Okazało się, że proces ten nie opiera się na naturalnym świetle słonecznym, ale krótkofalowym ultrafiolecie o dużym natężeniu, wyprodukowanym sztucznie przy dużym zużyciu energii elektrycznej. W tej sytuacji według ?Gazety Wyborczej? wynalazek stał się praktycznie tylko ciekawostką o bardzo ograniczonej możliwości zastosowania.
Jacek Kozłowski z ?Gazety? argumentuje, że do wyprodukowania jednostki paliwa płynnego z CO2 potrzeba będzie 3-4 razy więcej energii z paliw kopalnych niezbędnej do wygenerowania energii elektrycznej, niż będzie zmagazynowane w wyprodukowanym paliwie. Przy uwzględnieniu możliwość wykorzystania ciepła powstającego przy produkcji energii elektrycznej, strata będzie i tak co najmniej dwukrotna.
Kolejny argument to fakt, że jeśli energia elektryczna będzie produkowana z węgla, kilkakrotnie więcej CO2 będzie emitowane niż zużywane w procesie produkcji paliwa. W przypadku produkcji energii elektrycznej z gazu ziemnego w najlepszym wypadku uzyskany zostanie efekt zerowy, a więc ciągle nie byłoby to zagospodarowywanie sekwestrowanego dwutlenku węgla. Pozytywny wpływ na klimat wystąpiłby tylko wtedy, gdyby do produkcji paliwa zagospodarowywana była nadwyżka energii elektrycznej generowanej nocą w elektrowniach jądrowych. Obecnie jest ona na przykład zużywania w Belgii czy Holandii do oświetlania autostrad.