|
Łowca wiatru rozpętał burzę... Depczemy wam po piętach. Wkrótce uderzymy tak, że spadniecie ze stołków - takie telefony odbierają samorządowcy z Krokowej. Według nich powodem tych pogróżek jest brak zezwolenia na budowę farmy wiatrowej - skarżą się dodatkowi Gazety Wyborczej w Trójmieście.
Na terenie województwa pomorskiego ma stanąć ponad 400 gigantycznych turbin wiatrowych. Dotychczas starostwa wydały pozwolenia na budowę zaledwie stu urządzeń o łącznej mocy około 180 MW.
- Ciągle zgłaszają się do nas firmy, które chcą budować kolejne farmy wiatrowe - mówi Tadeusz Puszkarczuk, wójt gminy Puck. Odkąd rok temu firma Polish Energy Partners zaczęła budowę 11 wiatraków, Puszkarczuk nieustannie toczy spór z mieszkańcami. Kaszubi uważają, że podczas budowy nastąpiło naruszenia praw obywatelskich i złamanie zasad ochrony przyrody.
Inaczej sprawa przedstawia się w gminie Krokowa. Tam radni i władze gminy nie wydali zgody na powstanie farmy.
- Przedstawiciel inwestora najpierw zaczął straszyć przewodniczącego rady gminy Marka Tylickiego - opowiada Ryszard Stachurski szef biura poselskiego. - Tylicki opowiedział o tym wszystkim radnym.
Stachurski i drugi pracownik biura Mariusz Pliński (słuchał rozmowy z innego aparatu) dowiedzieli się, że dzwoniący do nich Sławomir S. reprezentuje wpływową grupę inwestorów, którzy zamierzają budować wiatraki w gminie.
- Depczemy wam po piętach. Wkrótce uderzymy tak, że spadniecie ze swoich stołków - cytuje słowa jakie usłyszał w czasie rozmowy Stachurski. Dowiedziałem się też, że różne rzeczy się zdarzają, mogę się przewrócić, uderzyć w głowę i umrzeć.
Ryszard Stachurski powiadomił gdańską prokuraturę o pogróżkach.
- Owszem, rozmawiałem z panami Stachurskim i Tylickim - potwierdza Sławomir S. - Zamierzam walczyć o swoje. Utrącono mi inwestycję, straciłem masę pieniędzy i czasu. Nikogo nie straszyłem. Ja wszystkie moje rozmowy nagrywam i nie boję się spotkania w sądzie.
Sławomir S., który prawie trzy lata temu rozpoczął staranie o budowę siłowni w Jedlinie, wiosce odległej kilometr od Krokowej, jest osobą dobrze znaną zarówno w starostwie puckim i w Urzędzie Gminy w Krokowej. Trzy lata temu po uzyskaniu zgody starosty puckiego na budowę zdążył już przywieźć elementy wiatraków, jednak po protestach radnych pozwolenie cofnięto.
- Był u mnie niedawno - potwierdza Zbigniew Rogala, wójt Krokowej - Straszył, że poda nas do sądu o odszkodowanie. Proszę bardzo. Zaczęliśmy się przygotowywać i zbieramy wszystkie dokumenty. Nie chcemy tu wiatraków. Ludzie chcą tu żyć z turystyki. Raz można przyjechać i obejrzeć taki gigantyczny wiatrak. Zapewniam jednak, że nikt tu nie wróci na wypoczynek pod stumetrową konstrukcją, która świszcze i chwieje się. A tak wyglądają z bliska te monstra.
Już raz kaszubskim samorządowcom udało się utrącić dużą inwestycję. Sześćdziesiąt wiatraków miało stanąć na wodzie, kilkaset metrów od plaży, na wysokości latarni w Stilo (między Ustką a Jastrzębią Górą). W końcu na inwestycję nie zgodził się minister ochrony środowiska.
Gazeta Wyborcza - Trójmiasto
Promocje:
|
|