|
Katastrofa w rosyjskiej elektrowni wodnej spowodowana była hudrouderzeniem ... Jak poinformował Portal Spraw Zagranicznych, Komitet Śledczy Prokuratury Rosji wykluczył wersję aktu terrorystycznego w Sajano-Szuszeńskiej elektrowni wodnej. W miejscu awarii nie znaleziono śladów materiałów wybuchowych. Wciąż nie znane są przyczyny największej katastrofy w historii rosyjskiej hydroenergetyki. Siergiej Szojgu, minister do spraw sytuacji nadzwyczajnych poinformował, że podstawowa wersja przyczyny awarii w elektrowni zakłada, że doszło do tak zwanego "hydro-uderzenia", czyli nagłego skoku ciśnienia w rurociągu, którym woda spada na turbinę, spowodowanego nagłym zatamowaniem strumienia. Jego przyczyna na razie nie jest znana.
Gazeta "Komsomolskaja Prawda" - poinformowała, że w trakcie niedawnego remontu mogła zostać uszkodzona rura, po której z wysokości 150 metrów spływa woda i dlatego doszło do zmiany kierunku biegu ogromnej masy wody.
Aleksandr Tołoszynow, były dyrektor elektrowni, uważa natomiast, że katastrofa zaczęła się od awarii turbiny.
Elektrownia, której produkcja pokrywała 25 proc. zapotrzebowania Syberii, nie pracuje i nie wiadomo kiedy wznowi pracę. Jej remont może potrwać dwa lata. Na razie udało się zapewnić rezerwowe dostawy energii do pobliskich hut aluminium. Jednak przedstawiciele RusAlu, do którego należą syberyjskie huty twierdzą, że na skutek katastrofy produkcja aluminium będzie w tym roku mniejsza o 500 tys. ton.
Choć szanse na odnalezienie żywych ofiar katastrofy są znikome akcja poszukiwawcza jest kontynuowana. W akcji uczestniczy około 900 osób. Specjalne ekipy starają się także powstrzymać rozprzestrzenianie się oleju, który wyciekł z uszkodzonej elektrowni. Plama mierzy już ponad 5 kilometrów długości.
Jednocześnie Siergiej Szojgu zapewnił, że gigantycznej tamie, spiętrzającej wodę na wysokość 240 metrów nic nie grozi i że nie dojdzie do zalania okolicznych miejscowości. Portal Spraw Zagranicznych
Promocje:
|
|