodności gatunków – mówi Beate Hülsen ze Związku Opieki nad Krajobrazem w Dachau. W 2006 roku wykorzystano pod uprawę roślin energetycznych ponad jedną trzecią z 1,2 miliona hektarów pól leżących odłogiem.

Kolejny punkt krytyki dotyczy premii gwarancyjnych na surowce odnawialne (bonus Nawaro), przyznawanych na podstawie ustawy o energii odnawialnej (EEG). Premie hamują zwiększenie upraw ekologicznych, ponieważ rośliny energetyczne są o wiele bardziej opłacalne niż ekologiczne zboża. "W niektórych rejonach Niemiec z powodu powstałej konkurencji ceny dzierżawy tak bardzo poszybowały w górę – jest to nawet ponad 800 euro za hektar – że uniemożliwiają rentowną hodowlę trzody mlecznej" – można przeczytać w analizie autorstwa Niemieckiej Organizacji Ekologicznej (NABU) i Niemieckiego Związku Krajobrazowego (DVL). Oprócz tego obie organizacje krytykują coraz intensywniejszą eksploatację dotychczas uprawianych pól, jak choćby poprzez obsiewanie ich jednymi po drugich kulturami zbożowymi w ciągu roku. Pierwsze są zbierane już czerwcu – w czasie głównego okresu lęgowego ptaków i dzikich zwierząt.

Jednak najpoważniejszy problem ekolodzy widzą w rosnącej uprawie kukurydzy. Zasadniczo wszystkie ziemiopłody dają się przerobić na biogaz, ale kukurydza przynosi z jednostki uprawowej największe zbiory biomasy i tym samym biogazu. Intensywna uprawa kukurydzy w różnoraki sposób obciąża przyrodę. Młode pędy są wrażliwe i trzeba je chronić przed chwastami stosując herbicydy. Z kolei dojrzałe rośliny rosną w dużych odstępach i pozbawiona osłony gleba jest narażona na szybsze wysychanie i erozję. Do tego uprawa kukurydzy obniża magazynowanie wilogoci w ziemi, ponieważ system korzeni tej rosliny spulchnia grunt tylko na powierzchni.

Z tego powodu organizacje ekologiczne domagają się wprowadzenia minimalnych standardów ekologicznych w czekającej na nowelizację ustawie o odnawialnych źródłach energii. Zgodnie z nimi zakłady wytwarzające bioenergię mają przeznaczać powierzchnie użytkowe na polne zarośla lub ekstensywnie gospodarowane użytki zielone. Powinny również całkowicie zrezygnować ze środków owadobójczych i grzybobójczych i w znacznym stopniu z herbicydów. Natomiast udział kukurydzy silosowej w instalacjach do produkcji biogazu ma zostać ograniczony do najwyżej 50 procent.

Możliwe, że w realizacji tych założeń pomocny będzie projekt o nazwie EVA, wspierany przez ministerstwo rolnictwa. W jego ramach od wiosny 2005 roku w sześciu regionach rolniczych Niemiec prowadzi się badania porównawcze różnych płodozmianów roślin energetycznych, w celu znalezienia najbardziej odpowiednich gatunków dla danego regionu. Obok sprawdzonych ziemiopłodów testuje się również w ogóle nieuprawiane rośliny, jak topinambur, nostrzyk biały, rzodkiew oleistą i mało znane w Niemczech gatunki, jak trawa sudańska i sorgo cukrowe. Stanowią one część upraw kultur mieszanych, składających się z trzech gatunków roślin.

– Oprócz ilości pozyskanego metanu na jednostkę uprawową oceniamy także aspekty ekologiczne, na przykład stopień okrycia gleby, zachowania lęgowe ptaków albo różnorodność gatunków żyjących w glebie – wyjaśnia Arlett Nehring, specjalistka nauk rolniczych w Krajowym Instytucie Rolniczym w Turyngii. Dotychczasowy bilans pozwala dostrzec, że również z ekonomicznego punktu widzenia "niektóre płodozmiany składające się z różnych gatunków zbóż stanowią w wielu przypadkach przekonującą alternatywę do monokulturowej uprawy kukurydzy" mówi pani Nehring. W dwóch regionach trawa sudańska pobiła nawet zbiory suchej masy kukurydzianej. – Potrzebuje mniej wody od kukurydzy i jest gęstsza, przez co lepiej chroni glebę przed erozją – wyjaśnia Arlett Nehring.

Różnorodność upraw roślin energetycznych jest korzystna nie tylko dla przyrody, ale także dla producentów biogazu. Josef Pellmeyer, przewodniczący stowarzyszenia Fachverband Biogas i rolnik, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. – Jeżeli byka opasowego karmi się samą kukurydzą, przyrasta na wadze wolniej od karmionego paszą mieszaną. Tak samo właściwie dobrane uprawy mieszane przynoszą wyższe zbiory biogazu. Bo za proces fermentacji w instalacjach do jego produkcji odpowiadają te same bakterie, co w żołądku bydła – podsumowuje Josef Pellmeyer.

onet.pl

Kij o dwóch końcach

Promocje: