To był uranowy falstart

Pompy ciepła | Oświetlenie LED, żarówki LED | Kolektory słoneczne | Certyfikat energetyczny | Podłogówka

To był uranowy falstart... Wildhorse Energy informowała akcjonariuszy, że ma zgodę na poszukiwania uranu w Polsce. Wczoraj przyznała, że jej nie ma.

Tu jest miejsce na reklamę.
Zobacz cennik



Wildhorse Energy, spółka notowana na australijskiej giełdzie, zapewniła inwestorów, że otrzymała pozwolenie polskiego Ministerstwa Środowiska na poszukiwanie uranu w regionie Sudetów. Opierając się na tym oświadczeniu, w „PB” z 23 maja opisał sprawę. Okazała się ona jednak bardziej skomplikowana. Resort środowiska oświadczył, że takiej zgody nie wydał. Co więcej — żadne dokumenty dotyczące poszukiwania uranu przez tę spółkę do niego nie wpłynęły.

Puls postanowił zasięgnąć informacji w Wildhorse Energy. Firma przyznała, że komunikat giełdowy był błędny, a wszelkie niezbędne dokumenty o pozwolenie dopiero złoży. Trudno powiedzieć kiedy, bo dokumenty są jeszcze kompletowane.

— Przez takie działanie firma naraziła się na utratę wiarygodności — twierdzi Sławomir Mazurek, rzecznik Ministerstwa Środowiska.

Od momentu złożenia dokumentów, m.in. raportów środowiskowych i geologicznych terenów, które mają być eksplorowane, do otrzymania koncesji długa droga i mało prawdopodobne, aby australijska firma rozpoczęła pracę w Sudetach w zakładanym przez siebie terminie, czyli czerwcu. Problemem może być samo otrzymanie zgody.

— Najpierw muszą wpłynąć do nas dokumenty. Oczywiście ciągle czekamy też na oficjalne wyjaśnienia w tej sprawie — tłumaczy Sławomir Mazurek.

Zastanawia fakt, że spółka, która jest notowana na giełdzie, pozwoliła sobie na taki błąd. A może działała z premedytacją, chcąc urosnąć w oczach akcjonariuszy.

Puls Biznesu

To był uranowy falstart

Promocje: