Autostrad nie buduje się co prawda zbyt
wiele, ale za parę lat to musi ruszyć i drzewa będą potrzebne. Na razie
wygląda na to, że stosuje się metody oszczędnościowe. Kończy się np.
budowa obwodnicy Grójca i nawtykano tu jakiś krzaków, jakby
powyrywanych z lasu. Sterczą jak płot na łące. Szkółkarze, ludzie od
produkcji zieleni twierdzą, że nic z tego nie wyrośnie, za rok trzeba to będzie zasypać.
Przeszło 10 lat temu, w 1997 roku
ukazała się książka prof. Władysława Bugały oraz dr. Tomasza Bojarczuka
„Dobór drzew i krzewów na zadrzewienie dróg i autostrad płatnych”.
Książka powstała na zlecenie Związku Szkółkarzy Polskich oraz spółki
„Zieleń dla autostrad”, tyle że nic z tego nie wynikło. Powstała grupa
szkółkarzy, która podjęła się produkcji zieleni, ale nikt się tym nie
zajął, nie ma żadnych zamówień.
- Nic nam nie wiadomo o planie
zadrzewienia autostrad - mówi Jan Grąbczewski, jeden z najbardziej
znanych polskich producentów zieleni. Drzewa tworzą życie. Dają cień,
tlen i estetykę. Drzewa oddychają. Nie można tego pominąć.
Nic nie wiadomo więc o nowych drzewach
przy drogach, wiadomo natomiast, co dzieje się ze starymi. Na polskich
drogach, jak nigdzie w Europie, drzewa wycina się pod każdym
pretekstem. A to, że za stare, a to, że niebezpieczne tyle, że pod tym
pretekstem tnie się zdrowe drzewa na budulec. Małpa z nożem lata po
szosach i tnie jak leci.
Dwa lata temu w rejonie Braniewa na
Mazurach wycięto przez tydzień przeszło 500 drzew. I i co? Wszystkie
były stare? Cieli tak szybko bo był to świetny budulec i to za darmo.
Tak dzieje się w Polsce bez przerwy. Tną na deski.
Teraz dowiadujemy się, że w gronie
fachowców też nikt nic nie wie o drzewach dla autostrad, a o tym trzeba
wiedzieć dziś jeżeli mają rosnąć za parę lat. Tu nie ma co zresztą
stosować oszczędności. Przy ogólnym koszcie budowy, który na odcinku
Nowy Tomyśl – Świecko sięga już 12,5 mln euro za kilometr, koszt
zieleni jest wydatkiem znikomym.
Być może o sprawie wie coś więcej
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, bylibyśmy wdzięczni za
informacje, chociaż nie bardzo wiadomo czy coś wiedzą. NIK ogłosił
ostatnio raport z którego wynika, że Generalna Dyrekcja nie panuje nad
niczym.
W 2007 roku na budowę dróg wydano
zaledwie 30 procent zaplanowanych środków. Na kontach mają przeszło 1
mld złotych i nie potrafią ich wydać.